14.04.2016

Widmo podatku powraca

Rząd pokazał nowe założenia dotyczące podatku od handlu. Co z sieciami franczyzowymi?

Pierwotny projekt podatku handlowego zakładał, że podatek będzie naliczany od całkowitego obrotu notowanego w danej sieci. W takim systemie franczyzobiorcy ponieśliby podatkowe koszty faktu, że współpracują z hurtownikiem – franczyzodawcą, choć sami wykazują obroty nieporównywalnie mniejsze, niż duże sieci handlowe. Nowe założenia nie zawierają definicji franczyzy i w żaden sposób się do tego modelu współpracy nie odnoszą. Otwarte pozostaje więc pytanie, na ile zapewnienia rządu o odejściu od „szerokiej definicji franczyzy” znajdą odzwierciedlenie w docelowym projekcie ustawy. Na niego wciąż czekamy.

sklep Delikatesy Centrum Fot. Eurocash

Nowy pomysł ministerstwa finansów zakłada opodatkowanie sklepów o miesięcznym obrocie przekraczającym 1,5 mln zł.

Nowa rządowa propozycja przewiduje wprowadzenie trzech stawek i progów podatkowych:

  • 0,4 proc.  od miesięcznego przychodu między 1,5 mln zł a 17 mln zł,
  • 0,8 proc.  od miesięcznego przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł,
  • 1,4 proc.  od miesięcznego przychodu przekraczającego 170 mln zł.

Podatek zapłacą sprzedawcy detaliczni, a podstawę opodatkowania będzie stanowić osiągnięta w danym miesiącu nadwyżka przychodów nad kwotą wolną od podatku. Ta została ustalona na poziomie 1,5 mln zł w skali miesiąca, czyli 18 mln zł w skali roku. Co ważne dla franczyzodawców, płatnikami podatku będą sprzedawcy detaliczni sprzedający towary osobom fizycznym nieprowadzącym działalności gospodarczej. Sprzedaż przedsiębiorstwom nie będzie uwzględniana w podstawie opodatkowania, czyli również sprzedaż towarów przez centralę do placówek franczyzowych. Z tego wynika, że franczyzobiorcy będą uwzględniani indywidualnie – podatek zapłacą ci, których sklepy wykażą obroty wyższe, niż kwota wolna.

Nowy pomysł w ogniu krytyki

Nowa propozycja już spotkała się z krytyką handlowców. Jeden z głównych zarzutów dotyczy faktu, że biznes będzie miał mało czasu, by przygotować się do zmian. Zwłaszcza, że na razie mają one formę luźnych planów, a nie oficjalnych postanowień.
Nowy podatek oraz planowany zakaz handlu w niedzielę będą zabójcze dla handlu w Polsce, zarówno tego prowadzonego na terenie centrów i ulic handlowych, jak i w internecie. Choć nowy podatek ma obowiązywać od 1 lipca 2016 roku, to nadal nie ma tekstu ustawy ani dokumentu, do którego mogliby odnieść się rzetelnie eksperci i analitycy, a przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy dziś muszą zadecydować o losach firm i jej pracowników – komentuje Anna Szmeja, prezes Retail & eCommerce Institute.

Uwagi dotyczą również wysokości kwoty wolnej.
– Zaproponowana skala podatkowana nie odzwierciedla idei wyrównania szans między małymi i średnimi podmiotami handlu w Polsce a sieciami wielkopowierzchniowymi i dyskontowymi. Zdaniem Polskiej Izby Handlu problemem jest zbyt niska kwota wolna od podatku i względnie wysoki, w stosunku do rentowności małych i średnich przedsiębiorstw handlowych, pierwszy próg podatkowy – 0,4 proc. obrotu. Aby spełnić warunek wyrównania szans, o którym mówili przedstawiciele rządu podczas wcześniejszych konsultacji, należałoby usunąć ze skali pierwszy próg podatkowy i ustalić kwotę wolną w wysokości co najmniej 200 mln zł – co odpowiada definicji małych i średnich przedsiębiorstw – mówi Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.

Przeczytaj więcej o podatku od sieci handlowych.