08.01.2016

POF interweniuje w obronie franczyzobiorców

Zarząd Polskiej Organizacji Franczyzodawców spotka się z ministrami, by przedstawić swoje stanowisko w sprawie podatku dla sklepów wielkopowierzchniowych.

Polska Organizacja Franczyzodawców zabrała głos w sprawie planowanego wprowadzenia podatku od sklepów wielkopowierzchniowych. Według wstępnych rządowych planów podatek miałby objąć sklepy, których powierzchnia handlowa przekracza 250 m2 i obciążyć je stawką w wysokości 2 proc. od obrotu. W zamyśle rządu danina miała być wymierzona w zagraniczne sieci handlowe i przynieść dodatkowe 3,5 mld zł wpływów budżetowych. Kryterium powierzchniowe w obecnym kształcie powoduje jednak, że oprócz dyskontów i supermarketów kontrolowanych przez zagraniczne spółki podatek będzie musiało zapłacić również wielu polskich przedsiębiorców  właścicieli sklepów prowadzonych na licencji franczyzowej.   

Kasy w supermarkecie Fot. Pixabay

Ustawa o podatku dla sklepów wielkopowierzchniowych miała uderzyć w zagraniczne sieci handlowe. Czy odłamkami podatkowej bomby oberwą też właściciele dużych sklepów we franczyzie?

Po interwencji organizacji branżowych i przedsiębiorców ustawodawca zaczął wycofywać się z wdrażania zmian w pierwotnym kształcie.
– Projekt z sierpnia, który zaprezentowaliśmy podczas kampanii wymaga poprawy, w szczególności kryterium powierzchni sprzedaży 250 m2 nie jest dobrą podstawą podlegania przepisom tej ustawy – napisał na profilu facebookowym Paweł Szałamacha, minister finansów.

Na 8 stycznia zaplanowane są konsultacje, w których udział wezmą ministrowie finansów i rozwoju, a także przedstawiciele branży sklepów spożywczych, w tym również Polska Organizacja Franczyzodawców. Jej zarząd wyraził zaniepokojenie planami dotyczącymi zmian podatkowych, podkreślając szczególnie krótki termin na zapoznanie i dostosowanie się do nich. Początkowo bowiem ustawa miała zacząć obowiązywać już od początku 2016 roku. 
– W kontekście deklarowanej pilności uchwalenia i wejścia w życie tych zmian, obawiamy się zatem sytuacji, w której polscy przedsiębiorcy zostaną zaskoczeni po pierwsze faktem, że z dnia na dzień stali się podatnikiem podatku pierwotnie adresowanego do bardzo wąskiej i specyficznej grupy przedsiębiorstw, po drugie, skalą nowych, nieplanowanych obciążeń podatkowych. Dlatego niezależnie od kształtu ostatecznych rozwiązań w tej materii, POF apeluje o zastosowanie jak najdłuższego okresu vacatio legis, umożliwiającego zwłaszcza drobnym przedsiębiorcom zapoznanie się z nowym aktem prawnym oraz odpowiednie skorygowanie planów biznesowych – czytamy w piśmie wystosowanym przez organizację.

Trudno ocenić, jaki ostateczny kształt przybierze ustawa dotycząca zmian w systemie podatkowym. Rozpatrywana jest koncepcja, by odejść od kryterium powierzchniowego i uzależnić podatek od wysokości obrotów. Niewykluczone jest też wprowadzenie progresywnej stawki podatku. Dla franczyzobiorców będących właścicielami sklepów wielkopowierzchniowych to jednak marne pocieszenie. Ryzyko, że będą oddać fiskusowi więcej niż dotychczas, istnieje w obu przypadkach – jeśli nie ze względu na powierzchnię sklepu, to na wysokość obrotu. 

Organizacje bez konkretów

Za ktyterium obrotu wypowiedziała się Polska Izba Handlu. Zgodnie z jej stanowiskiem podatek powinien być progresywny  uzależniony od wielkości obrotu generowanego przez podmiot prowadzący sprzedaż detaliczną. Podatek ten powinien obejmować również handel internetowy, aby nie wytworzyć nieuczciwej dysproporcji.

PIH podkreśla, że w Polsce w handlu detalicznym działa ok. 340 tys. sklepów małoformatowych (wg metodologii i statystyk podawanych przez GUS). Zatrudniają one – wg różnych źródeł – ponad 600 tys. osób.

Dla mniejszych sklepów wprowadzenie podatku może być potencjalnie jakąś szansą, ale raczej tylko krótkoterminową. Można się bowiem spodziewać, że duże sieci – wykorzystując swoją pozycję negocjacyjną – będą wywierać presję na producentów, aby to oni „sfinansowali” ten podatek. Producenci z kolei podniosą ceny wszystkim, włączając w to małe sklepy. Oznacza to wzrost cen dla konsumentów. Wielu z konsumentów nie stać natomiast na wyższe ceny podstawowych artykułów. Przez ten podatek może zatem wzrosnąć popyt na tańsze produkty marek własnych wielkich sieci. Stracą na tym nie tylko polscy detaliści, ale i polscy producenci. Efektem wprowadzenia tego podatku może być zatem zarówno inflacja, jak i wzrost bezrobocia – wskazuje – powiedział Waldemar Nowakowski,  prezes Polskiej Izby Handlu.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji zwraca z kolei uwagę, że „obecne obciążenia podatkowe, wysoka konkurencja w sektorze handlu oraz relatywnie mała siła nabywcza konsumenta powodują niską rentowność przedsiębiorstw w sektorze handlu. Niskie zyski, które podlegają opodatkowaniu, spowodowały pojawienie się opinii, że handel, zwłaszcza wielkopowierzchniowy, nie płaci podatków a zyski transferuje za granicę. Stanowczo sprzeciwiamy się takim opiniom, są to pomówienia nie poparte żadnymi faktami”. Organizacja podkreśla, że ewentualnie wprowadzony podatek powinien być „równy i powszechny, jednolity dla wszystkich podmiotów sprzedaży online i offline oraz prosty do wyegzekwowania.

Parlamentarny Zespół na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego uznał pod koniec grudnia, że wypracowanie jednolitego stanowiska w zakresie opodatkowania sklepów działających w ramach sieci jest „bardzo skomplikowane, a być może – niemożliwe”. Powodem są istnienie różnych rodzajów franczyzy.

Stanowisko POF wraz z uwagami prawnymi można przeczytać tutaj.

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0