29.03.2015

Franczyza i sklepy muzyczne? Razem nie grają

Za większą część handlu instrumentami w Polsce odpowiadają dwie sieci. Ale z franczyzą są na bakier...

Rozwijany przez spółkę Centrala Handlu Przemysłu Muzycznego koncept salonów muzycznych Riff i należący do sopockiego przedsiębiorcy Adama Adamowicza Rock’n’roll to jedyne marki sieciowe na polskim rynku sklepów z instrumentami muzycznymi. Pierwsza z nich chwali się, że przez jej punkty „przechodzi” połowa sprzedaży instrumentów w Polsce. Ma ich 17, głównie w większych miastach. Rock’n’rolli jest mniej, bo 7. Działają w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Częstochowie i Łodzi. Żadna z marek nie jest jednak dostępna na licencji franczyzowej – wszystkie istniejące sklepy należą do zarządzających nimi spółek. Dlaczego?

Gitara Les Paul Fot. FreeImages.com

Rynek instrumentów jest mały, a one same dość drogie. Główni gracze na rynku uznają swoją branżę za zbyt niszową, by startować z franczyzą.

W powszechnym „obiegu” próżno szukać danych dotyczących tego, ile wart jest rynek instrumentów w Polsce i ile muzycy nad Wisłą wydają na swoje hobby. Zdaniem Pawła Zmarlaka, dyrektora ds. zakupów w Riffie, jednym z powodów, dla których jego sieć nie zdecydowała się na stworzenie programu rozwoju we franczyzie, jest skromny rozmiar tego rynku.

- To dość niszowa branża. W Polsce jest ok. 250 sklepów z instrumentami. W Niemczech – 2,5 tys. To pokazuje różnicę – tłumaczy menedżer. – Kilka razy pojawiał się u nas pomysł rozpoczęcia rozwoju przez franczyzę, ale nigdy nie został wdrożony. Ale gdyby ktoś przyszedł do nas z propozycją współpracy, to z pewnością usiedlibyśmy do rozmów.

Nie bez znaczenia są też ceny dobrych instrumentów. PKB na głowę w Niemczech jest dwa razy wyższy niż w Polsce, ale ceny sprzętu muzycznego w obu krajach są bardzo zbliżone. Na przykład legendarna gitara elektryczna Fender Stratocaster w wersji American Special w sklepie justmusic.de kosztuje niecały 1 tys. euro. W polskich sklepach można kupić ją za niecałe 4 tys. zł. To również dlatego muzyczne hobby dla wielu pozostaje poza zasięgiem finansowym. Owszem, od niedawna gitary i inne instrumenty zaczęły pojawiać się nawet w supermarketach, w cenach rzędu kilkuset złotych. Jakość tych instrumentów nie umywa się jednak do profesjonalnego sprzętu. A żaden szanujący się muzyk nie zagra na „zabawce” wrzuconej do koszyka wraz z papierem toaletowym i podwawelską.