19.12.2014

Esotiq tańczy z gwiazdami

W 2015 roku franczyzodawca chce otworzyć 40 salonów z bielizną. W rozwoju ma pomóc współpraca z Ewą Minge i Joanną Krupą.

Adam Skrzypek, prezes odzieżowej spółki Esotiq & Henderson, ma ambitny plan. Interesuje go nie tylko podbój polskiego rynku, ale także zaistnienie międzynarodowej arenie. Nad Wisłą jego sieć liczy 210 sklepów, a do końca 2015 roku ma powiększyć  się o kolejne 40. Od niedawna Esotiq jest obecny w Niemczech, gdzie ma salony w prestiżowych galeriach handlowych w Stuttgarcie. Ale jeszcze mocniejszy jest na Półwyspie Apenińskim. We Włoszech działa 70 punktów multibrandowych należących do spółki Eva Minge Design,  w której Esotiq & Henderson ma większościowe udziały. Oprócz Minge swoim wizerunkiem spółkę wspiera Joanna Krupa, odpowiedzialna za tworzenie nowych produktów. W przyszłym roku przedsiębiorcy chcą podwoić stan posiadania we Włoszech, a pieniędzy na rozwój poszukają na giełdzie. Od 2011 Esotiq jest notowany na alternatywnym rynku New Connect, ale właśnie przenosi się główny parkiet i planuje emisję akcji. - Rozwijamy się dynamicznie i pracujemy nad stworzeniem nowych marek. Czas zadbać o płynność naszych akcji – mówi Pulsowi Biznesu Adam Skrzypek.

Salon Esotiq Fot. Esotiq & Henderson

Esotiq & Henderson jako niezależna spółka działa od 2010 roku, kiedy to została wydzielona z odzieżowego koncernu LPP i sprzedana. Dziś ma w Polsce ponad 200 salonów z bielizną.

Swój sukces spółka Esotiq & Henderson w dużej mierze zawdzięcza franczyzobiorcom. To właśnie oni prowadzą większość z ponad 200 sklepów na polskim rynku. Współpraca opiera się na modelu depozytowym. Towar sprzedawany przez franczyzobiorców do chwili zakupu przez klienta pozostaje własnością dawcy licencji. Partnerzy czerpią zyski z prowizji od wartości sprzedaży. Wcześniej muszą jednak zadbać o odpowiedni lokal na prowadzenie biznesu, a także, w razie potrzeby, zadbać o jego remont. Sklepy Esotiq & Henderson powstają na powierzchni 50-70 m2, a jego wykończenie wiąże się z kosztem inwestycji na poziomie 700-800 zł za m2. Franczyzodawca przekazuje partnerom nieodpłatnie sprzęt komputerowy, pełne wyposażenie witryn, plakaty i inne materiały reklamowe. Mogą oni również liczyć na bieżące wsparcie w codziennej pracy. 
- Kiedy coś się dobrze sprzedaje, informacja o tym, dzięki systemowi komputerowemu, trafia do centrali i towar jest uzupełniany. To, co zostaje z kolekcji, wraca do właściciela – tłumaczy  Mirosława Sroka, franczyzobiorca sieci.

- Każdemu salonowi dedykowany jest regionalny kierownik sprzedaży, który koordynuje poprawne działanie salonu – dodaje Aleksandrą Sobotka, kierownik ds. franchisingu w spółce.

Powodzenie planów rozwoju Esotiq & Henderson w dużej mierze zależy od tego, na ile powiedzie się emisja nowego pakietu akcji. Zagrożeniem dla tego projektu może okazać się gorszy nastrój inwestorów wywołany konfliktem między Rosją a Ukrainą. Sankcje nałożone na Rosję spowodowały odpływ kapitału z tamtego rynku, co przełożyło się na spadki cen akcji nie tylko w Moskwie, ale i na „sąsiednich” giełdach, w tym i warszawskiej.

Na korzyść firmy działa natomiast fakt, że branża wkroczyła w nowy etap rozwoju. Klientki przywiązują coraz wiekszą wagę do bielizny, jaką wybierają. Z badań niemieckiego Triumpha, który jest liderem rynku, tuż przed włoską Calzedonią, wynika, że dla 70 proc. Polek biustonosz stanowi podstawę całego stroju. Osiem na dziewięć badanych pań przyznało natomiast, że źle dobrana bielizna potrafi zepsuć ich samopoczucie na cały dzień. Polki wydają na biustonosze rocznie ok. 450 zł. Wciąż jednak aż 64 proc. z nich nosi źle dopasowane rozmiary. (gum)