10.04.2015

Dotacja vs biurokracja

Pieniądze z dotacji leżą na ulicy. Ale niewiele firm wie, jak się po nie schylić, by nie strzeliło w krzyżu.

Nadchodzące lata będą okresem szans dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Właśnie ten sektor został szczególnie hojnie potraktowany przez planujących budżet Unii Europejskiej. W tym okresie polskie firmy mogą otrzymać z Brukseli nawet 30 mld euro w formie dotacji. Na razie jednak pozyskiwanie funduszy ze Wspólnoty idzie im jak po grudzie. Jak to często bywa w biznesie, na drodze staje im upiór biurokracji.

Piotr Buchalski, franczyzodawca marki Dotacje Export Group Fot. Marek Relich

Piotr Buchalski, prezes firmy Dotacje Export Group

Nie ma zbyt wielu międzynarodowych rankingów, w których nasze przedsiębiorstwa biłyby konkurentów na głowę. A jak już się taki zdarzy, to niestety, ale dotyczy statystyk niechlubnych. Tak właśnie wygląda obecnie sytuacja w zakresie pozyskiwania dotacji. W rankingu nieskuteczności w zdobywaniu unijnych pieniędzy jesteśmy na pierwszym miejscu. Tak wynika z opublikowanych do tej pory list firm, którym udało się pozyskać finansowania w ramach „Instrumentu dla MSP”. W pierwszej fazie konkursu złożonych zostało 4,6 tys. wniosków. Wśród nich było 260 pochodzących z Polski, ale tylko jeden otrzymał kapitał. Druga faza nie zapowiada się lepiej. Na 72 zgłoszone wnioski znad Wisły szanse na sukces mają dwa.

To przykra statystyka. Dotkliwa szczególnie, bo gdy spojrzymy na listę liderów w pozyskiwaniu funduszy unijnych, to okaże się, że pierwsze miejsca należą do krajów o największej liczbie ludności, takich jak Wielka Brytania, Francja czy Hiszpania. Blisko 40-milionowa Polska ciągnie się w ogonie, sąsiadując w rankingu z Luksemburgiem, Słowenią i Belgią. Skąd taki stan rzeczy? Okazuje się, że wiele firm przecenia swoje możliwości, zakładając, że wypełnienie wniosków to nic trudnego. Tymczasem dokumenty, które trzeba wypełnić i złożyć, są znacznie bardziej skomplikowane, niż to się wydaje. Tak rodzi się bariera natury formalnej – czasem nawet atrakcyjny pomysł może zostać odrzucony ze względu na zwykłe braki natury techniczno-administracyjnej. A szkoda.

Braki formalne to częsty, ale nie jedyny powód odrzucenia wniosków o finansowanie. Wiele firm odchodzi z kwitkiem ze względu na fakt, że nie potrafią pokazać innowacyjności swoich koncepcji, które chcą rozwinąć dzięki unijnym funduszom. Bywa zresztą, że polskim przedsiębiorcom tylko wydaje się, że coś jest nowatorskie, bo nie ma tego w Polsce. Tymczasem może się okazać, że w Europie takie rozwiązanie funkcjonuje już od dawna. Abstrahując od odpowiedniego zbadania rynku, swój pomysł trzeba umieć „sprzedać”. Najlepiej to zrobić, opisując go w każdym szczególe. Oceniający wniosek muszą zobaczyć, dlaczego wierzymy w zyskowność projektu. Tylko w ten sposób zyskamy szansę na pozytywną opinię. Warto próbować.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0