15.10.2014

Powtórka z Amber Gold?

HRW Polska obiecuje klientom lokaty, które mają przynieść 30 proc. zysku. Jak twierdzi firma, to lokaty gwarantowane przez sieci franczyzowe. Franczyzodawcy nic o tym nie wiedzą.

Do redakcji Franchising.pl dotarła oferta inwestycyjna firmy HRW Polska, której autorzy zachęcali do udziału w programie pomnażania kapitału obiecując 30-proc. stopę zwrotu. Interesujący wydał nam się nie tyle sam poziom obiecywanych zysków (choć jest zawrotny, zwłaszcza przy obecnym, niskim oprocentowaniu lokat bankowych), co metoda, jaką HRW zamierza pomnażać pieniądze zebrane od klientów.

Obietnice złotych gór
- Nasza firma zajmuje się inwestowaniem powierzonego kapitału w sprawdzone biznesy oparte o sieci franczyzowe co ogranicza do zera niepowodzenie biznesu w który zostają zainwestowane pieniądze naszych klientów – inwestorów – czytamy w broszurze informacyjnej (pisownia oryginalna).   

Logotypy franczyzodawców Fot. PROFIT system

Oferta HRW epatuje markami największych franczyzodawców. Bez ich zgody...

HRW przedstawia się jako przedsiębiorstwo, „które jest na najlepszej drodze do stania się liderem na rynku Polskim pod względem ilości zatrudnianych osób, tworzenia nowych miejsc pracy… jak również wysokości osiąganych zysków dla swoich klientów.” Zyski, o których mowa, to 30 proc. po 12 miesiącach od daty zainwestowania, plus całkowity zwrot wkładu początkowego. A to wszystko wskutek zapowiadanych inwestycji w licencje franczyzowe  - i to nie byle jakich marek. W ofercie HRW widnieją logotypy 5.10.15, abc, Alior Banku, Biedronki, Biesiadowa, BZ WBK, Chaty Polskiej, BP, Aptek Dbam o Zdrowie, Intermarché, Eurofiran, Gatty, Levi’s, McDonald’s, MyTravel, Odido, Piotra i Pawła, PKO BP, Play’a, RCU, Re/Max, T-Mobile i Żabki. Wiele z tych firm należy do Polskiej Organizacji Franczyzodawców, zrzeszającej rzetelnych dawców licencji na biznes.   

Nie mogąc oprzeć się pokusie wysokich zysków, w dodatku sygnowanych szyldami tak znacznych franczyzodawców, postanowiliśmy zbadać temat z perspektywy potencjalnego inwestora.
- Pieniądze są inwestowane w sieci franczyzowe obecne na rynku polskim – mówi nam przedstawiciel HRW Polska. – Za zgromadzony kapitał otwieramy np. Biedronkę, która wypracowuje pieniążki. Biedronka jest własnością naszej firmy, a państwo otrzymujecie zainwestowane pieniądze wraz z 30 proc. zysku od każdej zainwestowanej kwoty. Czyli na przykład po 12 miesiącach od zainwestowania 1 tys. zł, na państwa konto jest wypłacane 1,3 tys. zł.    

Swoją firmę przedstawia jako zrzeszenie firm działających w różnych branżach, działających pod szyldem HRW. Tłumaczy, że prowadzą one rozmaite biznesy, bo jeśli jeden zarobi mniej niż obiecane 30 proc., to inny musi to zrekompensować. Musi, bo inwestycja jest zabezpieczona wekslem opiewającym na 10-krotność zainwestowanej kwoty. 
- Czyli jeśli po 12 miesiącach nie ma wypłaconych zainwestowanych pieniążków wraz z zyskiem, to wtedy ten weksel wchodzi w życie, można go odsprzedać i tak dalej – zapewnia przedstawiciel HRW.

Wątek odsprzedaży weksla powraca zresztą w jego wypowiedziach wielokrotnie. Przekonuje, że weksel można sprzedać dalej w ciągu dwóch, trzech miesięcy i dzięki temu wyjść na swoje nawet gdyby HRW upadło.

- Nie ma problemu ze zbyciem tego długu do jakiejś firmy windykacyjnej czy na jakiejś giełdzie wierzytelności, żeby oni odzyskali należność. Np. takie 200 tys. zł to nie ma problemu, żeby jakaś firma windykacyjna odkupiła za 100 tys. zł. I tak jesteście państwo do przodu, i tak – słyszymy.

Franczyza nakręci interes
Czy da się uzyskać te 30 proc. już po roku od otwarcia sklepu spożywczego czy pizzerii? Zdaniem przedstawiciela HRW - nie ma problemu. Sieci franczyzowe są dobierane według klucza, który gwarantuje stopy zwrotu na tak wysokim poziomie. HRW przygląda się każdemu dawcy licencji, bo przecież nie może pozwolić sobie na błąd – wszak inwestorzy trzymają w rękach weksle.

- Nie ma najmniejszego problemu przy systemach franczyzowych, żeby uzyskać 30-proc. zwrot z inwestycji. To są systemy już działające na rynku, to nie są jakieś sieci tworzone od podstaw i nie wiadomo, czy się uda, czy się nie uda. Wchodzimy w biznesy, na których ludzie zarabiają poważne pieniądze. Ich dochodowość na rynku polskim jest sprawdzona. My musimy klientowi zagwarantować zyskowność – mówi przedstawiciel firmy i dodaje. - Zresztą wśród tych sieci, które zostały wymienione, są zyski na znacznie wyższym poziomie.

