07.10.2015

Zacięta walka o cudze pranie

Wywodzący się z Hiszpanii pralniczy potentat Pressto chce wejść do Polski. Czy zagrozi konkurencji?

Trzy miliony – tylu klientów rocznie obsługują wszystkie pralnie Pressto na świecie. Jest ich w sumie ponad 560, z czego 520 franczyzowych. Działają w 23 krajach. Teraz firma chce wejść do Polski. Szuka masterfranczyzobiorcy, który zajmie się rozbudową sieci na naszym rynku.

Pralnia sieci Pressto w Dubaju Fot. Pressto

Masterfranczyzobiorcą Pressto może zostać osoba zupełnie do tej pory nie związana z branżą, ale też ktoś, kto już prowadzi jedną lub kilka pralni.

– Mamy kilka modeli funkcjonowania. Masterfranczyzobiorca dostanie licencje na wszystkie, sam wybierze ten, który wyda mu się najatrakcyjniejszy – mówi Mariusz Balcerzak, reprezentujący Pressto w Polsce. – Mogą to być pralnie przemysłowe, nastawione na współpracę z hotelami i restauracjami. Inna możliwość to pralnie samoobsługowe. Kolejny model przewiduje otwarcie jednej dużej pralni, czyli tzw. sklepu pilotażowego i kilku butików, czyli punktów przyjmowania i wydawania zamówień.

Szacunkowa inwestycja w masterfranczyzę Pressto, opracowana dla trzeciego modelu na pierwszy rok działalności wynosi 1 mln zł. Na kupno licencji trzeba wydać 130 tys. euro. Otwarcie sklepu pilotażowego to koszt ok. 300 tys. zł. Natomiast jeden butik kosztuje ok. 100 tys. zł, a w pierwszym roku działalności powinno się uruchomić dwa. Franczyzodawca wymaga, aby w ciągu pięciu lat zwiększyć liczbę butików do dziesięciu. Miesięczna opłata to 3 proc. od obrotu oraz dodatkowy 5 proc. opłaty marketingowej.

Uplatanie sieci

Masterfranczyzobiorcą Pressto może zostać osoba zupełnie do tej pory nie związana z branżą, ale też ktoś, kto już prowadzi jedną lub kilka pralni. Podpisze z Pressto umowę na 10 lat, z możliwością przedłużenia na kolejnych 10. Do jego obowiązków będzie należała rozbudowa sieci w Polsce na zasadzie subfranczyzy.
– Ja już w tej chwili gromadzę listę osób zainteresowanych naszą franczyzą. Przekażę ją później masterfranczyzobiorcy – zapewnia Mariusz Balcerzak.

Licencjodawca zapewnia także biznesplan oraz pięcioletnią analizę finansową rynku, dostosowaną do wybranego modelu działalności. Masterfranczyzobiorca i wskazani przez niego pracownicy przejdą szkolenie w placówkach własnych firmy. Będą pracować na sprzęcie i środkach czyszczących, wykorzystywanych we wszystkich pralniach sieci.

Szacowany czas zwrotu z inwestycji dla masterfranczyzobiorcy to około trzy lata.

Rynek już nasycony?

Czy nowa sieć może zagrozić dotychczasowym potentatom na rynku?  W Polsce działa w tej chwili kilka sieci pralniczych, m.in. Panda, Perfect Clean, 5asec. Perfect Clean ma blisko 40 placówek, Panda około 60.
– Trudno mi wypowiadać się na temat nowej konkurencji, bo po prostu jej nie znam. Ale polski rynek pralniczy jest już mocno nasycony – uważa Bożena Tabor, wiceprezes sieci Perfect Clean. – Lokalizacje w centrach handlowych, które są dla nas najlepsze, powoli się wyczerpują. W dobrych galeriach, w dużych miastach placówki już działają. Ile jeszcze może powstać takich galerii? Raczej niewiele. A mniejsze miasta to jednak za mały rynek dla nas. Trzeba też pamiętać, że w Polsce w każdym domu stoi pralka. Do pralni oddaje się tylko te rzeczy, które trudno wyczyścić samemu. Stąd także niewielki popyt na pralnie samoobsługowe.