13.03.2015

Z etatu na wyspę

Dawid Matysiak rzucił pracę kierownika w sieci handlowej. Dziś zarabia na handlu odżywkami G-Supplements.

Zawodowe początki Dawida Matysiaka nie wskazywały na to, że w przyszłości zajmie się prowadzeniem własnej firmy. Jako osiemnastolatek zatrudnił się w sieci Carrefour, gdzie w cztery lata pokonał drogę od szeregowego pracownika do kierownika. Później migrował między kolejnymi firmami z branży handlowej, by w końcu znów trafić do hipermarketu. Tam wytrzymał półtora roku.
- Nie chciałem być już przez nikogo nadzorowany ani komukolwiek się tłumaczyć. Uznałem, że jedyną drogą do uniezależnienia jest własna firma – wspomina.

stoisko w galerii G-Supplements Fot. G-Supplements

Stoiska z odżywkami i suplementami diety uchodzą za biznes z ograniczoną grupą odbiorców. Niesłusznie.

Próbował swoich sił w różnych branżach, ale strzałem w dziesiątkę okazał się dopiero handel odżywkami i suplementami diety. Olśnienie przyszło podczas urlopu w Barcelonie. Tam Dawid Matysiak wraz z narzeczoną dostrzegli, jak wiele osób poświęca czas na ćwiczenia i ruch i uznali, że ta moda musi zakwitnąć również nad Wisłą.
- Na początku szukaliśmy hurtowni, która zaoferowałaby sensowne warunki handlowe. Po nitce do kłębka dotarliśmy do oferty franczyzowej G-Supplements. Franczyza okazała się strzałem w dziesiątkę. Zyskaliśmy dostęp nie tylko do towaru, ale też do wiedzy o tym, jak prowadzić biznes w tej branży. A to było kluczowe, bo przecież o odżywkach nie mieliśmy pojęcia – mówi Matysiak.

Jego punkt ruszył jesienią 2013 w poznańskiej Galerii Malta i szybko okazał się jedną z najbardziej udanych inwestycji w całej sieci. Czynsz w granicach 4 tys. zł i obroty na poziomie 18 tys. zł po pierwszych dwóch tygodniach okazały się wynikiem, który zaskoczył nie tylko właściciela, ale nawet franczyzodawcę. Zyski w lepszych miesiącach przekraczały 10 tys. zł.
- Odżywki i suplementy diety jeszcze ciągle budzą u nas kontrowersyjne skojarzenia. Tymczasem wyspa handlowa daje komfort klientowi, który może dyskretnie zapoznać się z towarem. Po tym, jak postanowiłem wystawić część produktów z gablot na szafki, by można je było wziąć do ręki i przeczytać etykietę, obroty podskoczyły  o 10 tys. zł. To pokazuje podejście klientów. Kupują u nas nie tylko kulturyści, ale również osoby starsze, poszukujące suplementów na bóle mięśni i stawów – mówi przedsiębiorca.

W sieci G-Supplements działa obecnie ponad 40 wysp handlowych z suplementami diety i odżywkami. Kandydat na franczyzobiorcę nie musi mieć doświadczenia w pracy w handlu, musi jednak osobiście zaangażować się w biznes. Franczyzodawca zapewnia szkolenia, wsparcie marketingowe, a także pomaga w wyborze odpowiedniej lokalizacji i zatowarowania.