14.04.2015

Rowerowa firma kurierska: Pedałuj za pieniądze

Kluczem do sukcesu rowerowej firmy kurierskiej jest znalezienie kilkunastu firm i instytucji, które będą nam zlecać przesyłki.

„Zamiast tracić czas swojego pracownika i płacić mu za benzynę, wyślij z przesyłką kuriera rowerowego. Będzie i taniej i szybciej”  – właśnie w taki sposób kurierzy rowerowi zachęcają firmy do skorzystania ze swoich usług. Łukasz Kaczmarczyk z wrocławskiej firmy B-Mail wcześniej pracował na etacie i wielokrotnie przekonał się na własnej skórze, że dostarczanie dokumentów samochodem w zakorkowanym mieście jest i kosztowne, i czasochłonne.

kurier rowerowy Fot. B-mail

Kurierzy rowerowi przewożą praktycznie wszystko, co waży mniej niż 5 kilogramów i mieści się w torbie kurierskiej: najróżniejsze dokumenty, wyciski od stomatologów, protezy, wizytówki, projekty od architektów, matryce dla drukarni, banery reklamowe, śruby, zawory.

– Sam pamiętam, jak pracowałem na etacie i dostawałem polecenie, żeby dostarczyć komuś dokumenty. Znikałem z firmy na 4 godziny i nie była to moja wina. Wtedy pomyślałem, że w większości firm pracodawcy muszą ponosić duże straty, wysyłając swoich ludzi, aby coś zawieźli. Stąd właśnie wziął się  pomysł założenia firmy kurierskiej i 100-procentowa pewność, że jest to usługa bardzo potrzebna w naszym mieście – mówi Kaczmarczyk.

Jak podkreślają właściciele firm kurierskich, które działają już od kilku lat na rynku, badania marketingowe przed otwarciem takiej firmy nie są konieczne. Właściciel musi jednak potrafić przewidzieć albo upewnić się, jacy klienci będą chcieli korzystać z jego usług. Chociaż popularny pogląd mówi, że rowerowe firmy kurierskie przewożą pizzę i gazety, to sami kurierzy uważają go za „miejską legendę”. Zarabia się bowiem na czymś zupełnie innym.

– Przewozimy praktycznie wszystko, co waży mniej niż 5 kilogramów i mieści się w naszych torbach kurierskich: najróżniejsze dokumenty, wyciski od stomatologów, protezy, wizytówki, projekty od architektów, matryce dla drukarni, banery reklamowe, śruby, zawory – opowiadają przedstawiciele wrocławskiej firmy B-Mail. Podobnych klientów ma też szczeciński Goniec.

Klienci indywidualni pojawiają się wyjątkowo rzadko i wysyłają za pomocą kurierów kwiaty dla ukochanej lub prezenty dla znajomych. Niektórzy mają nawet trochę ułańskiej fantazji, jak klient z Wrocławia, który kurierem wysłał do pracy dla swojej spragnionej żony gorący czajnik świeżo zaparzonej kawy.

Człowiek – orkiestra albo przyjacielski układ

Rowerową firmę kurierską można prowadzić samodzielnie, chociaż nie jest to łatwe. W takim ujęciu właściciel zamienia się w człowieka orkiestrę i jednocześnie staje się kurierem, dyspozytorem, księgowym i marketingowcem. Oczywiście, firma nie może działać z jednym rowerzystą. Innych kurierów można zatrudnić na umowę-zlecenie i mogą to być np. studenci, którzy będą chcieli dorobić.

– W ten sposób działałem przez trzy lata. Na początku jeździłem na rowerze, odbierałem telefony i wydawałem kursy, klepałem wieczorami zlecenia w system, fakturowałem. Przy większej liczbie zleceń robi się to czasochłonne. Nierzadko spędzałem w firmie i po 15 godzin na dobę –  mówi Melchior Czerniak, właściciel szczecińskiej firmy kurierskiej Goniec.

