09.09.2015

Pieniądze z górnej półki

Franczyzobiorcy Made in G tworzą asortyment swoich sklepów z 35 marek modowych premium – mówi Tomasz Wasiucionek, dyrektor handlowy G Poland.

Jak ocenia pan kondycję rynku odzieży z segmentu premium?
Firma G Poland, franczyzodawca Made in G, jest obecna na rynku od 20 lat, toteż obserwujemy branżę już od dłuższego czasu. Na podstawie naszych doświadczeń mogę powiedzieć, że rynek premium cały czas się rozwija i budzi coraz większe zainteresowanie wśród klientów. Widać to szczególnie w mniejszych miejscowościach, poniżej 100 tys. mieszkańców.  Klienci z takich miast jeszcze kilka lat temu potrafili przejechać wiele kilometrów, by odwiedzić sklep z luksusowymi markami. Teraz chcą mieć takie salony na miejscu.

Tomasz Wasiucionek, dyrektor handlowy Made in G Fot. Made in G

Sklepy Made in G zaczynają zarabiać na bieżące koszty zwykle po roku od otwarcia. Szacujemy, że inwestycja powinna się zwrócić najpóźniej w trzecim roku
Tomasz Wasiucionek, dyrektor handlowy G Poland

I chyba liczą na coś więcej, niż tylko bogaty wybór ubrań...  
Rzeczywiście, dlatego jako franczyzodawcy mocno stawiamy na rozwój dodatkowej oferty. Akcesoria, obuwie, torebki – to wszystko znajduje uznanie w oczach klientów. Coraz większa oferta robi się też w segmencie odzieży męskiej, zarówno wizytowej, jak i sportowej. Staramy się wychodzić naprzeciw tym trendom. Rynek bardzo się zmienił w ostatnich latach, a my gonimy zachodnie standardy. Swoją rolę odegrał tu również internet. Jeszcze 5-7 lat temu nikt nie kupował ubrań w internecie, dziś odzieżowy e-commerce kwitnie.

G Poland jest franczyzodawcą monobrandowych salonów odzieżowych, ale też operatorem konceptu Made in G, czyli sklepów multibrandowych. Jaką kwotę trzeba zainwestować, by przystąpić do sieci?
To oczywiście zależy od wielkości sklepu. Przyjmujemy, że dla lokalu 60-70 m2 potrzebna będzie kwota ok. 400-500 tys. zł. Obejmuje ona remont, wyposażenie oraz pierwsze zatowarowanie salonu. Nie pobieramy opłat wstępnych ani bieżących. Partner kupuje towar na własny rachunek, a cały zysk ze sprzedaży zostaje u niego w kieszeni. Marże na towarach przekraczają zwykle 50 proc. Zapewniamy szkolenia personelu oraz pomoc w doborze asortymentu. Część naszych partnerów to osoby, które wcześniej nie miały doświadczenia w prowadzeniu biznesu odzieżowego.

Jakie są plany w zakresie rozwoju sieci?
Obecnie pod szyldem Made in G działa pięć sklepów – w Olsztynie, Radomiu, Elblągu, Krakowie i Bydgoszczy. Wszystkie są prowadzone przez partnerów. Jeszcze w tym roku planujemy trzy otwarcia. Salony pojawią się najprawdopodobniej w Kielcach, Opolu i Lublinie. Na koniec 2017 roku chcielibyśmy mieć 20 salonów.

Jaka jest najlepsza lokalizacja dla sklepu Made in G?
Jeśli chodzi o wielkość miejscowości, to nie stawiamy dolnych granic. Tak jak wspomniałem, dostrzegamy zainteresowanie odzieżą premium wśród klientów z coraz mniejszych miejscowości. Co do lokalu, to jeśli ktoś chciałby ograniczyć się wyłącznie do jednego rodzaju asortymentu, czyli np. samych butów, to wówczas wystarczy lokal o powierzchni ok. 60 m2. Na salon z pełną ofertą potrzeba natomiast ok. 100-120 m2. Czy to będzie w galerii, czy przy ulicy handlowej – o tym zdecyduje już franczyzobiorca.

Rozmawiał Grzegorz Morawski

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

1