01.07.2016

Zarobić na (cudzych) wakacjach

Travel Shops otworzył w tym roku już 11 biur podróży. W sumie w sieci działa ich 50.

Turystyka to teraz gorący temat. Coraz częstsze ataki terrorystyczne powodują, że wiele osób zaczyna się zastanawiać nad bezpieczeństwem zagranicznych urlopów. Z ofert biur podróży praktycznie zniknęły kierunki, które przez długie lata znajdowały się na szczycie popularności, czyli Tunezja i Egipt. Mocno spadła liczba wyjazdów do Turcji. Ale życie nie znosi próżni. Touroperatorzy zaproponowali nowe kierunki wyjazdów i powrócili do tych nieco zapomnianych. Teraz najchętniej wybierane kraje na urlop to Bułgaria, Grecja, Hiszpania, Chorwacja. Wśród ofert coraz częściej widać Rumunię, Gruzję, Albanię, Czarnogórę.
– To na barkach organizatorów spoczywa przygotowywanie ofert. My, jako, agent turystyczny, zajmujemy się ich sprzedażą – mówi Krzysztof Czech, prezes Travel Shops. – Touroperatorzy dbają o to, by zapewniać bezpieczne kierunki wyjazdów. Zmiana destynacji jest dobra również z tego względu, że stare już się częściowo „opatrzyły”.

Placówka franczyzowa Travel Shops Fot. Travel Shops

Po szyldem Travel Shops działa obecnie ponad 50 biur podróży, z czego 11 otwarto w tym roku. Do sieci mogą dołączać zarówno już działające biura, jak i te nowo powstające.

W biurze i w domu

Po szyldem Travel Shops działa obecnie ponad 50 biur podróży, z czego 11 otwarto w tym roku. Do sieci mogą dołączać zarówno już działające biura, jak i te nowo powstające.
– Oczywiście doświadczenie w branży bardzo pomaga w prowadzeniu tego biznesu – przyznaje Krzysztof Czech. – Ale wśród naszych partnerów mamy wiele osób, które takiego doświadczenia nie mają. Otwierają biuro, bo podróże to ich pasja, albo wypalili się w poprzedniej pracy i chcą zacząć coś nowego. Przy odpowiednim zaangażowaniu i chęci nauki jest to możliwe.
Partner Travel Shops ma do wyboru różne opcje współpracy. Może założyć biuro stacjonarne, internetowe lub zostać partnerem mobilnym. Przy czym dwie ostatnie formy partnerzy zwykle łączą ze sobą. Pracują w domu, sprzedając oferty przez internet, a oprócz tego zajmują się obsługą klientów, którzy nie chcą lub nie mają czasu przyjść do biura, ale wolą umówić się na spotkanie w domu czy w pracy.
– Partner jedzie na takie spotkanie i przedstawia im oferty. Można powiedzieć, że to klienci bardziej vipowscy – wyjaśnia Krzysztof Czech.
W zależności od wybranego formatu współpracy koszty opłaty za przystąpienie do sieci wahają się od 3 do 10 tys. zł. Podobnie zróżnicowane są też kwoty, konieczne na przygotowanie i uruchomienie biura. Według szacunków licencjodawcy, mieszczą się w widełkach od 5 do kilkunastu tys. zł. Miesięcznie franczyzobiorca płaci ok. 500 zł opłaty przeznaczonej m.in. na hosting i serwisowanie strony WWW, obsługę biura oraz 10 proc. od obrotu.
Franczyzodawca zapewnia partnerom m.in. szkolenia produktowe, sprzedażowe, z zakresu obsługi systemów operacyjnych, dostęp do ofert ponad 120 organizatorów turystyki, stronę internetową, system zarządzania sprzedażą, marketing sieci.