13.08.2015

Bieg po zyski

Moda na zdrowy styl życia sprawia, że popyt na usługi klubów fitness jest coraz większy.

Aktywny tryb życia zdobywa coraz więcej zwolenników nad Wisłą. W Polsce działa 2,5 tys. klubów fitness, w których siódme poty wylewa 2,7 mln członków. W ubiegłym roku tego typu placówki zarobiły łącznie 3,6 mld zł, głównie z tytułu składek członkowskich.
Większość klubów znajduje się w rękach prywatnych właścicieli, a w porównaniu z resztą Europy rozdrobnienie polskiego rynku jest znaczne – mówi Marcin Diakonowicz, partner w dziale audytu, Lider Sports Business Group Deloitte.

Klub fitness marki 36 minut Fot. 36 minut

Osoba zainteresowana inwestycją w koncept 36 minut powinna dysponować co najmniej 200 tys. zł oraz posiadać zdolność kredytową, która umożliwi jej wyleasingowanie maszyn o wartości 400 tys. zł.

O tym, jak duży jest potencjał wzrostu polskiego rynku fitness, świadczą nastroje samych właścicieli działających w Polsce klubów. Według jednej trzeciej z nich przychody z prowadzonej działalności wzrosną w tym roku powyżej 7,5 proc. Z kolei blisko połowa respondentów spodziewa się, że wzrost ten wyniesie pomiędzy 2,5 a 7,5 proc.

Nic dziwnego, że zainteresowanie tą branżą rośnie. Nowych sieci klubów fitness – również we franczyzie – przybywa z roku na rok. Jednym z nich jest koncept 36 minut, którego nazwa nie jest przypadkowa. Właściciel marki, spółka Kravter, proponuje swoim klientom przeprowadzenie kompleksowego treningu, który trwa właśnie 36 minut.

Przez 36 minut można wyćwiczyć wszystkie kluczowe dla zdrowia i ogólnego rozwoju fizycznego partie mięśni – zapewnia Krzysztof Kopka, prezes Kravter. – Rekomendujemy dwa treningi na 10 dni, co zajmuje raptem 3,5 godziny w miesiącu. Wszystko dzięki systemowi treningów i nowoczesnemu sprzętowi, którym dysponujemy. Każda wyposażona w komputer i wyświetlacz LCD maszyna sprawia, że ćwiczenie na niej jest łatwiejsze, a podłączenie każdej z nich do prądu skutkuje brakiem obciążenia w postaci hantli i dokładanych odważników. Poza tym po wsunięciu karty chipowej do maszyny, na której zapisywane są wszystkie parametry oraz plan treningowy ćwiczącego, automatycznie dopasowuje ona obciążenie i zakres możliwego ruchu – zachwala.

            Osoba zainteresowana inwestycją w koncept 36 minut powinna dysponować co najmniej 200 tys. zł oraz posiadać zdolność kredytową, która umożliwi jej wyleasingowanie maszyn o wartości 400 tys. zł. Opłata wstępna to wydatek 100 tys. zł. Franczyzobiorca będzie musiał co miesiąc płacić na rzecz franczyzodawcy w sumie 2 tys. zł opłaty bieżącej i na marketingowej. Lokal, w którym będzie mieścił się klub fitness powinien mieć minimum 150 m2, na jego adaptację potrzeba zazwyczaj 100 tys. zł.

Kluby 36 minut otwierane są w dużych miastach, obecnie franczyzodawca poszukuje franczyzobiorców przede wszystkim z Warszawy, Wrocławia i Krakowa. Szacowany okres zwrotu z inwestycji wynosi pięć lat, czyli franczyzobiorca może liczyć średnio na mniej więcej 10 tys. zł dochodu miesięcznie.

W sieci aktualnie działają cztery kluby fitness, w tym dwa franczyzowe.