19.09.2014

Postawił na dojrzałe kobiety

Dariusz Dobrucki po 20 latach pracy w banku otworzył klub fitness pod marką Mrs. Sporty.

Dariusz Dobrucki wiele lat pracował w korporacji. Zajmował się sprzedażą i zarządzaniem. Po rozstaniu z pracodawcą zdecydował się na własny biznes. Miał ochotę na klub sportowy, zastanawiał się jedynie nad jego profilem. Pierwsza decyzja dotyczyła grupy docelowej. Przyszły franczyzobiorca Mrs. Sporty postanowił stworzyć miejsce wyłącznie dla kobiet.
– Chciałem otworzyć klub sportowy. Zastanawiałem się tylko jaki. Zanim podjąłem ostateczną decyzję, przez trzy dni stałem na ulicy u siebie w Zabrzu i rozmawiałem z paniami, co sądzą o zdrowiu i o tym, by otworzyć klub sportowy – opowiada o początkach swojego biznesu.

Dariusz Dobrucki, franczyzobiorca Mrs. Sporty Fot. Mrs. Sporty

Dariusz Dobrucki planował uzyskać zwrot nakładów po trzech latach. Po pięciu miesiącach działalności sądzi jednak, że inwestycja ma duże szanse zwrócić się wcześniej. Już po trzech miesiącach klub zarabiał na siebie. Obecnie trenuje w nim 300 klubowiczek. Najstarsza ma 84 lata.

Dobrucki zauważył, że społeczeństwo się zmienia. Kobiety są coraz bardziej aktywne, chętniej i częściej wychodzą z domu.
– Na ulicach widziałem dużo pań uprawiających nordic walking. To uzmysłowiło mi, że w ciągu ostatnich lat zaszła istotna zmiana: kobiety, które do niedawna siedziały tylko w domu (zwłaszcza u nas na Śląsku), zajmowały się mężem, dziećmi i wnukami, zaczynają wychodzić z domu i dbać o siebie. To pchnęło mnie, by zrobić coś dla nich.

Z przeprowadzonych na ulicy rozmów wynikało, że panie chcą uprawiać sport, ale często wstydzą się pójść do klubu fitness. Nie ciągnie ich ani na siłownię, ani na aqua fitness, ani na zumbę. Chętnie za to skorzystałyby z usługi przygotowanej dla kobiet w ich grupie wiekowej, bez lansu i stresów, za to w dobrej atmosferze i pod stałą opieką trenerów.
– Decyzja zapadła: tak, otwieram klub sportowy dla kobiet 35+, 40+, 45+. Zacząłem szukać rozwiązania. Trafiłem na artykuł o Mrs. Sporty i uznałem, że to idealne rozwiązanie dla mnie: silna rozpoznawalna marka w Europie, skuteczny 30-minutowy trening obwodowy, w ramach którego wykonywane są wysoce efektywne ćwiczenia wytrzymałościowe, siłowe i aerobowe. Do tego specjalny program odżywiania – wspomina Dobrucki.

Za radą franczyzodawcy i żony
We wrześniu 2013 roku Dobrucki podpisał umowę z franczyzodawcą, a pięć miesięcy później otworzył klub fitness w Zabrzu. Ten czas potrzebny był na negocjację warunków, szukanie i dostosowanie lokalu oraz szkolenia.
– Długo zastanawiałem się, gdzie ma być lokal  w centrum czy na uboczu. Pomógł mi w tym franczyzodawca. Koncepcja Mrs. Sporty mówi, że kluby najlepiej otwierać na osiedlach. Znalazłem lokal, przeprowadziłem remont i adaptację pod kątem wizualizacji Mrs. Sporty – mówi franczyzobiorca.

Cała inwestycja wyniosła 300 tys. zł. Sama adaptacja lokalu – ponad 100 tys. zł. Aby zaoszczędzić na kosztach, Dariusz Dobrucki zdecydował się wziąć sprzęt w leasingu. Kolejne decyzje zapadły pod wpływem sugestii żony.
– Słuchałem żony, czym kierują się kobiety, co jest dla nich ważne. Postawiłem m.in. na eleganckie toalety i wymianę powietrza. Moja żona chodziła do różnych klubów fitness. Często przeszkadzał jej tam zaduch, mieszanka zapachów, od najróżniejszych kosmetyków po pot. To ona doradziła mi, że w klubie najważniejsza jest wymiana powietrza i elegancja. W związku z tym ruszyła inwestycja w wentylatory, rekupelator. Panie to zauważają i cenią – opowiada.

– W tym momencie 75 proc. nowych klubowiczek mamy z polecenia. Cieszy mnie to, bo to znaczy, że panie, które do nas przychodzą, są zadowolone. Robimy też różnego rodzaju promocje, akcje. Ostatnio dla wszystkich kobiet w mieście organizowałem bezpłatny nordic walking ze szkoleniem – wspomina.
Od samego początku franczyzobiorca miał także pełne wsparcie Mrs. Sporty.
 – Cały czas współpracujemy na bieżąco: od podpisania umowy, przez etap negocjacji form najmu lokalu, tryb szkoleń, prowadzenie, pomoc w otwarciu, potem regularne cotygodniowe webkonferencje, na których wprowadzane są nowe kampanie promocyjne czy zmiany kroków tanecznych – mówi Dobrucki.

Męski punkt widzenia
Mimo że kluby sportowe Mrs. Sporty to miejsca tylko dla kobiet, mężczyźni bardzo dobrze się w nich odnajdują, zarówno jako partnerzy, jak i trenerzy. Obecnie 20 proc. franczyzobiorców sieci na świecie stanowią mężczyźni.
– Zawsze informujemy nasze klientki w klubach, że pracują u nas panowie, i praktycznie zawsze spotyka się to z entuzjazmem – przyznaje Marta Koziarska, Head of PR & Communications Mrs. Sporty. – To, co można zapisać na plus mężczyzn, to na pewno umiejętność działania bez emocji tylko na podstawie chłodnej oceny sytuacji. Często w klubie, w którym mamy same kobiety, zdarzają się napięte sytuacje. Mężczyźni potrafią sprawniej wyłączyć uczucia, a to pomaga efektywnie rozładowywać sytuacje.

Na sukces klubu Mrs. Sporty w Zabrzu duży wpływ ma niewątpliwie twarde myślenie biznesowe jego założyciela, który, jak sam przyznaje, zawsze był człowiekiem nastawionym na cel.
– Trzeba mieć przede wszystkim pomysł. Potem należy wyznaczyć konkretny cel. Z tym robimy biznesplan, przygotowujemy krok po kroku plan działania: co chcemy osiągnąć, w jakim terminie, ile trzeba zainwestować, kiedy będzie zwrot inwestycji. Do tego potrzebna jest jeszcze odwaga i chęć. Polacy chcą robić własne biznesy, ale się boją. Wiadomo, że zawsze jest ryzyko, ale jeśli ktoś dobrze przygotuje swój biznes, ma precyzyjne założenia i jasny cel, to na 95 proc. mu się uda – podsumowuje Dariusz Dobrucki.
Anna Wrona

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0