24.10.2014

Sprzątanie w Socatots

O planowanych rewizjach niektórych umów franczyzowych opowiada Przemysław Olewnik, prezes Socatots Polska.

W Socatots szykują się zmiany. Podobno niektórzy franczyzobiorcy pożegnają się z siecią?
Tak, rozwiązaliśmy kilka umów. Planujemy restrukturyzację, dzięki której punkty Socatots pozostaną w rękach ludzi, którzy zaangażują się w biznes na 100 proc.

Przemysław Olewnik, prezes Socatots.

Proces rekrutacyjny będzie trwał kilka miesięcy, a otwarcia będą mieć miejsce tylko we wrześniu. Jeśli ktoś chciałby więc rozpocząć współpracę z Socatots w przyszłym roku, to musi zgłosić się najpóźniej w styczniu 2015.
Przemysław Olewnik z Socatots Polska

Do tej pory tak nie było?
Dla niektórych franczyzobiorców Socatots nie były jedynym biznesem. Część partnerów prowadziła też inne firmy, niejednokrotnie w pokrewnych dziedzinach, ale jednak nie była w stanie poświęcić szkole wystarczająco wiele energii i czasu.

Jako franczyzodawcy wiedzieliście o tym od początku, czy to działo się bez waszej wiedzy?
Wiedzieliśmy. Uznaliśmy jednak, że działalność w podobnej branży nie przeszkodzi w prowadzeniu Socatots na licencji. Okazało się, że jest inaczej. Doszliśmy do porozumienia z partnerami, którzy nie byli w stanie realizować założonych celów i rozwiązaliśmy umowy, oczywiście zachowując stosowne okresy wypowiedzenia.

Czy można to uznać za błąd popełniony na etapie rekrutacji?
Kiedy pozyskiwaliśmy franczyzobiorców, zależało nam, by osiągnąć jak największy zasięg regionalny. Dziś dojrzeliśmy i chcemy skupić się przede wszystkim na pozyskiwaniu odpowiednich partnerów. Dlatego też proces rekrutacyjny będzie trwał kilka miesięcy, a otwarcia będą mieć miejsce tylko we wrześniu. Jeśli ktoś chciałby więc rozpocząć współpracę z Socatots w przyszłym roku, to musi zgłosić się najpóźniej w styczniu 2015.

Czy to znaczy, że w sieci nie będzie już miejsca na biorców prowadzących równolegle inne firmy?
Będzie, ale musimy mieć pewność, że taka osoba mocno zaangażuje się w Socatots. Mieliśmy takie doświadczenia, że np. franczyzobiorca, który posiadał własny sklep z artykułami sportowymi, twierdził, że nie będzie się „zniżać” do takich czynności, jak np. przeniesienie skrzynek z materiałami do zajęć czy rozdawanie ulotek. Mieliśmy wrażenie, że dla niego to były zadania wręcz uwłaczające godności biznesmena. Z takim podejściem nie ma szans na odniesienie sukcesu na swoim.

Teraz proces rekrutacyjny ma „uszczelnić” system i zabezpieczyć go przed takimi przypadkami?
Tak. Poza tym wprowadzamy pewne progi bezpieczeństwa, tzn. poziomy sprzedażowe, których nieosiąganie będzie sygnałem dla nas, że coś dzieje się nie tak, jak powinno. Będziemy wtedy rozmawiać z franczyzobiorcami, starać się pomóc.

Czy możemy zatem spodziewać się kolejnych zamknięć? A jeśli tak, to co czeka klientów tych placówek?
Najprawdopodobniej tak, pożegnamy się przynajmniej z jednym, dwoma partnerami. Natomiast w każdym przypadku do sprawy obecnych klientów podchodzimy indywidualnie. Docelowo chcemy oczywiście doprowadzić do przejęcia regionu przez innego franczyzobiorcę.

Taka okazja była na Targach Franczyza 2014, które odbyły się niedawno w Pałacu Kultury i Nauki. Socatots na nich zabrakło…
Jesteśmy w trakcie zmian i dopiero od przyszłego roku intensywnie rozpoczniemy poszukiwania partnerów. W tej chwili nasze punkty są rozmieszczone w całym kraju tak, że nasz potencjał pozwala dotrzeć do 75 proc. mieszkańców Polski. Docelowo chcemy otworzyć oddziały jeszcze w 20-30 miastach. W przyszłym roku na Targi na pewno zawitamy.

Rozmawiał (gum)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0