18.07.2015

Jazda po zyski

Roland Mrugowski biznes samochodowy poznał od podszewki, prowadząc serwis samochodowy. Sześć lat temu zdecydował się na rozbudowę interesu o wypożyczalnię aut i został partnerem sieci Rentis.

Roland Mrugowski na samochodach „zjadł zęby”. Od 1998 roku prowadzi serwis blacharsko-lakierniczy w Bydgoszczy. Od lat jest autoryzowanym partnerem Peugeota i Toyoty.
Współpracowałem regularnie z dealerem Toyoty, firmą Jaworski Auto  opowiada.  Sześć lat temu właściciel zaproponował mi, abym rozszerzył swój biznes i dołączył do sieci wypożyczalni aut Rentis. Zgodziłem się.

Roland Mrugowski, franczyzobiorca Rentis Fot. Roland Mrugowski

Rentis wypożycza samochody swoim franczyzobiorcom. Cena waha się od 1 tys. do 4,5 tys. zł, w zależności od wielkości auta.

Najpierw rozbudował sieć w województwie kujawsko-pomorskim. Współpraca układała się na tyle dobrze, że od czerwca tego roku został także partnerem Rentis na Wielkopolskę. W obu regionach ma teraz 10 wypożyczalni. W sumie dysponują flotą około 100 aut: to toyoty, bmw, volkswageny, lexusy. Są wśród nich zarówno auta o średnim standardzie, jak i te bardziej luksusowe. Część samochodów jest wynajęta od centrali, około 20 proc. należy do franczyzobiorcy.
 Nasze biura mieszczą się np. w hotelach, ale też na lotniskach, jak w Bydgoszczy i Poznaniu – mówi Roland Mrugowski. W wakacje, które są dla nas szczytem sezonu, samochody trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. Nasi klienci to zagraniczni turyści, ale również Polacy mieszkający za granicą i przyjeżdżający na urlop do Polski. Współpracujemy także z firmami ubezpieczeniowymi, w ramach usług assistance.

Marsz na wschód

Rentis, działający wcześniej pod nazwą Global Rent a Car, to wspólne przedsięwzięcie dealerów Toyoty i BMW. Ma w tej chwili ponad 60 punktów partnerskich. Zdecydowaną większość w Polsce, ale w ubiegłym roku powstały też placówki w Czechach, a wiosną tego roku na Litwie. Ten ostatni, wschodni kierunek to obecnie główny cel ekspansji firmy.
W tej chwili naszą najpilniejszą potrzebą jest rozbudowa sieci w województwie podlaskim oraz w okolicach Białegostoku. Wschodnia Polska jest dość słabo zagospodarowana przez firmy z branży, dlatego chcemy to zmienić. Ułatwiłoby nam to też znacznie współpracę z partnerami z Litwy – nie ukrywa Agnieszka Drzymała-Feć, dyrektor sprzedaży w Rentis.
Przy wyborze franczyzobiorców Rentis nie ogranicza się tylko do osób, związanych z branżą samochodową. Ma jednak pewne wymagania.
 Dobrze, żeby taka osoba miała już doświadczenie w biznesie, ponieważ łatwiej jej będzie prowadzić dokumentację, zrozumieć pewne mechanizmy. Doskonale, jeżeli byłaby związana z sektorem usług, ponieważ wtedy rozumie również specyfikę działań marketingowych – wylicza Agnieszka Drzymała-Feć. Powinna znać język angielski na poziomie umożliwiającym swobodną komunikację. Więcej wymagań formalnych nie mamy, zresztą tak naprawdę wszystko zależy od komunikatywności, zaangażowania. Potrzebna jest swoista zaradność, znajomość lokalnego rynku i samodzielność w poszukiwaniu klientów. Choć oczywiście my ze swej strony także udostępniamy bazę klientów i zleceń.

Biuro i flota

Minimalna kwota, potrzebna na start wypożyczalni, to według licencjodawcy 50 tys. zł. Przede wszystkim trzeba znaleźć miejsce na biuro i dysponować parkingiem. Dobre lokalizacje to lotniska, okolice dworców, hotele. Lokal trzeba oznakować logo firmy, wyposażyć w sprzęt biurowy. Koszt adaptacji to około 10 tys. zł. Oczywiście konieczna jest flota samochodowa – wystarczy 10 aut. Samochody wypożycza franczyzobiorcom centrala, koszty wahają się od 1 tys. zł do 4,5 tys. zł, w zależności od wielkości auta. Za przystąpienie do sieci płaci się 5 tys. zł., miesięczna opłata franczyzowa to 10 proc. od obrotu, a marketingowa 1 proc.
Jeśli mamy dobrze zlokalizowany punkt, w dobrym regionie, to samochód od razu w pierwszym miesiącu zaczyna na siebie zarabiać – mówi Roland Mrugowski. Na pewno po roku działalności można już mówić o zwrocie inwestycji.