14.03.2015

Czy handel przeniesie się do internetu?

O szansach i zagrożeniach związanych z rosnącą liczbą klientów e-sklepów opowiada Adrien Salvat z firmy logistycznej Shipbooster.

Na czym polega zjawisko showroomingu?
Z
tym zjawiskiem mamy do czynienia od dawna, dopiero jakiś czas temu zostało ono nazwane showroomingiem - z angielskiego showroom to salon wystawowy. Obecnie zanim klient zdecyduje się na dokonanie zakupu, często wybiera się do sklepu stacjonarnego w celu przetestowania produktu, dodatkowo sprawdzając opinie o produkcie na swoim smartfonie. Finalnie wybiera sklep online. Na całym świecie sklepy stacjonarne zmagają się z utratą klientów i dochodów. Na podstawie przeprowadzonych badań przez firmę Ipsos w Wielkiej Brytanii 40 proc. społeczeństwa do 35 roku życia praktykuje showrooming, zaś w USA jest to aż 60 proc. Natomiast światowym liderem są kraje azjatyckie, gdzie liczba ta sięga 71 proc. (TNS Global). Trend ten najwyraźniej jest widoczny w stolicy Polski - obecnie co trzeci warszawiak przyznaje się do showroomingu.

Adrien Salvat, dyrektor generalny w firmie logistycznej Shipbooster Fot. Shipbooster

Właściciel sklepu online nie jest obarczony tak wysokimi kosztami stałymi, jak właściciel stacjonarnego sklepu. Jedynym ograniczeniem sklepu internetowego, jednocześnie będącym przyczyną showroomingu jest brak możliwości przetestowania produktu przed zakupem.
Adrien Salvat, dyrektor generalny w firmie logistycznej Shipbooster

Czy istnieją sposoby na odwrócenie trendu związanego z przenoszeniem się klientów do internetu?
Obawiam się, że może to być trudne, ponieważ ceny w sklepach internetowych są niższe nawet do 20 proc. Wynika to z niższych kosztów stałych prowadzenia sklepu online. Dodatkowo zamówienia są realizowane w ciągu 24 godzin. Klient nie czeka długo na dostawę, ma możliwość zwrotu w ciągu 14 dni bez uzasadnienia. Te czynniki wpływają na przychylność ludzi do korzystania z zakupów internetowych.
Oczywiście jedną z możliwości jest prowadzenie sprzedaży dwutorowo: stacjonarnie oraz za pośrednictwem internetu. Oferując interesujące rozwiązania dla klientów. Dobrym przykładem jest firma Apple. Obecnie w ich sklepach klient może liczyć na profesjonalne porady, obejrzenie sprzętu, po to, aby wrócić do domu i zakupić go na ich stronie.

Które branże i rodzaje działalności są najbardziej narażone na ucieczkę klientów do e-sklepów?
Przede wszystkim najbardziej narażoną branżą jest elektronika. Obecnie ceny sprzętu elektronicznego w sklepach internetowych są niższe o ok. 10-20 proc. od cen w sklepach stacjonarnych. Wg badań aż 47 proc. osób skłania się do zakupów w tej branży za pośrednictwem internetu. Podobnie jest z odzieżą - ponad połowa z nas kupuje online.
Najmniejszym zainteresowaniem kupowania online odznaczają się produkty spożywcze. W tym sektorze zdecydowanie łatwiej „na żywo” zweryfikować świeżość produktów, tak samo jest w przypadku usług takich jak kredyt czy wybór operatora telefonicznego.

Jak należy rozumieć właścicieli niektórych sklepów i sieci handlowych, którzy sami decydują się na sprzedaż w internecie prowadząc jednocześnie punkty stacjonarne? Czy w ten sposób nie pozbawiają sami siebie zarobku?
Tak jak wspomniałem, sprzedaż dwutorowa jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Po pierwsze sprzedawca stacjonarny nabywa nowych klientów za pośrednictwem strony internetowej. Klienci otrzymują różne możliwości nabycia produktu - w sklepie stacjonarnym, poprzez wysłanie produktu do domu, a także mają możliwość wyboru sposobu płatności, jaki im odpowiada.

rozmawiał Daniel Wilk

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

10