11.08.2015

Pomysł jak malowany

Tradycyjne malarstwo i rzeźbiarstwo znane jest na całym świecie. Co innego, gdy maluje się na szkle lub wykonuje rzeźby ze szkła. To nisza popularna w polskiej sztuce ludowej. Kto wyrobi sobie nazwisko, może liczyć na niemały zarobek.

Podhale słynie z oscypków, malowniczych tras górskich i ręcznie struganych ciupag. Na turystach zarabiają właściciele kramów z bibelotami, przewodnicy górscy oraz lokalni artyści. Do tej ostatniej grupy należy Jolanta Pęksa, która od 36 lat maluje na szkle. Rodzina Pęksów od pokoleń pielęgnuje tradycję zapoczątkowaną w naszym kraju w XVII wieku. Z czasem jednak zwyczaj przedstawiania tematów biblijnych i świeckich zaczął zanikać. Reaktywowała go po II wojnie światowej Ewelina Pęksowa z Zakopanego, teściowa Jolanty, która za swoją działalność krzewienia kultury otrzymała wiele odznaczeń.

Jolanta Pęksa, artystka Fot. archwium Jolanty Pęksy

Obrazy malowane na szkle kupują kolekcjonerzy z Polski i zagranicy, osoby indywidualne oraz kościoły w celach dekoracyjnych.

Szkło, które nie skaleczy

Spacerujący po Krupówkach mogą wstąpić do rodzinnej pracowni i nabyć któryś z obrazów.

Rzadko maluję na zamówienie. Pomysły czerpię z lokalnych obyczajów. Mąż jest leśnikiem, dlatego jednym z moich ulubionych motywów jest myślistwo. Tematem obrazów są nie tylko zwyczaje związane z polowaniem, ale również tematy biblijne, motywy zbójnickie i scenki rodzajowe z życia podhalańskiej wsi. Szczególnym powodzeniem cieszą się portrety patronów imion – mówi Jolanta Pęksa.

Obrazy kupują kolekcjonerzy z Polski i zagranicy, osoby indywidualne oraz kościoły w celach dekoracyjnych. Sposób malowania na szkle różni się od tego tradycyjnego – na płótnie. Przede wszystkim maluje się na odwrocie, dlatego podpis wykonawcy oraz temat musi być przedstawiony jak w lustrzanym odbiciu. Na początku trzeba narysować kontury, które wypełnia się farbą. Proces jest czasochłonny, bo farbę nanosi się warstwami, a każda z nich musi wcześniej wyschnąć. Właśnie dlatego pracownia powinna być ogrzana, a powietrze suche. Ze względu na odbijające się światło dzienne malowanie odbywa się wieczorami i nocą lub po prostu w ciemni. Najwięcej prac powstaje jesienią i zimą, kiedy słońce świeci najkrócej w ciągu dnia.

Dawniej szklane obrazy powstawały w miejscach, gdzie działały huty szkła: na Śląsku, Białostocczyźnie, Kaszubach. Kiedy jeszcze nie produkowano chemicznych farb, artyści musieli je wykonywać samodzielnie z dostępnych na danym terenie roślin. Dzięki temu znawcy  potrafią określić, gdzie powstały poszczególne prace. Na południu Polski dominowała czerń, ultramaryna (niebieski), ochra (musztardowy) i kadium (ceglasty). Oprócz ozdób maluje się także zastawę – talerze i szklanki.

Obrazy kupują również muzea. Zbiera się komisja, która wycenia pojedyncze dzieła. Wśród właścicieli moich prac jest muzeum etnograficzne – w Warszawie, Toruniu, Krakowie i Zakopanem. Ludowa sztuka promowana jest też poprzez organizację zbiorowych i indywidualnych wystaw w różnych miastach w Polsce i za granicą – dodaje Jolanta Pęksa.

Pokazywanie sztuki ludowej w muzeach to darmowa promocja dla jej twórców. Cena szklanych obrazów zależy głównie od jego wielkości, a najczęściej spotykane wymiary to 39 cm na 42 cm. Większe wymagają specjalnego stelaża, na którym stoi szkło. Nazwisko doświadczonego artysty, jego osiągnięcia, jakość używanych materiałów oraz duży wymiar sprawia, że cena obrazu może wynieść powyżej 1 tys. zł. Farby do malowania to najzwyklejsze akwarele, akryle lub olejne, za zestaw których zapłacimy 100 zł. Trzeba je oczywiście rozrobić we właściwy sposób, aby nie spływały ze szkła. Każdy malarz ma na to własny sposób. Szkło można kupić w każdym zakładzie szklarskim. Uroku i zarazem wartości niektórym starszym obrazom dodawał fakt, że powstawały na szkle, które w wyniku niedoskonałej produkcji miało w sobie bąbelki powietrza. Szklarze nie posiadają jednak dzisiaj takiego materiału, a żeby zamówić go w hucie, należałoby kupić hurtową ilość.

