05.12.2015

Chrapka na zagranicę

Ship Center chce rozwinąć sieć placówek usługowo-kurierskich w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Czechach, Słowacji i na Węgrzech. Ale w Polsce też nie próżnuje.

W placówkach z logo Ship Center można nadać przesyłkę kurierską oraz zamówić wykonanie usługi poligraficznej np. wyrób pieczątki, wydruk wizytówek, ulotek. Większość przychodów placówki, bo ok. 60 proc., generują wysyłki kurierskie. Franczyzodawca liczy, że te proporcje się wyrównają za sprawą wprowadzonej niedawno drukarni online.

Placówka Ship Center Fot. Ship Center

W Polsce Ship Center działa od dwóch lat i ma obecnie 36 lokali, z czego jedna należy do franczyzodawcy, a pozostałymi zarządzają niezależni przedsiębiorcy w oparciu o umowę licencyjną.

– Dzięki niej franczyzobiorcy nie muszą szukać podwykonawców na swoich lokalnych rynkach. Jesteśmy największą w Polsce agencją reklamową, która posiada stacjonarne jednostki zamówień i odbioru na terenie całego kraju – twierdzi Łukasz Osyra, współwłaściciel Ship Center.

Usługi kurierskie również można zamawiać poprzez stronę WWW lub bezpośrednio w placówkach sieci. Marże uzyskiwane przez franczyzobiorców Ship Center sięgają od 40 do 80 proc.

Franczyzodawca w planach ma rozwój sieci za granicą. W Polsce Ship Center działa od dwóch lat i ma obecnie 36 lokali, z czego jedna należy do franczyzodawcy, a pozostałymi zarządzają niezależni przedsiębiorcy w oparciu o umowę licencyjną.

Inwestycja w punkt  Ship Center wymaga kwoty na poziomie 19 tys. zł oraz lokalu o powierzchni 25-50  m2 w mieście zamieszkałym przez co najmniej 20 tys. osób. Do sieci można przystąpić również jako partner, wzbogacając ofertę istniejącego biznesu o usługi poligraficzne i kurierskie. Wówczas, jak zapewnia franczyzodawca, inwestycja powinna się zamknąć w kwocie 4 tys. zł. W trakcie współpracy franczyzobiorca będzie zobowiązany do uiszczania na rzecz dawcy licencji opłaty bieżącej w wysokości od 150 do 400 zł (w zależności czy prowadzi wyłącznie placówkę Ship Center czy tylko jako jeden z kilku biznesów).

– Z naszych obserwacji wynika, że placówki należące do sieci zaczynają zazwyczaj być rentowne od czwartego miesiąca. Dlatego zdecydowaliśmy przez pierwsze trzy miesiące współpracy nie będziemy pobierać od naszych franczyzobiorców opłaty bieżącej – mówi Łukasz Osyra.

Franczyzodawca twierdzi, że zwrotu z inwestycji można spodziewać między 9 a 16 miesiącem po otwarciu biznesu.