17.07.2015

Jeleń skacze we franczyzę

Po wielu miesiącach oczekiwań na dobre lokalizacje, wreszcie z kopyta rusza sieć franczyzowa z logo Biały Jeleń. Najwytrwalsi franczyzobiorcy czekają nawet rok, aby uruchomić stoisko lub sklep tej marki.

Biały Jeleń, marka święcąca triumfy w PRL-u, powraca na rynek odświeżona i z nową, szeroką gamą produktów. Budową jej sieci franczyzowej zajmuje się firma Health Care Cosmetics. Do tej pory działały cztery stoisko własne (w Poznaniu, Łodzi, Warszawie, Gdańsku) oraz jedno pilotażowe prowadzone przez franczyzobiorcę w Kielcach. Teraz się to zmieni. Od sierpnia ruszają trzy nowe stoiska franczyzowe – wyspy handlowe we wrocławskiej galerii Arkady i płockiej galerii Wisła oraz sklep w centrum handlowym Niwa w Oświęcimiu.
 W sumie mamy podpisanych dziesięć umów na nowe otwarcia, z realizacją w trzecim i czwartym kwartale tego roku – informuje Przemysław Karwacki, współwłaściciel Health Care Cosmetics.
W perspektywie 3-5 lat w planach jest rozbudowa sieci do 50 stoisk.

Klientka kupuje kosmetyki na stoisku marki Biały Jeleń Fot. PROFITsystem

Franczyzowe stoiska i sklepy marki Biały Jeleń będą otwierane tylko w dobrych galeriach handlowych.

Czekając na galerie

Biały Jeleń chce otwierać stoiska i samodzielne sklepy tylko w galeriach handlowych.
Kierujemy się przy tym statystykami – nie ukrywa Przemysław Karwacki.  Sprawdzamy koszyk sprzedaży, ile faktycznie pieniędzy przechodzi przez sklepy w danym centrum handlowym. Dobra galeria pomaga szybciej zbudować wizerunek marki. A my chcemy zakorzenić w świadomości Polaków fakt, że Biały Jeleń to nie tylko szare mydło, ale ponad 160 hypoalergicznych produktów kosmetycznych.

W dobrej galerii o wolną powierzchnię handlową nie jest łatwo. Franczyzobiorcy, którzy zgłaszają się do Health Care Cosmetics, mają już upatrzone lokalizacje, ale z reguły muszą czekać, aż wygaśnie umowa poprzedniego najemcy.
Podpisują umowy z nami i najczęściej listy intencyjne z galerią. Rekordzista na swoją upatrzoną lokalizację w Krakowie będzie czekał w sumie 12 miesięcy – opowiada Przemysław Karwacki.
Wydaje się więc, że franczyzobiorcy podejmują decyzję o współpracy z marką Biały Jeleń bardzo świadomie i są w tym mocno zdeterminowani. Tak jak Michał Dziewięcki, który od listopada 2014 roku prowadzi pilotażową wyspę handlową w galerii Echo w Kielcach. Teraz, z powodów rodzinnych, przeprowadza się do Warszawy i postanowił... zabrać stoisko ze sobą.

Wyspa wspomnień

Wyspę prowadzę razem z partnerką. W Kielcach funkcjonowała bardzo dobrze. Galeria, w której ją ustawiliśmy jest największa w mieście i chyba każdy kielczanin musiał „wpaść” na nasze stoisko – opowiada Michał Dziewięcki. Od września przenosimy się do warszawskiego Wola Parku. Mam nadzieję, że w stolicy uda nam się wkrótce rozwinąć więcej punktów.

Zanim pan Michał zdecydował się na sprzedaż kosmetyków na bazie szarego mydła, obserwował stoiska własne firmy w innych miastach.
 Zajmowałem się już wcześniej prowadzeniem biznesów z innych branż, ale z kosmetykami nie miałem nic wspólnego. Nie wiedziałem, czy sobie poradzimy  przyznaje. Jednak franczyzodawca mocno nas wspierał, zarówno w przygotowaniu punktu, jak i w doborze pracowników czy poznaniu oferty. W trakcie szkoleń mogliśmy zobaczyć całą drogę, jaką przechodzi kosmetyk – przez proces produkcji po ustawienie na półce.

