15.09.2015

Zyski z drugiej ręki

Franczyzobiorcy Family Shop uzupełniają towar co dwa tygodnie. W handlu odzieżą używaną duża rotacja asortymentu to podstawa.

Przed otwarciem sklepu franczyzobiorcy Family Shop kupują od franczyzodawcy pierwszą partię towaru o wadze 1 tony.
- Jeśli w określonym czasie (ustalanym indywidualnie, zwykle 2-3 tygodnie) uda  im się sprzedać minimum 300 kg, wówczas mój kierowca zabiera od nich pozostałe 700 kg, a zawodzi 1 tonę w ramach uzupełnienia. Zatem franczyzobiorca zawsze obraca 1 toną towaru – tłumaczy Magdalena Sulwińska.  

Wnętrze sklepu Family Shop Fot. Family Shop

Koszt zakupu tony odzieży od franczyzodawcy wynosi 16 tys. zł. Ceny detaliczne kilograma dochodzą do 60 zł, co oznacza, że narzuty na cenę zakupu mogą sięgać nawet 75 proc.

Koszt zakupu tony odzieży od franczyzodawcy wynosi 16 tys. zł. Ceny detaliczne kilograma dochodzą do 60 zł, co oznacza, że narzuty na cenę zakupu mogą sięgać nawet 75 proc.

Sklepy Family Shop sprzedają odzież używaną, toteż rotacja towaru jest niezwykle ważna i następuje co pół miesiąca. Gdy na stanie pojawia się nowa dostawa, przed lokalem potrafią ustawiać się kolejki.
– Dzieje się tak dlatego, że nasza odzież pochodzi z Wielkiej Brytanii i jest dobra jakościowo. Wśród ubrań trafiających do naszych sklepów często zdarzają się ubrania uznanych marek – podkreśla Sulwińska.

Przedsiębiorca zainteresowany franczyzą Family Shop powinien dysponować kwotą ok. 25 tys. zł. Obejmuje ona opłatę wstępną w wysokości 5 tys. zł, stanowi też wynagrodzenie dla franczyzodawcy za przekazanie materiałów wizualizacyjnych, a także pomoc przy uruchomieniu lokalu.
– Kiedy zgłasza się do nas kandydat na franczyzobiorcę, nasz wysłannik odwiedza lokal, w którym chce prowadzić działalność i ocenia jego przydatność do otwarcia Family Shop. Jest też odpowiedzialny za wsparcie na wczesnym etapie działalności – mówi Magdalena Sowińska.

W tej chwili w sieci Family Shop działa 20 sklepów. Wszystkie należą do franczyzobiorców. Właścicielka marki rozpoczęła budowę sieci od własnego lokalu w Poznaniu, ale zdecydowała się go zamknąć.
– Potencjalni franczyzobiorcy obawiali się, że będę zostawiać dla siebie najlepsze ubrania. Nie chciałam, żeby mieli takie wątpliwości, toteż dziś sieci opiera się wyłącznie na partnerach – tłumaczy franczyzodawczyni. – Kupując partię towaru przedsiębiorca ma możliwość dokładnego sprawdzenia, jakie ubrania trafią do jego sklepu.

W tej chwili w Polsce działa ok. 23 tys. sklepów second hand. Właścicielka Family Shop widzi potencjał rozbudowania sieci do 100 punktów. Najmniejsza miejscowość, w której działa obecnie sklep tej marki, ma 8 tys. mieszkańców. W ostatnim czasie placówki pojawiły się w takich miejscowościach, jak Bielsk Podlaski i Bielsko-Biała. Następne otwarcia są planowane w Lubuszu, Busko Zdroju oraz Oławie.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0

Sonia Morawska

Napisz do autora