04.02.2015

Rezygnacja z własnego szyldu

Co trzeci właściciel sklepu spożywczego rozważa przyłączenie się do sieci. W tym gronie będą także franczyzobiorcy Piotra i Pawła.

Piotr i Paweł zamknął 2014 rok liczbą 115 sklepów. Obroty sieci za rok finansowy 2014 wyniosły 2035 mld zł, co oznacza wzrost w porównaniu z 2013 rokiem o 5,6 proc. W minionym roku pod szyldem poznańskiej firmy powstało 17 sklepów. Piotr i Paweł wzmocnił  swoją obecność w aglomeracji warszawskiej,  trójmiejskiej, poznańskiej i wrocławskiej. Pierwsze supermarkety pojawiły się w Krakowie oraz Częstochowie, a sieć dostępna jest już dla klientów  w każdym województwie, w 60 miastach w Polsce.
- Piotr i Paweł prowadzi sklepy w formacie supermarketowym, o  powierzchni sprzedaży 700-1400 m2. Optymalna powierzchnia uzależniona jest od lokalizacji sklepu. Nasze sklepy lokujemy w miastach o liczbie mieszkańców powyżej 50 tys. mieszkańców, jakkolwiek prowadzimy też sklepy w mniejszych miastach. Głównym terenem ekspansji są duże miasta - mówi Robert Krzak, wiceprezes zarządu Grupy Piotr i Paweł.

Stoisko mięsne w sklepie Piotr i Paweł Fot. Piotr i Paweł

W 2015 roku Piotr i Paweł planuje uruchomić ok. 30 supermarketów własnych i franczyzowych. Pierwszym tegorocznym otwarciem był sklep w Krakowie.

Rok 2014 stał dla franczyzodawcy pod znakiem współpracy z konkurencją w ramach grupy zakupowej, którą Piotr i Paweł współtworzy z Bać-Polem i Topazem, a od niedawna także Polomarketem. Sieć chwali się także rozszerzeniem asortymentu marek własnych do tysiąca produktów. To zasługa marek Piotr i Paweł oraz Kuchnia Polki.

Franczyzodawca oferuje biznes na licencji nie tylko przedsiębiorcom, którzy planują otworzyć własny supermarket. Umożliwia także dołączenie do sieci właścicielom już działających sklepów.
- Dział franczyzy Piotra i Pawła pomaga rozpoczynającym współpracę z siecią franczyzobiorcom. Chcemy, aby już w pierwszym okresie osiągnęli standardy, które nasza firma wypracowała przez ostatnie 25 lat. Oferujemy potencjalnym franczyzobiorcom dowolność źródeł zakupu, przy zachowaniu określonego przez nas asortymentu. Prowadzimy, co miesiąc, kontrolę standardów prowadzenia sklepu, które dla nowych partnerów są niełatwe w utrzymaniu - wyjaśnia Robert Krzak.

SIeci franczyzowe coraz częściej większy potencjał widzą we włączaniu w swoje struktury niezależnych przedsiębiorców. Przemawiają za tym m.in. statystyki. Niezrzeszonych sklepów działa na rynku ponad 40 tys. Zwykle nie przekraczają 40 m2, są jednak także większe placówki. Z badania przeprowadzonego przez Agencję Nielsen na zlecenie Makro Cash&Carry wynika, że co trzeci sklepikarz rozważa przyłączenie się do sieci franczyzowej. Wśród największych zalet takiego rozwiązania ankietowani przedsiębiorcy uznali: ciekawe oferty promocyjne (57 proc.), niskie ceny produktów (52 proc.), wsparcie reklamowe i marketingowe (44 proc.). Decyzja o zmianie szyldu z własnego na sieciowy podyktowana jest zwykle nie chęcią jeszcze wyższych zysków niż dotychczasowe, a po prostu przywrócenie sklepowi rentowności. I najczęściej to się udaje. Trzeba jednak pamiętać, że konkurencja między placówkami dużych sieci jest również duża, jak między niezależnymi punktami.
- Konkurencja w detalu jest konkurencją geograficzną, zależną od lokalizacji sklepu. Sieci nie walczą więc o klienta w danym segmencie sklepów spożywczych, ale w konkretnym miejscu – twierdzi wiceprezes Piotr i Pawła. (dw)

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0