02.11.2015

Finansują i zarabiają

Leasing sprzedaje się przede wszystkim poprzez kontakty z dostawcami leasingowanych przedmiotów. Tak też zdobywają klientów franczyzobiorcy F4B.

Leasing zdobywa coraz większą popularność wśród przedsiębiorców. Z danych Związku Polskiego Leasingu wynika, że po dziewięciu miesiącach 2015 roku przychody firm leasingowych były w porównaniu o 15,7 proc.  wyższe niż rok wcześniej i wyniosły 35,9 mld zł. Na fali rosnącego popytu na tą formę finansowania korzystają również sieci franczyzowe, których partnerzy pomagaja firmom zyskać dostęp do leasingu. Wśród nich jest F4B, marka obecna na rynku od 2011 roku. W skład sieci wchodzi jedna jednostka własna i 15 franczyzowych, z których pięć powstało w 2015 roku.
– Nie budujemy planów ilościowych na płaszczyźnie rozwoju naszej sieci. Decyzję o współpracy podejmujemy z osobami, które mają potencjał, znają rynek i potrafią się poruszać w obszarze leasingu – mówi Piotr Skopowski.

Piotr Skopowski, prezes F4B Fot. F4B

Próg rentowności, czyli moment, w którym przychody pokrywają bieżące koszty działalności, w sieci F4B można osiągnąć po ok. trzech miesiącach.

Jak pracuje franczyzobiorca sieci F4B? Najpierw przedstawia klientowi kalkulacje leasingu różnych firm leasingowych, po czym wraz z nim dobiera odpowiednią ofertę firmy finansującej. Następnie przygotowuje wniosek i kompletuje dokumenty potrzebne do umowy leasingu. Po otrzymaniu decyzji pozytywnej z firmy leasingowej klient podpisuje umowę, a po otrzymaniu przedmiotu leasingu firma leasingowa wypłaca za podpisanie umowy prowizję. Ta zaś stanowi w 100 proc. przychód franczyzobiorcy.
– Wysokość prowizji franczyzobiorca ustala sam, w zgodzie z możliwościami firmy leasingowej. Prowizja wynosi do 10 proc. plus VAT od wartości netto przedmiotu leasingu. Naszym franczyzobiorcom wypłacamy w każdym przypadku 100 proc. wypracowanej przez nich prowizji. Całą prowizję otrzymują oni również od transakcji z klientami, którzy zostali przekazani im przez nas do obsługi  – podkreśla Piotr Skopowski.

Za pośrednictwem F4B leasingować można wszystko, na co pozwala rynek. Najczęściej przedsiębiorcy przychodzą jednak po zdobycie finansowania na różnego rodzaju pojazdy oraz maszyny i urządzenia.
– Leasing sprzedaje się przede wszystkim poprzez kontakty z dostawcami przedmiotów leasingu. Dostawcy kierują klientów do naszej sieci, za co najczęściej otrzymują od naszych franczyzobiorców prowizję – mówi Skopowski.

Aby przystąpić do sieci, partner musi wnieść opłatę franczyzową w wysokości 10 tys. zł netto. W zamian za jej uiszczenie franczyzobiorca zyskuje dostęp do wstępnych warsztatów. Trwają one przez tydzień, odbywają się w centrali firmy w Sosnowcu i obejmują przeszkolenie teoretyczne i praktyczne.
– Franczyzobiorcom zapewniamy też wyłączność terytorialną na umówionym regionie, a także możliwość korzystania z systemów on-line firm leasingowych w celu samodzielnego przeprowadzania transakcji. Partnerzy otrzymują również własny serwis internetowy kierujący klientów do danego oddziału, np. www.gdynia.f4b.pl – tłumaczy Skopowski.

Oprócz opłaty wstępnej franczyzobiorcy powinni uwzględnić w biznesplanie koszty przysposobienia placówki. Nie będą to znaczne wydatki, ponieważ franczyzodawca nie ma restrykcyjnych wymogów lokalowych.
– Prowadzimy działalność B2B (od ang. business to business – przyp. red.), pracujemy przede wszystkim przez telefon, email i w siedzibie klientów. Wystarczający jest kilkunastometrowy lokal biurowy, wyposażony w niezbędne meble, sprzęt komputerowy oraz drukarkę – mówi franczyzodawca.

W trakcie prowadzenia działalność franczyzobiorcy muszą też odprowadzać miesięczną opłatę w wysokości 200 zł netto. To jednak nie partnerzy stanowią źródło przychodów franczyzodawcy.
– Nasze umowy z finansującymi pozwalają nam uzyskiwać przychód bezpośrednio od nich oraz osiągamy przychody z obsługi i współpracy z naszymi bezpośrednimi klientami. Nie jest naszym modelem biznesowym zarabiać na opłatach franczyzowych.  Zarabiamy na leasingu, a płacą nam nie klienci, nie nasze oddziały, a bezpośrednio firmy leasingowe – mówi Piotr Skopowski.