Klienci odwiedzający kielecką wyspę Białego Jelenia to praktycznie osoby w każdym wieku. Najstarsi, którzy używali mydła z tym logo przed laty, osoby w średnim wieku, pamiętające je z dzieciństwa, kobiety w ciąży i młode matki, szukające zdrowych kosmetyków dla siebie i dzieci.
Niektórzy przychodzili do galerii tylko po to, by odwiedzić nasze stoisko – podkreśla franczyzobiorca. Na początku ludzie przekazywali sobie informację o nas pocztą pantoflową.

Gruntowne przygotowanie

Od sierpnia ze swoim punktem franczyzowym rusza Klaudyna Cichocka-Volkov.
 Zastanawiałam się nad innymi sieciami franczyzowymi, chodziłam na spotkania. Zdecydowałam się już nawet na otwarcie pizzerii, ale mieliśmy problem ze znalezieniem lokalu – opowiada. Wiosną przeczytałam w miesięczniku „Własny Biznes. Franchising” o ofercie franczyzowej Białego Jelenia. Umówiłam się na rozmowę. Spodobało mi się partnerskie podejście do franczyzobiorcy, elastyczne i otwarte. My także możemy coś od siebie dać, proponować własne pomysły. Poza tym mam pewność, że produkt, który będę sprzedawać, naprawdę jest wysokiej jakości.

Franczyzobiorczyni od razu założyła, że chce rozbudować sieć w województwach śląskim, dolnośląskim i opolskim. Nawiązała kontakt ze wszystkimi galeriami na tym terenie, przeanalizowała ich możliwości w zakresie przepływu klientów, dostępnych lokalizacji, obecności konkurencji. Najlepsze okazały się wrocławskie Arkady. Na szczęście nie trzeba było długo czekać na wolną powierzchnię.
 Wiem, że zainteresowanie klientów kosmetykami tej marki jest bardzo duże. Prowadzę przedszkole i żłobek i sama kupuję produkty Białego Jelenia dla dzieci. Myślę, że jak tylko staną się szerzej dostępne dzięki sieci franczyzowej, chętnych na ich zakup będzie wielu – podkreśla Klaudyna Cichocka-Volkov.  Mam już upatrzone lokalizacje na kolejne stoiska.

Trzy miesiące na rozruch

Standardowa opłata licencyjna w sieci to 15 tys. zł netto. Do końca października obowiązuje jednak 50-procentowa promocja, więc koszt spada do 7,5 tys. zł. Za wyspę handlową kupowaną od licencjodawcy trzeba zapłacić 17 tys. zł. Jeśli jednak franczyzobiorca znajdzie tańszego dostawcę lub producenta, może skorzystać z jego usług. Musi tylko trzymać się projektu, dostarczonego przez centralę. Koszt wyposażenia stoiska w sprzęt typu komputer, drukarka fiskalna, czytnik kodów to ok. 4 tys. zł. Jednorazowa opłata za licencje na oprogramowanie to 1 tys. zł.
Pierwsze zatowarowanie to zwykle kwota 7-9 tys. zł – dodaje Przemysław Karwacki. Jeżeli franczyzobiorca chce, możemy je kredytować. Trzeba wtedy podpisać weksel wraz z deklaracją wekslową, do wysokości wartości towaru. Kredytowanie jest możliwe przy każdej kolejnej dostawie.
W przypadku sklepu koszty inwestycji są podobne. Miesięczna opłata franczyzowa to 5 proc. od obrotu. Naliczana jest od momentu, gdy obroty punktu przekroczą 20 tys. zł brutto.
 To jest osiągalne już w pierwszym miesiącu działalności. Jeżeli natomiast po trzech miesiącach obroty nie zbliżają się do tej kwoty, to należy zacząć myśleć o zamknięciu. Tak wynika z naszych doświadczeń – nie ukrywa współwłaściciel Health Care Cosmetics.
Natomiast gdy obroty znacznie wzrosną i sięgną np. 40 tys. zł, wysokość opłaty jest renegocjowana i obniżana.