05.05.2016

Apteki tylko dla farmaceutów?

Po sklepach spożywczych, rząd bierze się za porządki w kolejnej branży. Zmiany mogą utrudnić życie i franczyzodawcom, i franczyzobiorcom.

Rząd rozważa wprowadzenie poważnych zmian w prawie regulującym działanie aptek. Resort ochrony zdrowia chce, by co najmniej 51 proc. udziałów w aptece należało do osób z tytułem magistra farmacji. Szczegóły nowego ustawodawstwa mają być znane do końca lipca, a wejść w życie mogą już od 2017 roku. 

Zdjęcie punktu systemu Bliska Apteka

Resort ochrony zdrowia chce, by co najmniej 51 proc. udziałów w aptece należało do osób z tytułem magistra farmacji.

Zapowiedzi już wywołały spore poruszenie w branży. Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET wskazuje, że jedna trzecia wszystkich aptek (czyli ok. 5 tys. punktów) należy do sieci. Gdyby nowe prawo weszło w życie, to trzeba byłoby odebrać wszystkie te apteki ich właścicielom i przekazać w ręce członków korporacji zawodowej aptekarzy. Nawet przy ostrożnym założeniu, że wartość jednej placówki to około 1 mln zł, otrzymamy wartość majątku do przewłaszczenia na poziomie 5 mld zł.
Zapowiedz ministra Łandy przyjęliśmy z dużym zaskoczeniem i zaniepokojeniem. Wprowadzenie proponowanej przez niego regulacji oznaczałoby konieczność masowych wywłaszczeń, zwolnień
i odszkodowań, dając ogromne przywileje korporacji zawodowej aptekarzy kosztem polskich  przedsiębiorców oraz pacjentów
– mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Aptekom wiatr w oczy

Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem w każdej aptece musi być zatrudniony i stale obecny kierownik apteki, który legitymuje się wykształceniem farmaceutycznym oraz odpowiednim stażem i kwalifikacjami. Działanie aptek nadzorowane jest przez inspekcję farmaceutyczną. Dlatego zdaniem przeciwników planowanych zmian nie ma podstaw, by sądzić, że nowa struktura własnościowa poprawi standard obsługi w placówkach. Trudno też szukać uzasadnienia tych planów w argumencie repolonizacji rynku aptecznego – już teraz 95 proc. aptek jest w polskich rękach.

Jeśli zmiany wejdą w życie w zapowiadanym kształcie, to będą miały wpływ zarówno na biznes franczyzobiorców, jak i na samych franczyzodawców. Właściciele sieci nie tylko bowiem udzielają licencji samodzielnym przedsiębiorcom, ale też prowadzą swoje własne apteki. I jednym, i drugim ustawodawca utrudnia życie już od kilku lat.
Proponuję, aby minister zniósł najpierw zakaz reklamy, który PiS zaskarżył w Trybunale po jego wprowadzeniu przez PO. Dziwne, że o tym aktualnie nie mówią. Jest to jawne ograniczenie swobody w prowadzeniu działalności gospodarczej – przypomina Marcin Ratajczak, dyrektor ds. rozwoju sieci Bliska Apteka.

Jego zdaniem nowe prawo będzie stanowić problem dla wszystkich franczyzodawców, ale da się je bez większego trudu obejść.
Wygląda to na kolejny sposób na załatwianie miejsc pracy dla farmaceutów. Stawki za pracę magistra farmacji kierownika apteki to np. w Warszawie już jest absurd. Ponad 5,5 tys. zł na rękę to lekka przesada – twierdzi Ratajczak. Farmaceuci okazują się być kiepskimi właścicielami aptek. Nie są przygotowywani do prowadzenia negocjacji. Księgowość, podatki, inwestycje to niestety ich przerasta. Często chcą sprzedać swoje apteki właśnie nam, sieciowym właścicielom. Są natomiast przygotowywani do wydawania leków i tak powinno pozostać. W przeciwnym razie rynek aptek załamie się, ceny wzrosną a straci jak zwykle biedny klient.

Klienci nie dbają przecież o to, czy idą do apteki sieciowej, czy indywidualnej. Kierują się kryterium ceny, dostępnością leków, jakością obsługi, fachowością personelu czy elastycznością godzin otwarcia placówki – dodaje Marcin Piskorski.

Jak pokazują badania rynku farmaceutycznego, apteki sieciowe mają o 25 procent szerszy asortyment leków i kilkanaście, a niekiedy nawet kilkadziesiąt procent niższe ceny.

Na polskim rynku działa obecnie ok. 15 tys. aptek. Większość z nich – ok. 10 tys., należy do indywidualnych aptekarzy. To bardzo rozdrobniony rynek, o czym świadczy fakt, że tylko trzy największe sieci apteczne posiadają powyżej 1 proc. ogólnej liczby aptek (największa z nich 4 proc., kolejne dwie po ok. 2 proc.).