Jeśli ktoś nie tylko hobbystycznie chciałby zająć się sztuką ludową, musi liczyć się z tym, że co najmniej kilka lat zajmie mu wypracowanie takiej renomy, jaką mają już starsi artyści. Prestiż wykonawcy to część składowa ceny obrazu. O ile malować można we własnym mieszkaniu, to pracownia powinna znajdować się przy ulicy, którą przechodzi największa liczba potencjalnych klientów.

Szkło w 3D

Nie trzeba mieszkać na Podhalu, żeby zajmować się sztuką związaną ze szkłem. Katarzyna Czajka od ponad pięciu lat prowadzi na warszawskiej Pradze galerię, w której prezentuje swoje rzeźby ze szkła. Jej przygoda z tym materiałem zaczęła się po tym, jak prowadzona przez nią firma logistyczna przestała przynosić zyski. Słaba kondycja finansowa firmy i problemy osobiste przełożyły się na słabą kondycję psychiczną artystki. Okres marazmu przerwały dzieci, które zaprosiły mamę do udziału w projekcie polegającym na przeniesieniu studia fotograficznego syna Michała i odnowieniu pracowni w budynku Konesera, starej fabryki wódki. Jeszcze przed rozpoczęciem pracy logistyka Katarzyna Czajka interesowała się malowaniem i decoupagem, ale brak wolnego czasu nie pozwalał realizować pasji. Szkolenie z wykonywania witraży podsunęło jej pewien pomysł. Zamiast tradycyjnych witraży zdecydowała się na robienie ich w wersji trójwymiarowej. Efektem pracy ze szkłem z wykorzystaniem gry świateł i kolorów są różne przedmioty, w tym najbardziej okazałe manekiny, zwierzęta, lampy i mniejsze ozdoby.

Najpopularniejszą metodą wykonywania witraży jest technika Tiffany’ego. Polega ona na wycinaniu diamentowym ostrzem kawałków szkła, które po oszlifowaniu krawędzi owija się miedzianą taśmą. Drobne elementy lutowane są następnie cyną i pokrywane patyną. Szkło o różnych kolorach sprowadza się z Niemiec lub Włoch. Można je również barwić w specjalnym piecu rozgrzewanym do temperatury 700-800 stopni.

Moje rzeźby to najczęściej efekt wyobraźni. Pracuję głównie wieczorami i nocami, kiedy nikt mi nie przeszkadza. Nie lubię, gdy ktoś zleca mi skopiowanie innego witrażu, bo nie na tym polega praca artysty. Jeśli natomiast klient opowiada mi o swojej wizji, jak on by to widział, traktuję to jak wyzwanie i próbuję sprostać tym oczekiwaniom – opowiada Katarzyna Czajka, współwłaścicielka galerii Dorum Art.

Talent nie zna wieku

Wszystkie prace wystawiane są w galerii artystki obok fotografii autorstwa jej syna Michała. Oprócz tego, że miejsce to służy promocji rodzinnego talentu, Czajka zaprasza również do współpracy innych artystów. W każde czwartki odbywają się koncerty zespołów muzycznych, które marzą o występach przed wielką publicznością oraz wernisaże młodych artystów.

Wiem, jak trudno jest zaistnieć i wypromować się. Sama jestem kobietą, która dopiero po pięćdziesiątce zajęła się sztuką. Trudno mi pozyskać sponsorów, bo przecież nie mogę nazwać się młodym talentem. Na szczęście, dzięki funduszom unijnym przeznaczonym na cele promocyjne miałam okazję zorganizować swoje wystawy w Brukseli i Cannes. Dzięki tym środkom o moich pracach zaczęto mówić w polskich i zagranicznych telewizjach, trafiłam nawet do przewodnika francuskiego, bo co chwila turyści znad Loary przychodzą, żeby kupić którąś z rzeźb – dodaje artystka.

O ile talent pomaga zrealizować się na płaszczyźnie artystycznej, tak promocja jest kluczem do sukcesu finansowego. Dotacja unijna w wysokości niespełna 150 tys. zł umożliwiła zorganizowanie pokazów zagranicą oraz wydrukowanie materiałów reklamowych. Oprócz własnej galerii Katarzyna Czajka współpracuje również z innymi, które wystawiają jej prace. Przygotowanie manekina ze szkła trwa około półtora miesiąca, a cena jednego wynosi 35 tys. zł. Mniejsze przedmioty, takie jak przetopione na różne kształty butelki, kupowane są najczęściej przez osoby indywidualne. Większe, a zarazem droższe, na przykład manekiny, skierowane są przede wszystkim do nabywców komercyjnych, takich jak hotele, projektanci wnętrz i sieci sklepów odzieżowych.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0