28.12.2014

Nowa-stara sieć wchodzi do gry

Część Polomarketów zmieni szyld na Mila. Taką decyzję podjęli wspólnicy.

Działający od 17 lat temu Polomarket dobrze zna wielu polskim klientów. Ponad 420 supermarketów, 11 tys. zatrudnionych osób i obroty na poziomie 3,7 mld zł uczyniły z firmy dużego gracza na mapie naszego rynku handlowego. Ale od 2015 roku wszystko się zmieni, bo sieć przestanie istnieć w dotychczasowym kształcie. To decyzja członków zarządu. Wieloletni prezes Polomarketu, Adam Kasner, postanowił wydzielić ze spółki kontrolowaną przez siebie część biznesu i kontynuować rozwój pod nowym szyldem. Tak powstała firma Market-Detal, w skład której weszło ponad 170 supermarketów. W styczniu zmienią szyld na Mila.
- Rebranding był konieczny, ponieważ pan Artur Kasner, właściciel spółki Market-Detal, chce stworzyć swoją własną markę. 40 proc. Polomarketów należy bezpośrednio do niego, teraz więc będą istnieć pod nową nazwą. 170 sklepów zmieni nazwę, kolorystykę wnętrz i gazetek - tłumaczy w rozmowie z Onetem Bartłomiej Ślązak, PR menedżer Market-Detal.

Stoisko warzywne w supermarkecie Fot. ckforjc, freeimages.com

Z nadejściem 2014 roku 170 sklepów Polomarket zmieni szyld na Mila. Nie wiadomo jeszcze, czy nowa sieć będzie rozwijana we franczyzie.

Zarząd nowej spółki deklaruje, że ma jasną i przemyślaną strategię rozwoju. Każdego roku sieć ma powiększać się o 30 nowych supermarketów. Ich działanie wspierać będzie nowo otwarte centrum logistyczne o powierzchni 40 tys. m2 koło Konina. Centrala planuje też spore inwestycje w marketing i reklamę. A same sklepy? Wydaje się, że Adam Kasner puszcza oko do szerokiego przekroju klientów.
- Wyraźnie widzimy potrzebę stworzenia sklepu, który będzie łączył zalety kupowania w sklepie tradycyjnym z zaletami zakupów w dyskoncie. Ważnym elementem strategii jest również dla nas odpowiednia relacja jakości do ceny. Określiliśmy kluczowe kategorie, które do tej pory były doceniane przez naszych klientów, w których nadal będziemy się specjalizować, a są nimi: świeże warzywa i owoce, wędliny i mięsa, oraz przepyszne ciasta - mówi Artur Kasner, prezes spółki.

Takie pozycjonowanie sprawia, że o klientów Mila będzie konkurować z całą plejadą handlowych marek. Świeże wędliny i mięsa to atuty, którymi lubią chwalić się Muszkieterowie z Intermarche - w supermarketach francuskiej sieci mięso rozbierane jest na miejscu.  Z kolei słowa o relacji jakości do ceny to hasła bliskie nie tylko dyskontom, ale też sieciom delikatesów i supermarketów. Pojawienie się nowej marki zaostrzy rywalizację na rynku, który i tak już dziś określany jest jako jeden z najbardziej konkurencyjnych. Batalia trwa nie tylko wewnątrz poszczególnych segmentów handlowych, ale i pomiędzy nimi. Żabka rywalizuje nie tylko z Małpką, ale też z Kauflandem czy Lidlem. Dyskonty muszą oglądać się nie tylko na siebie nawzajem, ale i na wielkopowierzchniowego Auchan czy Tesco, w równym stopniu zresztą co na Stokrotkę i Delikatesy Centrum. Presja na obniżanie cen i walka na promocje powoduje, że klient może przebierać w ofertach. A ponieważ liczy każdy grosz, o jego decyzjach zakupowych mogą decydować nawet nieznaczne zmiany cen. Na takim rynku przychodzi funkcjonować franczyzobiorcom, dla których współpraca z franczyzodawcą jest często jedynym sposobem na sprostanie trudnym warunkom rynkowym.

Przedstawiciele Market-Detal mimo licznych zapytań nie przekazali nam informacji, czy planują oprzeć rozwój marki Mila na współpracy z franczyzobiorcami. Biorąc pod uwagę, że Polomarkety były sklepami własnymi, można spodziewać się, że i punkty Mila powstawać będą jako inwestycje centrali. Choć niewykluczone, że Artur Kasner będzie chciał spróbować zupełniej innej strategii, niż jego byli wspólnicy i niebawem wystartuje z ofertą dla partnerów. (gum)