Innym sposobem na prowadzenie rowerowej firmy kurierskiej może być znalezienie kilku pasjonatów (najlepiej dobrych znajomych ) i założenie spółki. Właśnie na tych zasadach działa firma Wrocławscy Kurierzy Rowerowi. Tam każdy z współwłaścicieli firmy jest jednocześnie kurierem rowerowym i prowadzi własną działalność gospodarczą. Kwota, którą ta firma dostaje za przewiezienie przesyłki, rozkładana jest na dwie części: jedna z nich trafia do kuriera, druga wraca do firmy i finansuje jej rozwój. Taka forma prowadzenia działalności sprawia też, że nie ma potrzeby zatrudniania dodatkowej osoby od obierania zleceń. Współwłaściciele firmy pełnią bowiem taką funkcję w ramach telefonicznych dyżurów –  co najmniej jeden dzień w tygodniu.

– Zdecydowaliśmy się na dyżury, bo to rozwiązanie ma mnóstwo zalet. Jedna z nich to możliwość odpoczynku po intensywnych jeżdżeniu po mieście, drugi powód to duże oszczędności pieniędzy. Z naszych doświadczeń wynika też, że nie jest łatwo znaleźć osobę, która będzie w skutecznie odbierała i przydzielała zlecenia na przewóz przesyłek w rowerowej firmie kurierskiej. Do tego trzeba bowiem rozumieć i czuć specyfikę takiej pracy i mieć wyjątkowe umiejętności logistyczne. A takie cechy na pewno będzie miał kurier rowerowy z dużym doświadczeniem – mówi Michał Kolenda z firmy Wrocławscy Kurierzy Rowerowi.

Rower trzeba mieć własny

Gdy firma się rozwija, to i też w pewnym sensie oszczędza na pracownikach. Większość firm z branży na początku swojej działalności zatrudnia więc studentów na umowę o dzieło. Po kilku latach działalności na rynku zawierają również umowy z osobami prowadzącymi własną działalność gospodarczą i świadczącymi usługi kurierskie. Współpracującym kurierom firmy oferują plecaki (kurierski może kosztować nawet 500 złotych), telefony i czasem koszulki kolarskie. Rower trzeba mieć jednak własny.

– Rower to sprawa indywidualna, każdy ma swój, ulubiony. Nie słyszałem o firmie, która zapewniałaby rower, za to słyszałem o takich, gdzie przed rozpoczęciem pracy trzeba od pracodawcy kupić plecak i strój – mówi Melchior Czerniak.

Specyfika branży polega też na tym, że kurier mógłby dostarczać przesyłki po godzinach pracy, ale zwykle brakuje mu na to sił.

– Kurier rowerowy pracujący 12 godzin przejeżdżałby 150-160 km. Codziennie takiego obciążenia nie wytrzymywaliby nawet zawodowi sportowcy, dlatego pracują po osiem godzin – wyjaśnia Łukasz Kaczmarczyk z wrocławskiej firmy B-Mail.

Najczęściej kurierzy wynagradzani są w zależności od liczby przewiezionych przesyłek (dostają np. 40 procent sumy, którą zapłacił za nią klient), inna forma to rozliczenie za czas spędzony na jeździe po mieście.

Na starcie kilka tysięcy złotych

Według naszych rozmówców osoba, która chciałaby otworzyć własną rowerową firmę kurierską, powinna mieć przeznaczone na ten cel kilka tysięcy złotych. Początki na pewno nie będą łatwe – wrocławska firma B-Mail w pierwszym miesiącu swojej działalności odnotowała obrót o wysokości 200 złotych. Z drugiej jednak strony ta sama firma po 8 miesiącach działalności zaczęła na siebie zarabiać. Teraz rozwozi miesięcznie około 350 przesyłek i z niepokojem czeka na wakacje, które ponoć są najgorsze dla branży.

O wiele większą liczbą przesyłek (bo jest ich prawie 3000 miesięcznie) może się pochwalić szczeciński Goniec.

– Największy ruch mamy w okresie listopad-marzec. Najmniejszy w wakacje – mówi Melchior Czerniak.

Każda z firm sama ustala cennik przesyłek. Ich ceny mogą zależeć od przejechanego dystansu, a także od szybkości zrealizowania zlecenia. Rzadko jednak nawet te ekspresowe i długie kursy kosztują drożej niż 50 złotych. Bo kurierzy rowerowi często są konkurencją dla taksówek i nie mogą być od nich drożsi.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Grzegorz Bryszewski