03.08.2015

Dla uczniów i ministrów

Dopóki ludzie będą czytali i uczyli się, dopóty będzie istniał popyt na nasze usługi – mówi Albert Pietras, właściciel sieci szkół szybkiego czytania i technik pamięciowych Edu.

Nauka szybkiego czytania - to chyba nie jest zbyt szeroki rynek?
Wręcz przeciwnie! To rynek z ogromnym potencjałem. W ubiegłym roku opublikowano 12 tys. stron A4 przepisów dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jak nadążyć z ich czytaniem? Kosztem pracy? Nawet jeśli zrzucimy obowiązek na księgową, to ona przecież też musi przebrnąć przez te stronice. Dopóki ludzie będą czytali i uczyli się, dopóty będzie istniał rynek dla takich usług, jak nasze: kursów szybkiego czytania, technik zapamiętywania, metod efektywnego uczenia się. Przekrój klientów w tej branży jest bardzo szeroki: od świetlic szkolnych, po kancelarię premiera, która w ubiegłym roku szukała szkoleń z tego zakresu dla 20 menadżerów. Z takich kursów korzystają np. sędziowie, którzy muszą zapoznawać się z setkami tomów akt. Wśród naszych klientów jest m.in. grupa Lotos, Energa, bank Millenium. Startujemy w konkursach, ogłaszanych przez ministerstwa czy inne instytucje publiczne. Nasi trenerzy prowadzą zajęcia dla trzech rodzajów klientów: dla firm, uczniów szkół podstawowych oraz młodzieży i dorosłych.

Albert Pietras, właściciel Edu Szkoła szybkiego czytania i technik pamięciowych Fot. Edu

Nasz franczyzobiorca musi prowadzić działalność gospodarczą. Powinien lubić uczyć, bo uważamy, że franczyzobiorcy sami także powinni być trenerami, a nie tylko takowych zatrudniać. Oczywiście muszą być aktywni w poszukiwaniu klientów, bo od tego zależy ich zarobek - mówi Albert Pietras, właściciel sieci szkół szybkiego czytania i technik pamięciowych Edu.

Wakacje to dobry moment, aby zdecydować się na otwarcie takiej działalności?
Tak i to im wcześniej, tym lepiej. Często falę zgłoszeń osób chętnych do współpracy mamy od połowy sierpnia. A to już trochę późno. Trzeba załatwić formalności, wyszkolić trenerów - to musi potrwać. Tymczasem we wrześniu powinniśmy być już w pełni gotowi do działania, bo wtedy zaczyna się okres żniw w naszej branży. My, jako centrala, nie prowadzimy wówczas np. szkoleń trenerskich, bo po prostu nie ma na to czasu. Dlatego trzeba decydować się wcześniej. Do 22 sierpnia mamy promocję dla nowych franczyzobiorców. Zwalniamy ich z opłaty wstępnej oraz bezterminowo z miesięcznych opłat franczyzowych.

Jakie warunki powinien spełniać franczyzobiorca sieci szkół Edu?
Musi prowadzić działalność gospodarczą. Powinien lubić uczyć, bo uważamy, że franczyzobiorcy sami także powinni być trenerami, a nie tylko takowych zatrudniać. Oczywiście muszą być aktywni w poszukiwaniu klientów, od tego zależy ich zarobek. Nie trzeba za to mieć stałego lokalu. Poszukiwanie klientów odbywa się zwykle drogą ogłoszeń, wysyłania ofert i propozycji. Potencjalni chętni zgłaszają się mailowo lub telefonicznie. Natomiast gdy już zbierze się grupa w konkretnej okolicy, wystarczy wynająć tam salę na zajęcia.

Z jakimi kosztami trzeba się liczyć?
Oczywiście trzeba wyszkolić trenerów. Szkolenie czterech trenerów dla dwóch różnych grup klientów oznacza koszt minimum 2,5 tys. zł. Roczna opłata za korzystanie z oprogramowania komputerowego, serwera, pozycjonowania strony w internecie to 150 zł. Za całość materiałów dla jednego kursanta trzeba zapłacić od 75 do 175 zł.

A ile można zarobić?
Przy udanej rekrutacji, czyli gdy zbierze się grupa 10 – 12 kursantów, koszty zabierają 30 proc. przychodów. Cena za kurs dla dziecka to 2 tys. zł. Więc przy 10-osobowej grupie mamy 20 tys. zł, z czego 70 procent zostaje dla nas.

Skoro jest to branża z tak dużym potencjałem, to zapewne konkurencja nie śpi?
Mamy 11 lat doświadczenia i potrafimy reagować na pojawienie się konkurencji. Np. nie mamy stałych cen, możemy je zawsze obniżyć, by mieć przewagę. Doradzamy naszym franczyzobiorcom, jaką powinni przyjąć strategię w walce o klienta. Niestety, czasem zdarza się, że nie chcą nas słuchać lub słuchają zbyt późno. Bywało, że zamykaliśmy placówki franczyzowe, ale jednak nasza sieć systematycznie rośnie. Mamy 15 oddziałów własnych i 25 franczyzowych. Jeśli nic się nie zmieni, to do września zrealizujemy nasz plan na ten rok, który zakładał otwarcie 10 nowych jednostek franczyzowych. Z franczyzobiorcami zawieramy umowy na czas nieokreślony, by nie obciążać ich kosztami w razie niepowodzenia.

Rozmawiała Monika Wojniak

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0