28.10.2014

Biedronka romansuje z franczyzą

Licencyjnych dyskontów przybywa, ale bardzo powoli. Franczyza wciąż jest tylko uzupełnieniem oferty.

Biedronka testuje franczyzowy model rozwoju od ponad roku. W maju 2014 na licencji działało ok. 30 sklepów, dziś jest ich o 15 więcej. Biorąc pod uwagę fakt, że  liczba dyskontów własnych zbliża się do 3 tys., to trudno „biedronkowej” franczyzie przypisywać jakieś większe znaczenie w strategii sieci. Zresztą potwierdza to Jeronimo Martins, portugalska grupa zarządzająca siecią.

Dyskont Biedronka Fot. Jeronimo Martins

Rynek handlowy pogrąża się w wojnie cenowej. Dyskonty, w tym Biedronka, to największa konkurencja małych sklepów spożywczych, dla których franczyza to często jedyny sposób, by utrzymać się na rynku.

- Ten model zarządzania sklepami funkcjonuje w wybranych mniejszych miejscowościach. Stanowi on uzupełnienie głównej części sieci Biedronka opartej na sklepach własnych. Z uwagi na wstępny charakter projektu, za wcześnie jest na jego podsumowanie i na deklaracje co do dalszych planów. Testujemy to rozwiązanie głównie w mniejszych miejscowościach i na wsiach, gdzie wcześniej mieszkańcy, z uwagi na brak sklepu spożywczego, byli zmuszeni robić zakupy poza miejscem zamieszkania – informuje biuro prasowe Jeronimo Martins.

O tym, że franczyza jest jednak poważnie traktowana przez zarząd grupy świadczy fakt, że niedawno podjęto decyzję o otwarciach licencyjnych na macierzystym rynku marki – w Portugalii. Jeronimo Martins chce na Półwyspie Iberyjskim do 2018 roku otworzyć co najmniej 50 sklepów franczyzowych. Mowa o marce supermarketów Pingo Doce, których zasięg zbliżony jest do rozwijanej w Polsce Biedronki.

Nad Wisłą sieć rozwijana jest w modelu agencyjnym. Partner nie jest właścicielem sklepu, a jedynie zarządza obiektem i jest wynagradzany na zasadzie prowizji od obrotu. Wymagania dotyczące kandydatów są ustalane indywidualnie. 
- Z reguły oczekujemy, że przedsiębiorca, który chce rozpocząć współpracę w ramach działalności agencyjnej, musi dysponować obiektem o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych. Nasz potencjalny partner biznesowy musi być właścicielem takiego obiektu lub powinien wykazać się terminową umową najmu, która zabezpieczy okres trwania umowy partnerskiej. Na tym etapie jesteśmy zainteresowani minimum pięcioletnimi umowami agencyjnymi – informuje biuro prasowe Jeronimo Martins.

Niewykluczone jednak, że z czasem rola franczyzy w portugalskiej sieci zacznie zyskiwać na znaczeniu. Powodem tego mogą być słabe wyniki notowane przez Jeronimo Martins Polsce. Jeszcze w 2011 roku Biedronka notowała 20-proc. wzrosty sprzedaży w sklepach porównywalnych (bez uwzględnienie nowo otwartych punktów), w obecnym wzrostowy okazał się tylko drugi kwartał. Wojna cenowa na rynku handlowym już odbija się na wynikach całego koncernu - zysk Jeronimo Martins w trzecim kwartale był o 20 proc. niższy niż rok wcześniej. Zdaniem niektórych obserwatorów rynku niepokojące wyniki mogą oznaczać, że model tanich zakupów proponowany przez Biedronkę się wyczerpał, a Polacy dostrzegli alternatywę w postaci małych sklepów osiedlowych. Te, wspomagane przez potężnych franczyzodawców, są w stanie niejednokrotnie oferować równie lub nawet bardziej atrakcyjne ceny niż dyskonty i supermarkety. Być może więc w przyszłości menedżerowie Biedronki zwrócą się w stronę franczyzy w poszukiwaniu oszczędności na etapie otwarć sklepów.

(gum)