22.02.2016

Ile straci sklep przez podatek?

Policzyliśmy, jak skurczyłby się zysk franczyzowego sklepu spożywczego po wprowadzeniu podatku od obrotu.

Rząd wprawdzie zadeklarował, że wycofa się z opodatkowania sklepów zrzeszonych w sieciach franczyzowych, ale wciąż nie zaproponował nowej wizji podatku obrotowego, który w ostatnich tygodniach spędza sen z powiek polskim przedsiębiorcom. W oczekiwaniu na nowy projekt postanowiliśmy policzyć, ile rzeczywiście straciłby sklep zmuszony do ponoszenia dodatkowych obciążeń podatkowych.  

Za podstawę do naszych obliczeń posłuży rzeczywisty rachunek wyników jednego ze sklepów działających w jednej z sieci należących do grupy Eurocash. Przypomnijmy, że w projekcie ustawy o podatku obrotowym zapisano, przychody  miesięczne do 1,5 mln zł są z podatku zwolnione, do wartości 0,3 mld zł stawka wynosi 0,7 proc., a powyżej 0,3 mld zł – 1,3 proc. Widełki te dotyczą jedynie dni powszednich – w weekendy i święta przychód opodatkowany miał być stawką 1,9 proc. Nasz sklep notuje miesięczny przychód w wysokości 399 tys. zł, ale ponieważ działa w sieci franczyzowej, jest traktowany tak samo, jak dyskont nalężący do zagranicznej firmy. Kryterium nałożenia podatku jest obrót całej sieci – franczyzobiorcy liczeni jako cała grupa przekraczają wspomniany próg 1,5 mln zł.

Wyniki naszego sklepu przed opodatkowaniem obrotu prezentują się w następujący sposób:

Rachunek wyników

Żeby zarobić na czysto niecałe 7 tys. zł, sklep musi obrócić towarem o wartości bliskiej 400 tys. zł. To oznacza, że rentowność sprzedaży wynosi 1,7 proc. – jedna złotówka przychodu daje niecałe 2 grosze zysku. Zobaczmy teraz, jak zmienią się wyniki, gdy uszczuplimy obrót o podatek od sieci handlowych. Stawki są różne dla dni powszednich i weekendów, a dysponujemy tylko danymi za cały miesiąc, toteż w ramach uproszczenia policzyliśmy jednolitą stawkę w skali miesiąca. Wynosi ona równy 1 proc. Oto wyniki po opodatkowaniu:

Rachunek wyników

Po wprowadzeniu podatku obrotowego przychody pozostające w kasie sklepu wynoszą 395 tys. zł. Warto zwrócić uwagę, że wszelkie koszty działalności pozostają na tym samym poziomie, bo przecież nadal zatrudniamy taką samą liczbę pracowników, opłacamy ten sam czynsz. No i najważniejsze – sprzedaż pozostaje na tym samym poziomie, a niższa kwota w kasie wynika z podatku. Zmniejsza się rzeczywiście podstawa opodatkowania (poz. wynik na sprzedaży), ale nie na tyle, by zniwelować końcowy, dość dramatyczny efekt. Z wcześniejszych niecałych 7 tys. zł na ręce właściciela sklepu zostaje już tylko 3,5 tys. zł zysku – połowa! Jedna złotówka obrotu przynosi już tylko jeden grosz zysku, rentowność spada do 0,9 proc.

To pokazuje, jak niewielkie stawki podatkowe mogą podminować biznes operujący na niskiej rentowności sprzedaży. A na takiej właśnie działają polskie sklepy spożywcze.