23.01.2016

Kosmetyki od profesjonalistki

Urszula Gacek właśnie otwiera szósty sklep z szyldem Mydlarnia u Franciszka. Nie wyklucza, że mogłaby ich poprowadzić jeszcze więcej.

Pani Urszula od wielu lat prowadzi w Rabce salon kosmetyczny.
– Zawsze interesowałam się kosmetykami naturalnymi – mówi. – Kiedyś moja przyjaciólka przyniosła mi próbkę balsamu, kupionego w Krakowie, w Mydlarni u Franciszka. Zakochałam się w nim. Przez pół roku zamawiałam kosmetyki z Mydlarni dla klientek mojego gabinetu. Aż wreszcie pomyślałam, że właściwie czemu nie miałabym sama poprowadzić sklepu?

Sklep Mydlarni u Franciszka Fot. Mydlarnia u Franciszka

W całej Polsce funkcjonuje dziś 115 sklepów sieci Mydlarnia u Franciszka, w większości franczyzowych.

Sklep za sklepem

Swoją pierwszą Mydlarnię otworzyła w lutym 2012 roku, w Rabce. Od tamtej pory, średnio co pół roku, otwierała kolejne sklepy: w Żywcu, Bielsku-Białej, Żorach, Kłodzku, a teraz właśnie uruchamia szósty tym razem w Wadowicach.
– Pomogłam też otworzyć sklep bratu – śmieje się Urszula Gacek. – Sama chyba mogłabym poprowadzić jeszcze ze trzy. Grunt to dobra organizacja i właściwy dobór personelu. Sama podchodzę do sprzedaży kosmetyków naturalnych z pasją i tego też przede wszystkim wymagam od moich pracowników.
Franczyzobiorczyni stara się regularnie zaglądać do sklepów. Tam, gdzie ma bliżej, jest 1-2 razy w tygodniu. Do tych bardziej odległych przyjeżdża 1-2 razy w miesiącu. Codziennie jednak rozmawia z pracownicami przez telefon, odbiera raporty sprzedażowe, pomaga rozwiązywać bieżące problemy. I wciąż prowadzi swój salon kosmetyczny.
– Małe miasta to wbrew pozorom naprawdę dobry rynek – uważa. – Łatwiej dotrzeć do klientów z informacją, nawet za pośrednictwem poczty pantoflowej.

Licencja za złotówkę

W całej Polsce funkcjonuje dziś 115 sklepów sieci Mydlarnia u Franciszka, w większości franczyzowych. Mydlarnie powstają w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców. Najlepsze lokalizacje to miejsca i ulice z ciągłym ruchem pieszych, galerie handlowe. Na inwestycję we własny sklep z naturalnymi kosmetykami trzeba przeznaczyć ok. 50 tys. zł. Jak zapewnia licencjodawca, kwota wystarcza na urządzenie lokalu i jego zatowarowanie. Za przystąpienie do sieci płaci się złotówkę. Franczyzodawca nie pobiera miesięcznych opłat franczyzowych, opłata marketingowa wynosi 200 zł, 35 zł miesięcznie trzeba zapłacić za korzystanie z platformy B2B, pozwalającej na zdalne zarządzanie sklepem. Została ona przygotowana z myślą o takich właśnie multifranczyzobiorcach jak Urszula Gacek, by ułatwić im zarządzanie kilkoma punktami. Siedząc w domu, można śledzić, co dzieje się w poszczególnych sklepach: ile wydano paragonów, jakie artykuły się sprzedały. Pakiet franczyzowy zawiera też m.in. projekt aranżacji lokalu, pomoc w uruchomieniu sklepu, bezpłatny system szkoleń (każdy nowy pracownik przechodzi szkolenie wstępne, następnie ponowne po dwóch miesiącach pracy).
– Biorąc pod uwagę liczbę podpisanych umów przedwstępnych, w 2016 roku planujemy otwarcie 24 nowych punktów franczyzowych – mówi Ewelina Kyzioł, właścicielka firmy Lorient, do której należy marka Mydlarnie u Franciszka.