08.06.2015

Nie bój się rosnąć

Jeśli przedsiębiorstwo od kilku lat stoi w miejscu, to prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że zarządzający nim ponosili zbyt małe ryzyko.

Wyniki firmy zależą od decyzji zarządzających, a ich podejmowanie wiąże się z ryzykiem. Niektórym przedsiębiorcom brakuje jednak odwagi, by to ryzyko ponieść. Wynika to często z nieumiejętności zorganizowania czasu na najbardziej istotne, długofalowe decyzje. Codziennie klienci, dostawcy i pracownicy domagają się uwagi szefa, podsuwają mu pod nos bieżące problemy do rozwiązania... W ten sposób decyzje o strategicznej randze odwlekają się.

Michał Toczyski Fot. Michał Toczyski, Scorise

Osiągnięcie raz, a nawet kilka razy dużego wyniku finansowego nie decyduje o tym, czy przedsiębiorstwo utrzyma się na rynku.
Michał Toczyski, prezes agencji marketingowej Scorise

Podręczniki akademickie często zawierają definicję przedsiębiorstwa jako organizacji, której celem jest maksymalizacja zysku. Praktycznie każda firma powstała po to, by zarabiać, ale czy po to, by maksymalizować dochód? Przecież wiązałoby się to z maksymalizacją ryzyka i niestabilnością biznesu. Jeśli przyrównamy przedsiębiorstwo do samochodu, to aby zmaksymalizować wynik, musielibyśmy jechać nim zawsze z maksymalną możliwą (a nie z maksymalną dopuszczalną) prędkością. Może zatem firmy powstają po to, by przynosić zysk i rosnąć – może niekoniecznie ten dochód musi być największy z możliwych, lecz po prostu adekwatny do ryzyka, jakie decydujemy się ponieść, i stale rosnący? Podejmujmy ryzyko – rozsądne. Nie największe ani też nie najmniejsze.

O tym, czy menedżerowie dobrze spełniają swoją rolę świadczy to, czy sprzedaż i zyski  rosną szybciej, niż rynek. Jeśli nasz biznes rozwija się względem innych, to znaczy, że jesteśmy lepsi od średniej. Osiągnięcie raz, a nawet kilka razy dużego wyniku finansowego nie decyduje o tym, czy przedsiębiorstwo utrzyma się na rynku. To nieustanny wzrost prowadzi do stworzenia dużych organizacji. Kiedy dokonujemy wyborów w codziennym zarządzaniu, koncentrujmy się na ciągłej poprawie wyników. Zadawajmy sobie pytania, jak to osiągnąć. Nie chodzi o okazjonalne pozyskiwanie dużych pul zamówień. Kropla drąży skałę. Najlepiej, by ta kropla za każdym razem była większa.

Możliwe, że jako właściciel firmy często wykonujesz czynności, których nie musiałbyś robić. Nie chodzi o to, by nie były one wykonane. Chodzi o to, że niekoniecznie muszą być zrealizowane przez ciebie. Często możesz je zautomatyzować, powierzyć pracownikowi lub w ogóle wykreślić z kalendarza, jeśli okaże się, że robisz coś tylko dlatego, że się do tego przyzwyczaiłeś. Może to, co było kiedyś ważne, już takie nie jest? Na przykład pracochłonne tworzenie cyklicznych raportów. Być może warto zastanowić się nad programem, który wygeneruje taki raport i dostarczy potrzebne dane? Taka inwestycja uwalnia czas. Jeśli będziesz coraz więcej czynności układał w procesy, w system działania, to okaże się, że dokonałeś oszczędności w postaci czasu własnego i pracowników. Często okazuje się, że jeśli rozwiążesz 2-3 kluczowe problemy w danej chwili, reszta rozwiązuje się sama. Czasami po prostu z przyzwyczajenia zajmujemy się tą resztą lub nie zadajemy sobie pytania, jak usprawnić nasze funkcjonowanie. Czas to zmienić.

 

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0