19.03.2016

Spaghetti zamiast reklamy

Iwona Wiejak prowadzi dwie franczyzowe spaghetterie Makarun Spaghetti and Salad. Dla gastronomii rzuciła pracę w reklamie.

Przez 11 lat Iwona Wiejak żyła życiem korporacji.
Moment refleksji przyszedł po urodzeniu syna – opowiada. – Mąż też był wtedy związany z korporacją. A ja nie chciałam, by byt naszej rodziny był zależny od kogoś innego, kto w każdej chwili może np. zdecydować o zamknięciu firmy.
Pani Iwona wróciła jednak jeszcze na rok do swojej etatowej pracy. Ale już nie mogła się tam odnaleźć. Zwolniła się, pomimo że nie wiedziała jeszcze wówczas, co chce dalej robić. Szukała różnych możliwości, aż natrafiła na ofertę Makarun Spaghetti and Salad.
 Brzmiała zachęcająco, pomysł mi się podobał, a poza tym lubię włoską kuchnię – mówi franczyzobiorczyni.

Lokal Makarun Spaghetti and Salad na warszawskim Dworcu Centralnym Fot. Makarun Spaghetti and Salad

Spaghetteria w podziemiach warszawskiego Dworca Centralnego ruszyła pod koniec stycznia. Ma ok. 40 m2 powierzchni i 12 miejsc siedzących dla gości.

Biznes razy dwa

Pierwszy lokal Iwona Wiejak otworzyła w maju ubiegłego roku, w przejściu podziemnym przy rondzie Waszyngtona w Warszawie. Jest niewielki, nastawiony wyłącznie na zamówienia na wynos, bez miejsc siedzących dla klientów.
Start był bardzo dobry – podkreśla franczyzobiorczyni. – Generalnie przez wszystkie cieplejsze miesiące ruch tam jest bardzo duży. Niestety zima wypada nieco słabiej. Jednak w żadnym miesiącu nie musiałam dokładać do biznesu.

Już otwierając pierwszą spaghetterię Iwona Wiejak myślała o kolejnym lokalu, tym razem większym, z możliwością konsumpcji na miejscu. Szukanie odpowiedniego miejsca trwało dość długo, w końcu jednak udało się je znaleźć na terenie warszawskiego Dworca Centralnego.
Przygotowanie lokalu okazało się czasochłonne i niełatwe – przyznaje pani Iwona. – Po pierwsze rozmowy z PKP, które jest jego właścicielem, przedłużały się. Po drugie wprawdzie ta część dworca, tzw. galeria północna, jest przeznaczona pod gastronomię, ale to nie znaczy, że lokale były gotowe do użytkowania. Takie rzeczy jak rozprowadzenie prądu czy wody po pomieszczeniach albo wentylacja musieliśmy robić sami. Wcześniej oczywiście robiąc na własny koszt projekty, które są bardzo drogie. To podniosło koszty inwestycji. Widząc, że sama mogę temu nie podołać, znalazłam wspólniczkę. Została nią moja koleżanka z byłej pracy.
Spaghetteria ruszyła pod koniec stycznia. Ma ok. 40 m2 powierzchni i 12 miejsc siedzących dla gości.
 Początek mieliśmy bardzo dobry i widzę, że jeśli chodzi o obroty, to tendencja jest wzrostowa – cieszy się Iwona Wiejak. Wygląda na to, że w tej lokalizacji nie odczujemy sezonowości, powodowanej pogodą, jak to się dzieje w pierwszym lokalu.

Obecnie działa 13 punktów franczyzowych Makarun Spaghetti and Salad. Ale wywodząca się z Krakowa sieć, oferująca dania kuchni włoskiej głównie w formule fast food, jeszcze w tym miesiącu planuje dwa kolejne otwarcia (w Kędzierzynie Koźlu i Białymstoku). Dwa nowe lokale powstaną także w Warszawie, a na wakacje otworzy się pierwszy sezonowy punkt franczyzowy w Łebie.

Opłata za przystąpienie do sieci wynosi 16 tys. zł. Miesięczna opłata franczyzowa to 800 zł.