10.12.2014

Drogerie chcą zwiększyć obroty

Śladem sklepów spożywczych i restauracji, także drogerie wchodzą w sprzedaż internetową. Kto na tym zarobi?

Według raportu firmy IAB Polska dotyczącego rynku internetowego w Polsce w 2013 roku, 38 proc. internautów realizowało zakupy kosmetyków i chemii gospodarczej online. Nie umknęło to uwadze sieci drogerii, takich jak Jawa, Dayli czy Jasmin. Wymienione firmy zdecydowały się na wprowadzenie swojej oferty na platformę internetową Supersam.pl. Niektórzy mogliby obawiać się, że ten krok obniży obroty sklepów stacjonarnych.
- Wprost przeciwnie, sklepy stacjonarne zwiększą swoje obroty, ponieważ to właśnie z nich sprzedawane będą produkty zamówione w internecie. Klient odbiera je osobiście lub otrzymuje przesyłkę z zamówieniem – wyjaśnia Paweł Drewnowski, doradca ds. detalu sieci Jawa.

Drogeria Jawa Fot. Drogerie Jawa

Franczyzowe drogerie chcą zwiększyć zyski swoich punktów sprzedaży wprowadzając ich ofertę do sklepów internetowych.

Drogerie obecne na tej samej platformie internetowej będą stanowiły dla siebie pewnego rodzaju konkurencję, między innymi dlatego, że użytkownik jednym kliknięciem będzie mógł porównać ceny w kilku różnych sklepach.
- Z założenia platforma ma skupiać wiele sklepów. Mamy nadzieję, że projekt stanie sią masowym, popularnym portalem FMCG. Dodatkowo oferta Jawy będzie dostępna dla klientów także w ramach specjalnych akcji promocyjnych – dodaje Paweł Drewnowski.

Potencjał sieci drogerii prowadzących sprzedaż w internecie w rzeczywistości wygląda następująco: Jasmin posiada ponad 200 sklepów, Jawa ponad 400, a Dayli ponad 170.
- Rozwój i upowszechnienie nowoczesnych technologii wpłynął na to, że zdecydowaliśmy się na rozszerzenie dystrybucji w kanale online. Chcemy, aby nasza oferta dotarła do wszystkich, którzy szukają w internecie dobrych, regionalnych produktów kosmetycznych. Liczymy, że usługa click & collect będzie odpowiedzią na oczekiwania naszych klientów, którzy będą chętnie realizować zamówienia przez internet – mówi Teresa Stachnio, wiceprezes Drogerii Jasmin.

Zakupy w internecie mogą okazać się większe, ponieważ po zakupie wybranych kosmetyków użytkownikom pojawiają się dodatkowe, sugerowane produkty. Prowadzenie e-drogerii może jednak także wiązać się z kosztami obsługi zamówień oraz z abonamentem płaconym za obecność na platformie zakupowej.
- Sprzedaż z wysyłką można rozpocząć właściwie od samego początku zaistnienia na platformie internetowej. Wymaga to odpowiedniego zaplanowania obsługi spływających zamówień. Wysokość kosztów dostawy jest ustalana indywidualnie przez sklep i jest widoczna dla klienta dokonującego zakupy po przejściu do koszyka z zamówieniem – wyjaśnia działanie systemu Agnieszka Piotrowicz, PR menedżer Supersam.pl.

To franczyzodawcy zadecydują, kto pokryje koszty obecności na platformie zakupowej – centrala czy franczyzobiorca. Początkowo sieci drogerii decydują się na przetestowanie sprzedaży internetowej w ramach Supersam.pl. Pozytywny wynik testu to po prostu konkretne zyski poszczególnych sklepów. Jeśli te będą wysokie, zarobi zarówno franczyzodawca, jak i partner. (dw)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

2