22.02.2015

Koncerny paliwowe chcą franczyzy

Partnerskie stacje paliw otwierać będą zarówno obecni na rynku gracze, jak i debiutujący w Polsce Total.

Nie minęły jeszcze dwa miesiące 2015 roku, a już na rynku stacji paliw zabrzmiały liczne deklaracje i plany rozwoju najważniejszych graczy. Jeden z liderów branży, Grupa Lotos, planuje w tym roku otwarcie 30 nowych stacji, przede wszystkim pod ekonomiczną marką Optima.
- 2014 to dla sieci Lotos rok stabilnego rozwoju, głównie w segmencie ekonomicznym i zwiększania udziału w krajowym rynku detalicznym paliw - ocenił Paweł Lisowski, prezes spółki Lotos Paliwa, cytowany przez wnp.pl. - Będziemy konsekwentnie realizować założenia aktualnej strategii grupy kapitałowej Lotos, aby na koniec 2015 osiągnąć 10 proc. udziału na tym rynku, poprzez rozwój sieci stacji paliw, przede wszystkim w formule stacji własnych (CODO – Company Owned Dealer Operated) oraz franczyzowych (DOFO – Dealer Owned Franchise Operated).

Zdjęcie punktu systemu Lotos Paliwa

Na rynku stacji paliw z dużym prawdopodobieństwem będziemy obserwować konsolidację podobną do tej na rynku spożywczym. To szansa dla dobrych franczyzodawców.

Na koniec 2013 roku Lotos miał 439 stacji, rok później – o dwie więcej. Skromny bilans otwarć to efekt tego, że w ubiegłych miesiącach wygasło wiele umów franczyzowych, a nowe nie powiększały rozmiaru sieci, lecz rekompensowały zamknięcia. Najwięcej punktów (18) przybyło pod szyldem Lotos Optima, pod którym obecnie działa 169 stacji. W tym roku ekonomiczny koncept ma urosnąć o kolejne 26 stacji.  

W 2014 roku Lotos otworzył też trzy stacje w Miejscach Obsługi Podróżnych przy drogach szybkiego ruchu. Na nadchodzące miesiące zaplanowane są dwa otwarcia. Łącznie na koniec 2014 roku w sieci stacji paliw Lotos działało 441 stacji (w tym 169 stacji w segmencie ekonomicznym oraz 17 autostradowych).

Total podzieli się marką

Szeroko komentowaną zmianą na rynku stacji paliw jest też wejście do Polski koncernu Total.
- Naszym pierwszym celem jest otwarcie 100 stacji w ciągu najbliższych dwóch lat – zapowiedział na styczniowej konferencji Thibaud de Lisle, dyrektor generalny Total Polska.

- Total Polska wchodzi na rynek polski z siecią detaliczną. Dla koncernu Total stacje paliw oraz oleje są najważniejszymi segmentami działalności. Total budując swoje stacje i rozbudowując ich sieć skupia się na dwóch bardzo istotnych filarach, jakimi są: wysoki standard obsługi klienta oraz paliwa premium – mówiła Magdalena Myszczyszyn, dyrektor działu paliw Total Polska.

Na całym świecie francuski koncern ma ponad 15 tys. stacji, z czego 1,2 tys. działa właśnie w mateczniku Totala. Wiele z nich operuje przy granicy z polską, toteż zarząd sieci uznał wschodni kierunek rozwoju za opłacalny i racjonalny. Nad Wisłą Total chce przyciągnąć klientów wysokimi standardami – ma być paliwo z górnej półki, dobra kawa i darmowe wi-fi. Na razie otworzył dwie stacje. Kolejne otwarcia mają opierać się głównie na franczyzie.

Skazani na franczyzę

Najwięksi gracze zapowiadają otwarcia, ale to nie znaczy, że koniunktura na rynku ich rozpieszcza. Podczas gdy kierowcy wciąż cieszą się niższymi cenami paliw, zyski właścicieli stacji się kurczą. Eksperci wskazują jednak, że dla wielu z nich (zwłaszcza tych niezrzeszonych w sieciach) spadki cen mogą okazać się preludium do upadku. W ostatnich kwartałach marże detalistów spadły do poziomu ok. 2 proc., a jeszcze niedawno były nawet trzykrotnie wyższe.  
- Nic nie wskazuje na to, że marże na stacjach w najbliższym czasie będą mogły pójść w górę - prognozuje Zdzisław Piksiński z Polskiej Izby Paliw Płynnych w serwisie Money.pl. - Trudno powiedzieć, ilu właścicieli będzie musiało zrezygnować z tego biznesu. Sytuacja na pewno wymusi dalsze przetasowania na rynku. Już w ubiegłym roku obserwowaliśmy prawdziwą rzeź jeżeli chodzi małe stacyjki, spowodowane zmianami przepisów środowiskowych dotyczących zabezpieczenia zbiorników. Drobni właściciele nie byli w stanie spełnić wymogów. Teraz minimalne marże mogą pociągnąć kolejne stacje.

Wiele wskazuje na to, że na rynku stacji paliw będziemy obserwować zjawisko konsolidacji podobne do tego, jakie ma miejsce w branży spożywczej. Małe stacje, tak jak samodzielne sklepy spożywcze, będą w dużej części zmuszone przez sytuację ekonomiczną do nawiązywania współpracy z silniejszymi partnerami. W wielu przypadkach to może okazać się jedynym sposobem na przetrwanie.

Grzegorz Morawski