27.10.2014

Odkrywaj nieodkryte

Odkrycie niszy na rynku może wynieść na wyżyny, pod warunkiem że szybko ją zawłaszczymy. W biznesie nie ma czasu na długie myślenie.

Co prawda pośpiech jest złym doradcą, ale zwlekanie z rozpoczęciem działalności może zakończyć się fiaskiem całego przedsięwzięcia. Prędzej czy później znajdzie się ktoś odważniejszy, gotowy zaryzykować i podjąć walkę o rynek. Tak jak w sporcie, spóźniony start wyklucza z rywalizacji. Nie ma szans na nadrobienie straconego czasu. Jedyne, co pozostaje, to patrzeć z boku na działania szybszego konkurenta. Łatwiej przełknąć własne niepowodzenie, „popijając” je porażką rywala. Jeżeli jednak na naszych oczach zacznie się on bogacić, wówczas do końca życia możemy pozostać bohaterami niewykorzystanej szansy. Problem ten dotyka również największe firmy, które, wydawałoby się, nigdy nie zejdą ze sceny. A jednak nawet globalni mocarze upadają.

Paweł Zieliński, właściciel Smooke.pl Fot. Smooke.pl

Paweł Zieliński, właściciel Smooke.pl, sieci z e-papierosami i akcesoriami

Wielu z nas pamięta Kodaka – giganta w produkcji klisz fotograficznych, na których utrwalaliśmy piękne chwile. Amerykańska firma jeszcze 20 lat temu nie miała sobie równych. Niestety, fotografia cyfrowa strąciła ją z piedestału. Kodak przespał swoją szansę. Nie dość, że za późno zaproponował swój aparat cyfrowy, to dodatkowo jego jakość nie dorównywała konkurencyjnej ofercie. Firma straciła renomę. Nie wiadomo, czy na zawsze, ale na razie nic nie zapowiada zmiany w tej kwestii. Podobnie było z Nokią. Lider w produkcji telefonów komórkowych w latach 90. i do połowy pierwszej dekady XXI wieku, teraz walczy o przetrwanie. W 2006 roku co trzeci telefon komórkowy sprzedawany na świecie był wyprodukowany przez Nokię. Biznes się kręcił do momentu spopularyzowania smartfonów. Nokia od lat przegrywa z Samsungiem, Sony czy Apple w rywalizacji o sympatię klientów. Jej los przypomina historię Kodaka. Obie firmy zagapiły się i mimo usilnych prób prawdopodobnie nie wrócą już do czołówki.

W biznesie opłaca się też ryzyko. Lepiej jednak działać w przemyślany sposób. Osoby, które myślą o własnym biznesie, powinny skrupulatnie podejść do planowanej działalności. Jeśli nawet wybrana branża nie jest nowością na rynku, to bardzo często nadal ma nieodkryte nisze. Od 2010 roku działam w branży e-papierosów. Mimo że rynek się wypełnił, poszukaliśmy sposobu, by na nowo oczarować klienta. Nastawiliśmy się na optymalizację kosztów związanych z rozwojem sieci, dzięki czemu oferujemy ceny o 30-40 proc. niższe niż gdzie indziej i wyższą jakość oferty. Bezpośrednia sprzedaż e-papierosów koncentruje się obecnie w centrach handlowych, w których powierzchnie należą do najdroższych na rynku, co odbija się na cenie produktu. Jesteśmy pierwszą siecią stacjonarnych sklepów z e-papierosami, która otwiera sklepy przy ulicy, gdzie lokalizacje są o wiele tańsze. Jesteśmy też jednym z pierwszych polskich producentów płynów do e-papierosów. Wciąż poszukujemy sposobu na wyprzedzenie konkurencji, na zaoferowanie czegoś nowego, mimo tłoku w branży.

Paweł Zieliński, właściciel Smooke.pl, sieci z e-papierosami i akcesoriami

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0