13.11.2014

Grill w nowym wydaniu

Krzysztof Morzycki, franczyzodawca Grill&Beer, chce wypełnić rynkową niszę. Czy przekona Polaków do jedzenia dań z grilla poza działką i ogródkiem?

Grill&Beer to nie pierwsza pana przygoda z gastronomią. Debiutował pan ponad dwadzieścia lat temu, proponując dość nieznany jeszcze wówczas produkt…
Na początku lat 90. często bywałem w Berlinie. Tam rozsmakowałem się w…. kebabach, zupełnie wówczas w Polsce nieznanych. W szybkim czasie otworzyłem w swoim rodzinnym mieście Kebab z oryginalnym, importowanym z Berlina pieczywem i mięsem. Wyobraża Pan sobie? Ponad 100 tys. mieszkańców Zielonej Góry i jedyny punkt z kebabem. Kolejki 24 godziny na dobę... (śmiech) Jednak po pół roku kebab przestał aż tak smakować. A po roku stwierdziłem, że nie warto dopłacać do biznesu i zamknąłem być może pierwszy taki punkt w Polsce.

Krzysztof Morzycki, właściciel Grill&Beer Fot. Grill&Beer

Sukcesy takich marek jak McDonald’s, KFC, Subway nie są przypadkowe. Tylko że tam nie można wystartować bez wielkiego kapitału, a u nas kwota inwestycji potrafi być naprawdę niewielka.
Krzysztof Morzycki, franczyzodawca Grill&Beer

Lokale Grill&Beer nie przypominają ani popularnych ostatnio restauracji z hamburgerami, ani typowych kebab barów. Do jakich klientów się zwracacie?
Nie mamy ambicji wyważania otwartych drzwi, ani nie możemy mówić o sobie jako pomysłodawcy restauracji z potrawami z grilla węglowego. Natomiast nie ukrywam, że mamy ogromny apetyt na wypełnienie braku na rynku w miastach, gdzie taka oferta nie istnieje. Na pewno, gdy zgłosi się do nas potencjalny partner ze Szczecina, Zgorzelca lub Legnicy i kilku innych miast, uczciwie mu powiem, że może mieć trudniejsze początki. Wszystko z powodu dużej popularności działających tam, konkurencyjnych lokali z grillem. Jednak w wielu miastach nie ma żadnej oferty na jedzenie z grilla. To szansa dla naszych partnerów franczyzowych. Ich lokal nie będzie kolejną pizzerią, ani następnym barem z kebabem.

Polacy przyzwyczaili się do grillowania głównie we własnych ogródkach. Czy przekonają się do lokali serwujących potrawy z grilla?
Ale my ich nie zapraszamy na grillowanie. My ich zapraszamy do estetycznych  lokali z doskonałym jedzeniem z grilla węglowego w świetnych cenach. Do tego bardzo dobrej jakości, a przy tym tanie, piwo i frytki. Proponujemy ciekawie skomponowane menu oraz niedrogie i smaczne dania, sprawdzone w wielu miastach. Nie trzeba Polaków przekonywać do tego, co lubią.

Czy w przypadku trzech działających już punktów widać zainteresowanie klientów?
Pierwszy lokal otworzyliśmy w końcu lutego tego roku w Zielonej Górze. Jesteśmy zadowoleni z wyników. Mamy wiernych klientów odwiedzających nas kilka razy w tygodniu.

Jakie osoby widziałby pan najchętniej w roli franczyzobiorców Grill&Beer?
Ambitne i rozsądne, solidne i lubiące pracować na swój sukces, pojmujące, że współpraca daje lepsze efekty niż indywidualizm. Sukcesy takich marek jak McDonald's, KFC, Subway nie są przypadkowe. Tylko że tam nie można wystartować bez wielkiego kapitału, a u nas kwota inwestycji potrafi być naprawdę niewielka.

Czy pojawili się już pierwsi zainteresowani otwarciami we franczyzie?
Muszę przyznać, że jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni. Wystartowaliśmy z programem franczyzowym w październiku i mamy naprawdę dużo zapytań. W dwóch przypadkach jesteśmy umówieni na spotkania i ocenę potencjalnych lokalizacji.

Oprócz konceptu Grill&Beer rozwija pan też sieć American Twist Cafe. Czym te lokale mają się różnić od tradycyjnych kawiarnii?
Opieramy ofertę z jednej strony na tradycyjnych pozycjach kawiarnianych, a z drugiej wprowadzamy kultowe pozycje z amerykańskiego rynku cukierniczego - donuty, muffiny czy pankejki. Serwujemy także oryginalne lody twistery, znane u nas jako świderki, do tego wybór kanapek na ciepło i chrupiących tostów. W lokalach panuje wystrój utrzymany w czysto amerykańskim klimacie, jednak każdy lokal będzie urządzony w indywidualnym stylu. Chcemy uciec od nudy typowej dla kawiarnianych fast foodów. Jedząc donuta w Krakowie znajdziesz się w innym lokalu niż w Warszawie, będziesz jednak czuł, że jesteś w American Twist Cafe. A na tablecie zamontowanym w stole będziesz mógł zatweetować.

Jakie są oczekiwania dotyczące rozwoju obu marek na najbliższe lata?
Skupiamy się na pracy. Wstępne zainteresowanie przekracza nasze prognozy. Nie chcę się bawić we wróżby. Chcę osiągnąć sukces i bardzo jestem zdeterminowany, aby partnerzy mieli z naszej strony maksymalne wsparcie. Ich powodzenie będzie naszym powodem do zadowolenia z dobrze wykonanej pracy.

Rozmawiał (gum)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

1