31.07.2002

W Będzinie protestują

Kupcy protestują już nie tylko przeciw budowie hipermarketów, ale również mniejszych obiektów. Wystarczy, że ich powierzchnia przekracza 500 metrów kwadratowych. Ostatnio ich obrony podjęło się Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Będzinie.

Będzińscy kupcy mają za złe miastu, że nie broni ich przed konkurencją. Tymczasem, jak wykazały badania przeprowadzone w lutym 2002 roku przez Centrum Badań i Ekspertyz Akademii Ekonomicznej w Katowicach, część mieszkańców systematycznie odwiedza super- i hipermarkety w sąsiednich miastach. Oznacza to, że nie potrafią zatrzymać ich placówki lokalne. W badaniach wzięło udział 100 przedsiębiorców, reprezentujących przede wszystkim handel oraz 300 mieszkańców.

Biznesmeni, pytani o niekorzystne wydarzenia w latach 90., wymieniali między innymi powstanie super- i hipermarketów z obcym kapitałem. Bądźmy jednak szczerzy. W Będzinie nie ma jeszcze hipermarketu. Konsekwentnie też wskazywali na te obiekty, jako bariery ich rozwoju, w następnych latach.

Mieszkańcy przyłączyli się do opinii przedsiębiorców na temat istnienia zagranicznych sieci. Kojarzy się je bowiem z zagrożeniem, jakie stwarzają dla rodzimego handlu. Z drugiej jednak strony wysoko ocenili ich pracę. Po sklepach osiedlowych hiper- i supermarkety zajęły drugie miejsce. Według badanych posiadają one przewagę nad pozostałymi formami handlu w postaci dogodnych godzin funkcjonowania oraz kompleksowości oferty handlowej.Tracą natomiast w oczach konsumentów z powodu niskiego poziomu obsługi i niskiej jakości oferowanych produktów.

Ponad 80 procent mieszkańców Będzina jeździ na zakupy do M1 w Czeladzi, a ponad 65 procent do Auchana w Sosnowcu. Co trzeci badany bywa też w Makro Cash&Carry a co czwarty w Realu w Dąbrowie Górniczej. Prawie 40 procent z nich odwiedza hipermarket 2-3 razy w miesiącu.

Więcej: Supermarket News, 27-06/10-07-2002

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0