30.03.2015

Z małymi miastami nie ma żartów

Biura nieruchomości Metrohouse działają nawet w mniejszych miejscowościach. Firma nie uniknęła też rozstań z partnerami.

Z ponad setką biur nieruchomości Metrohouse jest jedną z największych sieci w tej branży. Ostatnio firma zyskała dwa kolejne punkty - w Siedlcach i Warszawie.
- W planach mamy kolejne otwarcia w różnych miejscowościach w Polsce. Aby zintensyfikować rozmowy z potencjalnymi partnerami franczyzowymi od półtora roku funkcjonuje w Metrohouse dedykowany dział sprzedaży. Dzięki temu możemy prowadzić rozmowy z kilkunastoma potencjalnymi partnerami jednocześnie i sprawnie prowadzić proces wdrożenia ich w nasze standardy - zapewnia Mariusz Kania, prezes Metrohouse.

Witryna placówki Metrohouse w Grudziądzu Fot. Metrohouse

Minimalna kwota inwestycji w biuro Metrohouse wynosi 50 tys. zł. Franczyzobiorca potrzebuje biura o powierzchni 50-60 m2.

Ale nie tylko w dużych miastach pojawiają się biura Metrohouse. Najmniejsze miasta, w których działają pośrednicy franczyzodawcy to m. in. Brodnica (kujawsko-pomorskie) licząca 28 tys. mieszkańców i Bolesławiec (dolnośląskie) z 40 tys. mieszkańców.
- To właśnie z Bolesławca wywodzi się doradca, który już drugi raz z rzędu znajduje się w ścisłej czołówce agentów pod względem sprzedaży. Natomiast biuro w Brodnicy należy do naszego franczyzobiorcy, który posiada jeszcze dwie inne placówki, także w niedużych miastach. Wszystkie odnotowują sukcesy i są stawiane za wzór pokazujący, że także w niewielkich ośrodkach można z skutecznie prowadzić tego typu działalność - mówi Mariusz Kania

W ostatnich miesiącach dołączył do firmy także partner z Bornego Sulinowa. - Ktoś może powiedzieć, że prowadzenie takiej działalności w mieście mającym 5 tys. mieszkańców zakrawa na żart. A jednak biuro działa już kilka lat i jego współwłaściciele podjęli właśnie decyzję, aby utworzyć kolejne biuro, tym razem w Szczecinku - dodaje prezes.

Jednak nie wszyscy franczyzobiorcy Metrohouse poradzili sobie na trudnym rynku nieruchomości. Miały miejsce także rozstania, które wynikały z braku realizacji wyznaczonych celów sprzedażowych. Wyniki finansowe nie były satysfakcjonujące dla samych franczyobiorców, jak i dla centrali. W efekcie franczyzodawca rozwiązał umowy za porozumieniem stron.
- Inny przypadek to biuro, które osiągało duże sukcesy sprzedażowe i po upływie 5-letniego kontraktu postanowiło działać pod własną marką. Z jednej strony odejście każdego franczyzobiorcy to strata, ale tak po ludzku miło jest obserwować jak dzięki Metrohouse przedsiębiorca uzyskuje know-how i warsztat, który umożliwia mu uzyskiwanie doskonałej pozycji na lokalnym rynku - twierdzi franczyzodawca.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0