26.03.2016

Franczyza jest sexy

Lionel Lhermitte, jako właściciel galerii handlowej, od wielu lat współpracuje z franczyzodawcami i franczyzobiorcami. Franczyzę ceni za jej... seksapil.

Lionel Lhermitte przyjechał do Polski w 1988 roku, gdy ówczesny system gospodarczo-polityczny chylił się ku upadkowi.
- We Francji wszyscy jeździli na zachód, np. do Stanów Zjednoczonych, a ja postanowiłem pojechać na wschód – śmieje się. - Trafiłem w sam środek solidarnościowych demonstracji. Bardzo mi się to spodobało. Mój przyjazd miał charakter biznesowy. Działałem wówczas w przemyśle mleczarskim. Zyski inwestowałem w nieruchomości, we Francji, Polsce i Portugalii.

Lionel Lhermitte, właściciel galerii handlowej Fot. Telepizza

W galerii jeszcze do niedawna funkcjonowała też restauracja, działająca jako lokal własny. Jednak Lionel Lhermitte zdecydował się ją zamknąć, a w to miejsce wprowadzić lokal którejś z gastronomicznych sieci franczyzowych. Wybór padł na Telepizzę.

Miłość do franczyzy

Biznes mleczarski Lionel Lhermitte w końcu porzucił. Zmieniał branże, wrócił nawet po jakimś czasie do Francji, gdzie pracował w swoim zawodzie, czyli jako prawnik. Ale Polska nadal ciągnęła go do siebie. Zwłaszcza że – jak mówi - to niedaleko od Francji. Nad Wisłę wrócił w 2008 roku.
- Przyjechałem na osiem miesięcy – uśmiecha się. - A zostałem już osiem lat.
W Nowym Targu zainwestował w galerię handlową. I w międzyczasie został też wielkim zwolennikiem franczyzy.
- Pierwsza była franczyza francuskiej marki, działającej w Polsce -  wspomina Lionel Lhermitte. - Ta już wprawdzie nie istnieje, ale jako właściciel galerii od lat współpracuję z wieloma franczyzodawcami i franczyzobiorcami marek odzieżowych.
W galerii jeszcze do niedawna funkcjonowała też restauracja, działająca jako lokal własny. Jednak Lionel Lhermitte zdecydował się ją zamknąć, a w to miejsce wprowadzić lokal którejś z gastronomicznych sieci franczyzowych.
- Jeśli chodzi o gastronomię, to uważam, że restauracja własna nie ma takiego seksapilu jak sieciowa – mówi z francuskim humorem. - Ani oczywiście takiego potencjału marketingowego, ani tylu możliwości. Klienci wolą markowe restauracje, bo wiedzą, czego mogą się w nich spodziewać. Wiedzą, że wszędzie znajdą podobną jakość dań i obsługi.

Cudza recepta, własny sukces

- Bardzo dokładnie badałem rynek sprawdzając, jaka marka byłaby najbardziej odpowiednia dla takiej lokalizacji – podkreśla Lionel Lhermitte. - Spośród 20 konceptów, które rozważałem, wybrałem Telepizzę. To świetny format dla galerii handlowych. Poza tym realizuje też zamówienia na dowóz, co dodatkowo poszerza grono klientów. Obok galerii właśnie budujemy hotel Campanile Nowy Targ-Zakopane, także otwierany w systemie franczyzowym, więc jego goście również będą mogli odwiedzać restaurację.
Telepizza to doświadczony franczyzodawca. Tylko w Polsce ma 120 lokali, z czego 90 prowadzonych we franczyzie. Kwota inwestycji w restaurację z tym szyldem zaczyna się od 150 tys. zł. Potrzebny jest lokal wielkości 100-150 m2, najlepiej w mieście liczącym powyżej 40 tys. mieszkańców. Licencjodawca pomaga w doborze lokalizacji, przygotowuje projekt architektoniczny wnętrza, nadzoruje remont i adaptację placówki. Zapewnia też m.in. szkolenia, promocję, centralny system dostaw, system informatyczny oraz zamówień on-line
- Jestem wielkim zwolennikiem franczyzy. Dzięki niej można zacząć działalność w branży, w której wcześniej nie miało się żadnego doświadczenia – podkreśla Lionel Lhermitte. - Jednak trzeba umieć być franczyzobiorcą, dostosowywać się do wypracowanych przez licencjodawcę schematów postępowania. Wiele osób ma pokusę robienia „po swojemu”, bo wydaje im się, że tak będzie lepiej albo taniej. Tymczasem moje obserwacje i doświadczenia wskazują, że kluczem do sukcesu jest postępowanie zgodnie ze standardami i wymogami franczyzodawcy. Skoro czerpie się z jego doświadczeń, korzysta z wynegocjowanych przez niego cen produktów jest oczywiste, że powinno się działać według jego wskazówek.
Z francuskiego punktu widzenia Polska jest dobrym miejscem do prowadzenia biznesu.
- W porównaniu z Francją to raj podatkowy – śmieje się. - Ale ludzie są też większymi optymistami, chcą pracować. Oczywiście mam swoje problemy, jak każdy przeciętny biznesmen. Jednak Polska wydaje mi się dziś najlepszym krajem do rozwijania własnej działalności.