19.08.2015

Mała gastronomia, dobry zysk

Mariusz Kimborowicz wraz z żoną od roku są franczyzobiorcami New York Hot Dog. Interes idzie na tyle dobrze, że zdecydowali się otworzyć kolejne stoisko z hot dogami.

Mariusz Kimborowicz pracuje w korporacji. Rok temu jego żona szukała pracy.
Wcześniej długo była księgową. Miała dość biurowej pracy, która polega na ciągłym wykonywaniu tych samych czynności – opowiada Mariusz Kimborowicz. – Szukaliśmy pomysłów na biznes. W Łodzi zobaczyliśmy wózki z logo New York Hot Dog. W Białymstoku, gdzie mieszkamy, nie było takich punktów.
Małżonkowie zadzwonili do firmy i umówili się na spotkanie. Z pomocą franczyzodawcy znaleźli lokalizację – w galerii Atrium Biała.
– Branża gastronomiczna to była dla nas zupełna nowość. Spotkania z Damianem Gosławskim, który zajmuje się w firmie franczyzą, bardzo nam pomogły. Tłumaczył na czym polega taka działalność, wyjaśniał, jakie są progi opłacalności, jakie obroty trzeba osiągnąć. Żona jeździła na szkolenia do innych punktów – relacjonuje franczyzobiorca. -–To wszystko nas ośmieliło.
Nowojorskie hot dogi w Białymstoku wystartowały we wrześniu ubiegłego roku. Podobno nie potrzebowały nawet promocji – od razu zdobyły klientów. Interes idzie na tyle dobrze, że franczyzobiorcy własnie postanowili otworzyć drugi punkt, w innej białostockiej galerii.

Restauracja sieci New York Hot Dog Fot. New York Hot Dog

Minimalna kwota inwestycji, w najmniejszy proponowany format gastronomiczny, to 14 tys. zł netto.

Format do wyboru

New York Hot Dog liczy w tej chwili 40 punktów w całej Polsce, z czego tylko dziewięć należy do franczyzodawcy. Serwują oczywiście różne rodzaje hot dogów, ale też zapiekanki, ciabatty, smażone polędwiczki – w zależności od rodzaju punktu. Marka proponuje trzy formaty gastronomiczne. Na otwarcie restauracji potrzeba lokalu o powierzchni 20-40 m2 oraz 200 tys. zł. Opłata licencyjna to 20 tys. zł, miesięcznie płaci się franczyzodawcy 5 proc. od obrotu. Szacunkowy okres zwrotu inwestycji to około roku. Tańsze jest otwarcie wyspy gastronomicznej. Ma nieco skromniejsze menu niż restauracja. Kwota inwestycji to 80 tys. zł, opłata licencyjna 10 tys. zł, miesięczna opłata dla franczyzodawcy 5 proc. od obrotu. Na zwrot nakładów trzeba czekać około ośmiu miesięcy. Najpopularniejszy dotychczas format to wózki gastronomiczne, serwujące wybrane rodzaje hot dogów. Kosztują 14 tys. zł. Nie ma opłaty licencyjnej. Miesięcznie płaci się franczyzodawcy 1 tys. zł, za kolejny punkt w tym formacie już tylko 500 zł. Zwrot z inwestycji – zdaniem licencjodawcy – następuje już po trzech miesiącach. W tej chwili firma przekształca wózki w format małej wyspy, zachowując jednak bez zmiany warunki finansowe.
– W tym roku otworzyliśmy sześć nowych punktów – mówi Damian Gosławski, kierownik działu rozwoju sieci. – W tegorocznych planach mamy jeszcze przynajmniej trzy otwarcia. Jeden z naszych punktów, w Ostrołęce, zmieni też format. Do tej pory funkcjonował jako wózek, teraz zostanie przekształcony w restaurację.