21.02.2015

Agent bierze odpowiedzialność

Marta Zagórska, właścicielka biur nieruchomości Re/Max w Zakopanem i Nowym Targu: W tej branży można dobrze zarabiać. Ale jest jeden warunek...

Zaczynała pani biznes w sieci Re/Max w 2009 roku od otwarcia biura w Zakopanem. Dziś to już multifranczyza...
Tak. Zanim przystąpiłam do sieci, mieszkałam przez pewien czas w Kanadzie, gdzie moja siostra już wcześniej współpracowała jako agentka z Re/ Max. Tak poznałam markę i jej standardy działania. Wspólnie z siostrą zdecydowałyśmy, że wrócę do Polski i otworzymy tutaj biuro. Wiele osób pukało się w głowę, twierdząc, że to zły pomysł. Początki nie były łatwe, ale udało się. W 2013 roku uruchomiłyśmy kolejne biuro w Nowym Targu. Mamy zaplanowaną strategię działania i konsekwentnie ją realizujemy. Wychodzę z założenia, że biznes trzeba odpowiednio zaplanować i rozwijać. Taką filozofię przekazuję też naszym agentom.

Marta Zagórska, właścicielka biur Re/ Max Fot. RE/MAX Polska

Bardzo często nasi agenci współpracują z klientami polskiego pochodzenia mieszkającymi na stale w USA czy Kanadzie. Średnio to ponad 25 proc. wszystkich naszych klientów.
Marta Zagórska, franczyzobiorczyni Re/Max

Jedna z współpracujących z panią agentek, Jolanta Pyrtek-Horbińska, zdobyła tytuł Agenta Roku 2014 w sieci Re/Max. Czy to właśnie klucz do sukcesu franczyzobiorcy - współpraca z dobrymi agentami?
Cieszę się z sukcesów moich współpracowników, to dla mnie i całego zespołu duże wyróżnienie. Osiągnięcia Jolanty Pyrtek-Horbińskiej, jak również agentów naszego biura są wynikiem systematycznej, zorganizowanej i niejednokrotnie ciężkiej pracy. Wiele osób uważa, że pośrednictwo w nieruchomościach to branża, w której pieniądze leżą na ulicy. Owszem, w tej branży można dobrze zarabiać. A kiedy ktoś pyta, czy mam sekretną receptę na sukces, to odpowiadam krótko: sukces to wynik bardzo intensywnej pracy. Jolanta Pyrtek-Horbińska, tak jak wszyscy agenci, prowadzi jednocześnie własną działalność pod marką Re/Max. W żadnym biznesie sukcesu nie osiąga się z dnia na dzień. W naszym przypadku trzeba najpierw przejść szkolenia, które zapewnia Akademia Re/Max Polska. Istotne jest, żeby poznać rynek, zbudować bazę klientów i nauczyć się z nimi rozmawiać. Re/Max daje wiedzę i narzędzia, ale agent bierze na siebie odpowiedzialność za własne działania.  

Czy pani współpraca z siostrą w Kanadzie przekłada się na transakcje międzynarodowe?
Jak najbardziej. Bardzo często nasi agenci współpracują z klientami polskiego pochodzenia mieszkającymi na stale w USA czy Kanadzie. Moja siostra często rozmawia z nimi bezpośrednio, spotyka się i wyjaśnia wiele kwestii związanych z procedurami obowiązującymi w Polsce. Średnio to ponad  25 proc. wszystkich naszych klientów. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie międzynarodowa marka, pod którą działamy. Re/Max budzi zaufanie i daje gwarancje obsługi według określonych standardów.

Uważa pani, że reputacja zawodu pośrednika w nieruchomościach poprawiła się w ostatnich latach?
Sadzę, że tak. Dzisiejszy klient to klient świadomy, który ma oczekiwania. Zanim podejmie współpracę z agentem, niejednokrotnie go weryfikuje. Od pośrednika wymaga profesjonalnej obsługi. Dlatego tak istotne dla nas jest, aby osiągać bardzo dobre wyniki w pracy na rynku nieruchomości. Agenci naszych biur zamykają średnio 20 transakcji rocznie, sprzedająć co drugą nieruchomość. Takie wyniki osiąga się tylko z profesjonalnym zespołem agentów, świadomych swych zadań i nastawionych na współpracę z klientem.
Rozmawiał Grzegorz Morawski

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

1