25.08.2015

Słodki biznes z apteczną precyzją

Franczyzodawca Doctor Candy połączył aptekę ze stoiskiem ze słodyczami. Zapewnia, że wystarczy 25 tys. zł, aby uruchomić własną wyspę handlową w galerii.

Franczyzą zajmuję się od 10 lat. Działałam w różnych branżach, ale ciągle szukałam pomysłu na własną sieć, która wypełni rynkową niszę i nie wymaga dużej kwoty inwestycji – mówi Dorota Brzozowiec, właścicielka firmy Make Buisness, która jest licencjodawcą marki Doctor Candy. – Tak właśnie powstał pomysł słodkiej apteki, czyli miejsca, gdzie słodycze są sprzedawane jako lekarstwo na wszelkie dolegliwości.

Stoisko ze słodyczami Doctor Candy Fot. Doctor Candy

Franczyzodawca nie pobiera opłaty licencyjnej. Franczyzobiorca płaci miesięcznie 500 zł opłaty franczyzowej (kwotę można negocjować), co dwa tygodnie musi też kupić z centrali towar o wartości minimum 2 tys. zł.

Bezpieczne wyspy?

Klienci Doctora Candy mogą kupić m.in. cukierki, żelki, drażetki, pastylki sprzedawane na wagę i pakowane w różnej wielkości słoiczki. Każdy słoiczek można opatrzyć ciekawą etykietą, np. lekarstwo na stres, na kompleksy, czy antidotum na uciążliwego szafa. Etykiety można personalizować, czyli dedykować je konkretnej osobie.
Nasi klienci to nie tylko dzieci, ale także osoby poszukujące pomysłu na oryginalny prezent – dodaje Dorota Brzozowiec.

W tej chwili otwarte są dwie własne jednostki własne marki – wyspy handlowe w Lublinie i Rzeszowie. Funkcjonują też stoiska w sklepach z zabawkami. Jednak głównym celem Doctora Candy jest rozbudowa sieci wysp handlowych w galeriach.
Wyspy to bezpieczna forma sprzedaży, nie wymaga dużych nakładów inwestycyjnych – podkreśla Dorota Brzozowiec. – Inwestycja w nasz koncept to 25 tys. zł. W tej kwocie zawiera się kompletne stoisko z potrzebnymi atestami, całkowicie wyposażone: w regały i potrzebny sprzęt elektroniczny, jak komputer, drukarka fiskalna czy drukarka do etykiet.

Nie tylko ze stoiska

Franczyzodawca nie pobiera opłaty licencyjnej. Franczyzobiorca płaci miesięcznie 500 zł opłaty franczyzowej (kwotę można negocjować), co dwa tygodnie musi też kupić z centrali towar o wartości minimum 2 tys. zł. Doctor Candy ma się rozwijać w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.
 W miastach takich jak np. Toruń, możemy zapewnić naszym franczyzobiorcom wyłączność – dodaje Dorota Brzozowiec. – Zarówno jeśli chodzi o otwieranie wysp, jak i sprzedaż niestacjonarną. Nasza oferta obejmuje też bowiem wystawianie stoisk na różnego rodzaju eventach, przygotowywanie zamówień specjalnych, jak np. prezenty dla pracowników, czy upominki dla gości weselnych, zamówienia dla szkół. Oczywiście w dużych aglomeracjach, jak Warszawa czy Kraków, takiej wyłączności nie będziemy oferować.

Według szacunków franczyzodawcy biznes powinien zacząć na siebie zarabiać już w pierwszym miesiącu działalności. Na zwrot inwestycji trzeba czekać do dziesięciu miesięcy.