09.04.2015

Klient świeżo złowiony

Trwa walka o klienta na rynku spożywczym. Franczyzodawcy znaleźli oręż do walki z dyskontami.

Przez ostatnią dekadę liczba sklepów spożywczych w Polsce spadła o 20 proc., a tych zrzeszonych w sieciach franczyzowych – wzrosła trzykrotnie. Konsolidacja pod szyldem silnych marek postępuje, bo dla wielu sklepikarzy przystąpienie do sieci to jedyna szansa na zachowanie konkurencyjności. Świadomi franczyzodawcy robią zaś wszystko, by oferować coraz lepsze warunki handlowe i tym samym przyciągnąć do siebie nowych franczyzobiorców. Ale walczyć muszą nie tylko o franczyzobiorców, lecz również o klientów. Jak to robią?

Dział mięsny w supermarkecie Intermarche Fot. Intermarche

Świeży asortyment i produkty regionalne to ostatni „krzyk mody” w supermarketach i sklepach convenience. Rozbiór mięsa na miejscu, bazarki warzywno-owocowe, ekspresy do kawy i wyciskarki do soków - oto oręż franczyzobiorcy w walce o klienta.

Ostatnim „krzykiem mody” w sklepach spożywczych jest stawianie na świeży asortyment. Pod koniec marca w galerii Brama Pomorza w Lipienicach koło Chojnic swoje drzwi dla klientów otworzył franczyzowy supermarket Carrefour.  Sklep ma 1,7 tys. m2  powierzchni, a jednym z jego najważniejszych elementów jest „Targ Świeżości” - strefa, w której znajdą się świeże  produkty regionalne od pomorskich dostawców i producentów. Klienci będą też mogli przebierać w tradycyjnych mięsach i wędlinach z Wędzarni Carrefour, a wszystko popić winem i przegryźć francuskimi serami własnej marki Reflets de France.

Słowem – zakupy mają być wygodne i nowoczesne, ale zarazem tradycyjne i swojskie, jak na pobliskim bazarku.  Carrefour nie jest jednak ani pierwszy, ani jedyny. W sklepach zarządzanej przez Grupę Muszkieterów sieci Intermarche pracują masarze, którzy na miejscu rozbierają mięso, po czym wędzą i peklują je w oparciu o tradycyjne receptury. Coraz większy akcent na świeży asortyment kładą też osiedlowe sklepy convenience. W części należących do grupy Makro sklepach Odido znaleźć można wyciskarki do owoców, z pomocą których klient może przygotować dla siebie świeżo wyciskany sok. Pieczywo jest wypiekane na miejscu, a przy kasie stoi ekspres do kawy.

Wszystko wskazuje na to, że właśnie świeży asortyment i produkty regionalne staną się w sieciach spożywczych głównym narzędziem walki o klienta. Supermarkety i sklepy convenience upatrują w nich atutów, które dadzą im przewagę nad dyskontami. Rozbiór mięsa czy własne wędzarnie będą pewnie cennym wyróżnikiem, ale w zakresie oferty warzyw i owoców dyskonty nie zamierzają zostawać z tyłu. Lidl przecież już od dawna promuje swój „Ryneczek”, którego ambasadorami zostali znani kucharze Pascal i Okrasa.  Tak czy inaczej, zwycięzcą wojny handlowej zawsze pozostanie klient.