21.10.2015

Zmiana warty w Eurocashu

Sieć Delikatesy Centrum ma nową szefową. I potencjalny problem do rozwiązania.

Spółka Eurocash Franczyza, które kieruje rozwojem franczyzowej sieci Delikatesy Centrum, ma nowego dyrektora generalnego. A właściwie panią dyrektor, bo wspomniane stanowisko objęła Ewa Borowska, dotychczas zarządzająca hurtową częścią Eurocashu – Cash&Carry. Carlos Saraiva, który do tej pory kierował Delikatesami, został oddelegowany do pełnienia innych obowiązków w ramach grupy.

Dział warzywny w Delikatesach Centrum Fot. Delikatesy Centrum

Jeśli po wyborach wprowadzony zostanie dodatkowy podatek od obrotu dla sklepów o wielkości przekraczającej 250 metrów kwadratowych, to zapłaci go co czwarty franczyzobiorca Delikatesów Centrum.

Ewa Borowska obejmuje jedną z największych na polskim rynku sieci delikatesowych. Ponad 1 tys. sklepów należy do najliczniejszych w branży, a dla Eurocashu jest swoistym oczkiem w głowie. Stanowi bowiem jedną z najbardziej dopracowanych franczyz grupy, która szczyci się bogatym programem szkoleń dla franczyzobiorców i ich pracowników. Oprócz Delikatesów Centrum grupa Eurocash ma w swoim portfolio takie marki, jak Groszek, Lewiatan, Eurosklep i abc – najliczniejszy koncept handlowy na rynku.

Niewykluczone, że po wyborach zarządzana przez Luisa Amarala grupa będzie musiała zmierzyć się z problemem natury systemowej. Wśród obietnic wyborczych prowadzącego w wyborach PiS znalazł się punkt dotyczący podatku od obrotów dla marketów. Według zapowiedzi miałby on wynosić 2 proc. i objąć sklepy powyżej 250 m2. Jak wylicza Parkiet, opłata dotknęłaby co czwarty sklep spod znaku Delikatesów Centrum. Problem w tym, że delikatesy są zarządzane i należą do samodzielnych franczyzobiorców. Koszty nowych rozwiązań podatkowych ponieśliby zatem mali przedsiębiorcy, a nie grupy kapitałowe, w które miała być wymierzona danina. Najbardziej prawdopodobną reakcją franczyzobiorców, jeśli oczywiście zmiany weszłyby w życie, będzie podniesienie cen detalicznych. W ten sposób franczyzobiorcy przerzuciliby ciężar podatku na konsumentów, którzy ostatecznie zapłaciliby cenę podatkowych roszad.

Z drugiej jednak strony większość małych sklepów spożywczych (a te w coraz większej liczbie prowadzone są przez biorców licencji) operuje na powierzchni mniejszej niż wspomniane 250 m2. Ich właściciele na podatku dla „dużych” mogliby skorzystać. Biorąc pod uwagę, że przerzucenie podatku przez dyskonty i supermarkety na konsumentów jest niemal pewne, to dystans cenowy między koszykiem zakupów w małych spożywczych i sklepach wielkopowierzchniowych prawdopodobnie by się skurczył. A i tak w ostatnich latach dyskonty stają się coraz mniej konkurencyjne pod względem cenowym, co potwierdzają monitoringi cenowe prowadzone na rynku spożywczym.

W przypadku sieci Delikatesów Centrum, gdzie pojawiają się istotne różnice w wielkości sklepów, mogłoby jednak dojść do napiętnowania niektórych franczyzobiorców, którzy znaleźli by się w gorszej sytuacji, niż ich koledzy. Rynek już zareagował. Wkrótce po podaniu do publicznej wiadomości planów dotyczących zmian podatkowych, akcje Eurocashu traciły blisko 10 proc.