25.11.2014

Modny pomysł na męski biznes

Sklepy z modą męską mają w Polsce już sporą konkurencję. Ale zdaniem Pako Lorente jest ich ciągle za mało.

Pako Lorente zaczynało od produkcji męskich koszul oraz klasycznych garniturów. Obecnie ubiera mężczyzn nie tylko na specjalne okazje. W firmowych sklepach można się także ubrać w stylu casualowym - klasycznie i modnie. To właśnie ma wyróżniać markę wśród konkurencji na rynku mody męskiej, gdzie swoje sieci rozwijają: Wólczanka, Vistula, Pawo czy Pierre Cardin.
- Nie boimy się konkurencji i nie unikamy jej. Mamy salony zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie, na przykład obok Vistuli czy Pierre Cardin i doskonale sobie radzą. W Polsce, mimo że sklepów z modą męską jest coraz więcej, ciągle ich brakuje – twierdzi Piotr Kociołek, odpowiedzialny za rozwój sieci Pako Lorente.

Witryna sklepu Pako Lorente Fot. Pako Lorente

Twarzą marki Pako Lorente jest Radosław Majdan, były bramkarz reprezentacji Polski, właściciel linii perfum Vabun i właściciel studia tatuażu Tattoo Navaho.

Jak pokazują dane dotyczące obecności męskich marek odzieżowych w centrach handlowych, tych znajdziemy tam średnio 20-25 proc. spośród wszystkich sklepów z modą. A w przyszłości będzie ich jeszcze więcej, bo jak podaje agencja badań ARC Rynek i Opinia aż 43 proc. klientów polskich centrów handlowych stanowią już mężczyźni, którzy miesięcznie wydają tam średnio 705-765 zł miesięcznie. W ocenie ekspertów mężczyzna to konkretny konsument - typ zadaniowca, podejmującego konkretne wybory zakupowe.
- Panowie wymagają, aby oferta galerii była szeroka i jeśli już wybierają się na samodzielne zakupy do galerii, to tylko do takiej, która jest im to w stanie zapewnić. Liczy się dla nich zróżnicowanie sklepów. Pod dachem galerii lubią mieć wszystkie swoje ulubione marki odzieżowe - ocenia Katarzyna Korpak, dyrektor Galerii Jurajskiej w Częstochowie. - Mężczyźni, którzy robią u nas zakupy oczekują dostępu zarówno do marek przystępnych cenowo, jak również do marek z wyższej półki i konceptów z ofertą skierowaną wyłącznie do panów. Te pierwsze chętnie wybierają nieco młodsi klienci, te drugie - klienci starsi, o bardziej zasobnym portfelu.

Obecnie firma ma 24 salony własne i 8 franczyzowych. Rozwój sieci zaczął się od mniejszych miast, teraz przyszedł czas na te większe. Do tej pory Pako Lorente otwierało średnio 10 sklepów rocznie. Do końca tego roku otworzy jeszcze 5 salonów, w przyszłym chce mocno przyspieszyć. - W 2015 roku otworzymy około 20 nowych salonów - zapowiada Piotr Kociołek. Jego zdaniem na polskim rynku męskiej odzieży jest jeszcze duża luka. Skąd optymizm, że w przyszłym roku firma otworzy aż 20 salonów, skoro do tej pory otwierała o połowę mniej? Piotr Kociołek wyjaśnia, że ok. 10 lokalizacji jest już zarezerwowanych i przekonuje, że z pozyskaniem kolejnych 10 salonów nie powinno być problemu.

- Wszystkie nasze salony realizują założone plany sprzedażowe – zapewnia Piotr Kociołek. – Wraz z rozwojem firmy i poszerzeniem asortymentu nadszedł czas na ekspansję w większych miastach, co już ma miejsce. Mamy salony w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu. Teoretycznie nie interesują nas  lokalizacje w miastach do 30 tys. mieszkańców, jeśli jednak zobaczymy w nich duży potencjał handlowy, to nie odmówimy współpracy - dodaje.

Potencjalni franczyzobiorcy w biznes z Pako Lorente muszą zainwestować minimum 50 tys. zł. Wszystkie lokale firmy powinny mieć powierzchnię nie mniejszą niż 80 m2. Inwestycja w lokal to póki co jedyny koszt współpracy. Pako Lorente nie pobiera opłat licencyjnych. Firma od niedawna preferuje także działalność w modelu dezpozytowym, co oznacza, że partnerzy otrzymują prowizję od sprzedanego towaru, bez konieczności inwestowania w jego zakup.
- To optymalny model współpracy dla obu stron. Partner nie musi angażować środków finansowych w zakup towaru, salon ma natomiast zagwarantowane zatowarowanie w pełną kolekcję, bez konieczności ograniczeń związanych z brakiem środków na zakup – tłumaczy menedżer. (dp)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0