Podkreśla, że to franczyzodawcy gwarantują zysk, choć to firma będzie zajmować się otwarciami. Zresztą nawet jak coś nie pójdzie, to przecież syndyk sprzeda sklep i będzie można spłacić inwestorów. Zachęceni pytamy, czy aby na pewno w rok HRW zdąży zebrać wystarczającą kwotę, by otworzyć własny biznes i zacząć zarabiać.

- To nie działa tak, że my zbieramy kapitał od innych klientów, żeby zwrócić. To nie jest piramida finansowa. My zanim wejdziemy w jakąkolwiek sieć franczyzową, ona jest sprawdzana i weryfikowana pod względem możliwości przyniesienia zysków w tak krótkim okresie. Jeśli zyskowność nie przekroczy 30 proc., to my się w to nie pchamy – słyszymy. – A jeśli nie uda się zebrać kwoty np. 400 tys. zł, która wystarczy na otwarcie supermarketu, to wtedy inwestujemy w tańsze biura nieruchomości czy biura rachunkowe. Ale wszystko jest oparte o sprawdzone systemy franczyzowe działające na terenie Polski.

Wygląda dobrze? Do tej pory tak, przynajmniej dla kogoś niezorientowanego. Ale niestety w tym momencie nadzieje na zyski zaczynają blednąć. Bo jak dotąd HRW Polska nie otworzyła ani jednego sklepu, restauracji czy biura na licencji. Choć mamy zapewnienie, ze to kwestia czasu, bo przecież biznes dopiero się rozkręca.
- Jesteśmy w trakcie rozmów z jednym z franczyzowych biur nieruchomości na terenie Śląska – przyznaje rozmówca.

Co na to dawcy
Sprawdziliśmy, co o ofercie HRW mają do powiedzenia franczyzodawcy, którzy przecież w całej tej maszynce występują w roli gwarantów zysku. Tak jak się spodziewaliśmy, nasi rozmówcy albo o tej firmie i jej ofercie nie słyszeli albo dowiedzieli się przypadkiem.
- W Alior Banku sprawą zajmuje się już nasz Departament Bezpieczeństwa. Nikt nie pytał nas, czy może użyć naszego znaku handlowego w swojej ofercie – mówi Marcin Tauber, dyrektor ds. rozwoju sieci placówek partnerskich w banku.

Przyznaje, że nawet gdyby do jego gabinetu zapukała firma proponująca podobne rozwiązanie, poprosiłby ją o ustawienie się w kolejce za resztą kandydatów na franczyzobiorców. Już raz przerabiał podobne rozwiązanie. Franczyzobiorca – firma inwestycyjna otworzyła sześć placówek Aliora, ale jeszcze w tym samym roku wszystkie zamknęła, nie radząc sobie z osiąganiem wystarczających obrotów.
- Z doświadczenia wiem, że tego typu firmy nigdy nie będą tak dobrymi franczyzobiorcami, jak indywidualni przedsiębiorcy – dodaje Tauber.

Podobnego zdania jest Damian Ozga, właściciel biur podróży MyTravel. Na ofertę HRW natknął się wcześniej i już zlecił współpracownikom wyjaśnienie sprawy.
- Jako członkowie Polskiej Organizacji Franczyzodawców nie możemy sobie pozwolić, by ktoś w ten sposób wykorzystywał naszą markę i wizerunek – mówi przedsiębiorca.

Łukasz Tyrakowski, menedżer ds. franczyzy w odzieżowej sieci Gatta o sprawie nie słyszał. Nie krył zaskoczenia, ze ktoś szafuje jego marką, obiecując niebotyczne zarobki. Z kolei do franczyzodawców biur nieruchomości Re/ Max ofertę przysłała osoba postronna, ale przedstawiciele sieci nie podjęli jeszcze decyzji, w jaki sposób zareagować.

Nie ulega wątpliwości, że oferta 30-proc. zysków w rocznej perspektywie, okraszona zapewnieniem o zwrocie kapitału i gwarancją wekslową powinna budzić i budzi zaniepokojenie. Tym bardziej, że składa ją ktoś, kto podpiera się autorytetem dużych rynkowych graczy bez ich wiedzy, a sam de facto w dziedzinie zarabiania we franczyzie nie ma żadnego doświadczenia. Każdemu, kto natknie się na podobne oferty, powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. Franczyzodawcy, a zwłaszcza ci z górnej półki, rzadko zgadzają się, by ich partnerami zostawały inne firmy, chcące wykorzystywać ich pomysł na biznes do budowę własnych minisieci. Nawet jeśli takie sytuacje się zdarzają, to są to partnerzy z długim stażem rynkowym, działający w jednej, konkretnej branży. W dodatku swoje franczyzowe punkty otwierają oni systematycznie przez lata, a nie jednorazowo i na dodatek inwestując pieniądze zebrane od przypadkowych osób. Franczyza ma być z założenia konceptem dla samodzielnych przedsiębiorców, którzy w biznes włożą nie tylko kapitał, ale i własną pracę i umiejętności. Jeśli więc ktoś oferuje platformę inwestycyjną opartą na inwestowaniu we franczyzę, to mamy dwie możliwości. Albo nie ma pojęcia o funkcjonowaniu tego modelu biznesowego albo ma złe zamiary.

(gum)