05.10.2015

Marzenia o własnym biznesie

Po latach pracy w liniach lotniczych Iwona Wieczorek postanowiła zrealizować swoje życiowe marzenie – otworzyła kawiarnię, wybierając franczyzę Columbus Coffee.

– Zawsze marzyłam o tym, by otworzyć kawiarnię i pracować na swoim – opowiada Iwona Wieczorek. – Po 22 latach pracy w liniach lotniczych postanowiłam wreszcie to marzenie zrealizować. Jako że nie miałam żadnego doświadczenia w gastronomii, zdecydowałam, że najlepsza będzie dla mnie franczyza.

Iwona wieczorek w swojej kawiarni sieci Columbus Coffee Fot. Columbus Coffee, Iwona Wieczorek

Po 22 latach pracy w liniach lotniczych postanowiłam otworzyć kawiarnię. Jako że nie miałam żadnego doświadczenia w gastronomii, zdecydowałam, że najlepsza będzie dla mnie franczyza.
Iwona Wieczorek

Półtora roku temu Iwona Wieczorek zaczęła szukać franczyzodawcy. Miała do wyboru trzy sieci, udostępniające licencję. Wybrała Columbus Coffee.
– Przekonał mnie fakt, że to polska firma, z pięcioletnim doświadczeniem, a więc znająca rynek i jego realia – uzasadnia swój wybór. – Każda kawiarnia ma swój indywidualny wystrój, nie musi dopasować się do szablonu. Podobnie jest z menu, można je nieco modyfikować w miarę potrzeb.

Długie poszukiwania

Największą trudnością okazało się znalezienie odpowiedniego lokalu w Warszawie. Poszukiwania trwały rok. Główną barierą była wysokość czynszu, bo ceny najmu w stolicy są wysokie.
– A chodzi o to, aby cena i nakłady poniesione na przygotowanie lokalu były proporcjonalne do potencjału miejsca. Wiadomo, że kawiarnia to nie restauracja i pewnego limitu obrotów nie da się przekroczyć – tłumaczy Iwona Wieczorek.

W końcu jednak udało się wybrać odpowiednie miejsce, w nowym biurowcu przy ul. Karolkowej. Kawiarnia ma dwa wejścia – od ulicy i od wewnątrz budynku, w sąsiedztwie nie ma bezpośredniej konkurencji, są za to biura i spore osiedle mieszkaniowe.
– Franczyzodawca przygotował biznesplan, który oceniał potencjał miejsca. Prognozy wypadły pomyślnie. Licencjodawca pomógł mi też w negocjacji umowy najmu. W ciągu 2,5 miesiąca udało się przygotować lokal. Projekt aranżacji wnętrza stworzył właściciel sieci, biorąc pod uwagę historię tego miejsca (budynek Karolkowa Business Park powstał w miejscu dawnej fabryki żarówek Philips) i moje oczekiwania – dodaje stwierdza Iwona Wieczorek. – Pracowały ze mną osoby z centrali, odpowiedzialne za poszczególne obszary. Pomogły mi w wyborze urządzeń, w ich dostarczeniu, w kontaktach z lokalnymi dostawcami. Nie bez znaczenia jest fakt, że korzystałam z cen i rabatów, wynegocjowanych dla całej sieci. Miałam również wsparcie przy naborze pracowników, którzy zostali przeszkoleni w kawiarniach sieci w Szczecinie. Instruktorzy pracowali z nami przez trzy tygodnie po otwarciu naszego lokalu. Później przyjechali jeszcze raz do Warszawy, by sprawdzić, czy sobie dobrze radzimy.

Z kieszeni i z kredytu

Wydatek na uruchomienie kawiarni sieci Columbus Coffee to 300-350 tys. zł netto, przy kawiarni wielkości 100 m2, który może pomieścić około 35 gości. W tej kwocie zawarte jest dostosowanie i wyposażenie lokalu w meble i konieczne urządzenia. Przy większej powierzchni wydatki oczywiście mogą wzrosnąć. O najlepszych miejscach na kawiarnie Columbus Coffee czytaj w artykule Kawiarnia z potencjałem na portalu Lokalnabiznes.pl.

Aby zostać franczyzobiorcą Columbus Coffee, trzeba mieć przynajmniej 30 proc. środków własnych na inwestycję. Reszta może pochodzić z zewnętrznych źródeł finansowania: kredytów, pożyczek, leasingu, które licencjodawca pomaga pozyskać. Jednorazowa opłata licencyjna wynosi 18 tys. zł netto, miesięcznie na rzecz franczyzobiorcy płaci się też prowizję w wysokości 5 proc. od obrotu i dodatkowo 1 proc. opłaty marketingowej na reklamę całej sieci. Wszystkie produkty są dostarczane do kawiarni za pośrednictwem licencjodawcy. Na pierwsze zatowarowanie franczyzobiorca otrzymuje miesięczny termin płatności.

Rynek z potencjałem

Wywodząca się ze Szczecina sieć liczy w tej chwili 20 lokali, z czego 16 jest franczyzowych. Do końca roku w planach jest otwarcie dwóch kolejnych, w Krakowie i Kaliszu.
– W rozmowach z potencjalnymi franczyzobiorcami podkreślamy, że sam etap tworzenia kawiarni wcale nie jest najbardziej pracochłonny. Najcięższa praca zaczyna się po otwarciu – mówi Tomasz Weczer, własciciel Columbus Coffee.
Potwierdza to Iwona Wieczorek.
– Kawiarni poświęcam bardzo dużo czasu, tym bardziej, że nie mam jeszcze kierownika lokalu – przyznaje franczyzobiorczyni. – Przed otwarciem założyłam, że muszę mieć zabezpieczenie finansowe na pół roku, zanim lokal zacznie na siebie zarabiać, a w dalszej kolejności przynosić zyski.

Columbus Coffe konkuruje na polskim rynku z takimi sieciami kawiarni jak Starbucks, Costa Coffee, czy Green Cafe Nero, które mają większą liczbę lokali.
– Ale nie mają systemu franczyzowego – ripostuje Tomasz Weczer. – Oczywiście, uwzględniamy obecność silnej konkurencji, ale to nas motywuje do działania. Poza tym rozwój „gigantów” świadczy o tym, że rynek ma potencjał. I moim zdaniem właśnie zaczyna się rozwijać.