22.07.2015

Najedzeni na wakacje

Makarun Spaghetti and Salad zamknął półrocze trzema otwarciami. Lokale z makaronem na wynos pojawiły się Warszawie, Gdańsku i Żarach.

Włoska kuchnia serwowana na szybko – biorąc pod uwagę preferencje kulinarne Polaków, trudno dziś o bardziej trafioną ofertę. Tak przynajmniej wynika z badania Makro Cash&Carry „Polska na talerzu”. Wnioski z ankiet są jasne: Polacy coraz chętniej jedzą na mieście, a od dań włoskich, jak pizza czy pasta, częściej wybierają tylko potrawy kuchni polskiej. Na tym trendzie korzysta franczyzowy koncept Makarun Spaghetti and Salad, który jeszcze przed wakacjami powiększył się o lokale w Warszawie, Gdańsku i Żarach.
Punkt w Warszawie uruchomiony został w  przejściu podziemnym pod Rondem Waszyngtona. Spaghetti w kubełkach połączone z nowoczesną wizualizacją lokalu przypadło do gustu stołecznych klientów, których liczba sięga od 100 do 170 dziennie – mówi Marcin Szworak, franczyzodawca Makaruna.  

Klienci w lokalu Makarun Fot. Makarun Spaghetti & Salad

Lokal Makarun w Żarach notuje miesięczny obrót na poziomie ok. 20 tys. zł. Za pudełko ze spaghetti trzeba tu zapłacić 9-10 zł.

Zdaniem franczyzodawcy najlepszymi miesiącami w segmencie gastronomi na wynos są miesiące od marca do października, z lekkim załamaniem w okresie wakacyjnym w przypadku, gdy grupą docelową są uczniowie i studenci. Tego efektu nie widać w miejscowościach turystycznych, gdzie dla obcokrajowców polskie usługi gastronomiczne wciąż pozostają relatywnie tanie. 

Udany start

Te obserwacje potwierdza właściciel Makaruna w Żarach.
Pierwsze dwa tygodnie po otwarciu były obiecujące. Dziennie przez lokal przewijało się ok. 100 klientów. Ale im dalej w sezon wakacyjny, tym obroty są mniejsze – przyznaje przedsiębiorca.

Spodziewa się, że ruch w biznesie odżyje z końcem sierpnia, gdy mieszkańcy Żar wrócą z urlopów. Na brak pracy i tak nie narzeka, bo prowadzi firmę wielobranżową, zajmującą się między innymi wywozem nieczystości, obsługą myjni samochodowych i pracami budowlanymi.
Brakowało mi w portfolio działalności gastronomicznej, toteż zdecydowałem się na współpracę z Makarun – tłumaczy.

Do obsługi klientów zatrudnił troje pracowników, a sam dba o dostawy produktów. Jego punkt działa w pawilonie w centrum miasta, w bliskim sąsiedztwie przystanku autobusowego, Biedronki i galerii handlowej. To niezła, ruchliwa lokalizacja, z czynszem w wysokości 1,8 tys. zł brutto za 40 m2. Aczkolwiek jej pozyskanie zajęło nieco czasu – załatwiane formalności trwało ponad dwa miesiące, bo lokal leży w rejonie nadzorowanym przez konserwatora zabytków.
Otworzyliśmy lokal pod koniec czerwca i wszystko wskazuje na to, że pierwszy miesiąc zamkniemy na lekkim plusie. Ale jeszcze za wcześnie, by oceniać tę inwestycję. Na uruchomienie baru wydałem 60 tys. zł, myślę, że kwota powinna zwrócić się w przyszłym roku – mówi franczyzobiorca.

Nie tylko Polska

Franczyzodawca szuka franczyzobiorców w kolejnych miastach. Na początku sierpnia ruszy bar w Krakowie. Jubileuszowy, dziesiąty lokal przygotowany został w wersji premium ze wzbogaconym menu. Pojawią się w nim nieserwowane dotąd w sieci makarony z pomidorami i szpinakiem, ale też z krewetkami, łososiem i orzechami. Makarun planuje też rozwój za granicą. Na pierwszy ogień idą lokalizacje w Irlandii i na Litwie.