30.01.2015

Klub dla elit

Tłum klientów to marzenie większości przedsiębiorców, a w klubach fitness Saude Circle liczba członków jest… limitowana.

Premiera konceptu franczyzowego nowej sieci klubów premium Saude Circle miała miejsce w październiku na targach Franczyza 2014. Zarządzający siecią reklamują jej kluby fitness jako obiekty „premium”, m.in. ze względu na limitowaną liczbę miejsc członkowskich (tylko 300 aktywnych użytkowników), personalizowany trening na różnych urządzeniach lub przyrządach ustawionych w kole (tzw. trening obwodowy), czy opiekę fizjoterapeuty i trenerów.

Trening w klubie fitness Saude Circle Fot. fot. Saude Circle

Firma IBS,do której należy marka Saude Circle, jest również jedynym w woj. łódzkim dystrybutorem sprzętu, z którego korzysta klub.

Marki aspirują do bycia premium, często nie spełniając jednak wysokich standardów. Zwykły klub fitness to już zbyt mało, aby zaskoczyć, czy pobudzić rynek. Dla Saude Circle bycie premium oznacza kameralną przestrzeń, designerskie wnętrze, obsługę na najwyższym poziomie – od serwowania świeżych soków po zapewnienie relaksacyjnej strefy spa i wysokiej klasy urządzenia treningowe, z których w Polsce korzysta zaledwie 11 klubów – mówi Jarosław Tanas, założyciel sieci Saude Circle. – Klienci wręcz domagają się jakości, są bardzo świadomi nowinek, podróżują, oczekują najlepszych rozwiązań. Znawcy branży fitness widzą różnice między treningiem tradycyjnym, doceniają innowacyjność. Osoby, które szukają dobrego rozwiązania na biznes i sprawdzają zróżnicowane oferty franczyzowe podkreślają, że „taki sprzęt” byłby ich ogromnym wyróżnikiem na rynku.

Pierwszy obiekt treningowo-rekreacyjny Saude Circle powstał w Łodzi w lipcu 2014 roku. Obecnie firma poszukuje partnerów chętnych do otwarcia klubów fitness na licencji marki.
Naszych podopiecznych otaczamy wsparciem na wielu płaszczyznach planowania i prowadzenia biznesu. Na początku kluczowym aspektem jest analiza rynku, jego potencjału oraz specyfiki. Potencjalnego franczyzobiorcę prowadzimy również przez cały proces inwestycyjny począwszy od wyboru najlepszego źródła finansowania a kończąc na bieżącym zarządzaniu aktywami – mówi Jarosław Tanas. – Z naszych obserwacji wynika, że cenne jest również wsparcie psychologa i coaching, co przekłada się na umiejętne zarządzanie stresem i podejmowanie racjonalnych decyzji.

Wstępna opłata licencyjna kosztuje 35 tys. zł, znacznie droższe są jednak koszty początkowe inwestycji – przygotowanie lokalu do działalności to wydatek ok. 1,2 mln zł. Dodatkowo, partner co miesiąc odprowadza do centrali opłatę licencyjną w wys. 8 proc. od obrotów, a raz w roku płaci składkę marketingową w wys. 4 tys. zł. Aby elitarna oferta dla klientów nie przekształciła się w koncept będący poza zasięgiem potencjalnych partnerów, firma oferuje pomoc w pozyskaniu źródeł finansowania – w tym pochodzących z funduszy Unii Europejskiej.