09.07.2016

Z banku do salonu modowego

Udane doświadczenia z franczyzą bankową zachęciły Małgorzatę Mękal do wykorzystania licencji do wejścia na nowy rynek. Wybór padł na branżę modową i grupę Vistula.

Małgorzata Mękal we franczyzie modowej debiutowała niedawno, bo na początku 2016 roku. Salony Vistuli i Wólczanki nie są jednak jej pierwszym biznesem – od lat prowadzi dwie placówki partnerskie mBanku. Działalność w bankowości pozwoliła jej lepiej poznać specyfikę współpracy we franczyzie, toteż gdy postanowiła wyprawić się w nowe biznesowe rejony, wiedziała, że ponownie skorzysta z licencji. Pomysł na wejście do branży odzieżowej zrodził się, jak mówi Małgorzata Mękal, z obserwacji lokalnego rynku i potrzeby chwili.
 W Tarnowie, w którym mieszkam, nie było lokalu Vistuli, a to przecież rozpoznawalna, polska marka. Wiedziałam, że moi znajomi jeżdżą aż do Krakowa, by odwiedzić jej sklepy. Postanowiłam ułatwić im życie i skrócić dystans na zakupy  śmieje się franczyzobiorczyni.

Małgorzata Mekal, franczyzobiorczyni Vistuli Fot. Vistula

Małgorzata Mękal prowadzi sklepy Vistuli i Wólczanki w galeriach Gemini Park w Bielsku-Białej i Tarnowie. Zapowiada kolejne otwarcia.

Grupa Vistula jest notowana na giełdzie papierów wartościowych, więc potencjalni franczyzobiorcy mają możliwość wglądu w jej wyniki finansowe. Ich analiza ostatecznie przekonała Małgorzatę Mękal do nawiązania współpracy. W styczniu wraz ze wspólnikiem podpisali umowę franczyzową i zaczęli przygotowania do otwarcia w galerii Gemini Park Tarnów.

Sklep ruszył w marcu, ale Małgorzata Mękal nie zamierzała poprzestać na jednym otwarciu. Równocześnie rozpoczęła prace nad salonem siostrzanej marki – Wólczanki. Dwa miesiące później powtórzyła podwójną ofensywę, uruchamiając sklepy obu marek w Gemini Park Bielsko-Biała. Jak zapowiada, na tym nie koniec.
 Na wrzesień planuję kolejne otwarcia. Negocjacje trwają, więc nie chcę zdradzać szczegółów dotyczących lokalizacji – zapowiada franczyzobiorczyni.

Biznes wymaga skali

Inwestycja we franczyzowy sklep marki Vistula wiąże się z wydatkiem rzędu 2,9 tys. zł na metr kwadratowy. Urządzenie lokalu Wólczanki jest nieco droższe – 3,9 tys. zł na metr. Oprócz tego franczyzobiorca musi wnieść opłatę wstępną w wysokości 10 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że salon Vistuli w Bielsku-Białej ma 70 m2, można oszacować wielkość inwestycji dokonanych przez Małgorzatę Mękal.
W finansowaniu bardzo pomogły środki z Urzędu Pracy, który dofinansowuje przez 12 miesięcy wynagrodzenie w wysokości 70 proc. kosztów zatrudnienia dla dwóch pracowników poniżej 30 roku życia. Wykorzystałam też fundusze z Tarnowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, z której można otrzymać pożyczkę na tworzenie miejsc pracy w wysokości do 250 tys. zł przy korzystnym oprocentowaniu na poziomie 2,5 proc.  mówi Małgorzata Mękal.

W jej franczyzowych sklepach zatrudnienie znalazło w sumie 14 osób. Sama franczyzobiorczyni dzieli swój dzień pracy na pół – wczesnym rankiem dociera do placówki bankowej i jej sprawami zajmuje się do wczesnego popołudnia. Drugą część dnia poświęca wizytom w sklepach odzieżowych.
Bardzo ważną rolę pełnią kierownicy sklepów, bez których działanie tych placówek nie byłoby możliwe. Zainwestowaliśmy w monitoring lokali, dzięki czemu możemy lepiej kontrolować sklepy. W tym zakresie pomocne są też raporty dostarczane nam przez franczyzodawcę – tłumaczy Małgorzata Mękal. – Pod tym względem prowadzenie sklepu odzieżowego wymaga nieco mniej zaangażowania ze strony właściciela, niż placówki bankowe.

Przygody na starcie

Najtrudniejsze chwile Małgorzata Mękal przeżywała tuż przed otwarciem. Zatrudnienie nawet najlepszej ekipy remontowej nie gwarantuje, że uda nam się ustrzec niespodzianek.
Dwa dni przed otwarciem Wólczanki w Bielsku-Białej okazało się, że podłoga jest źle wypoziomowana, przez co drzwi zwyczajnie... nie otwierają się. Podobnych problemów było więcej. Ostatecznie otwarcia doszły do skutku zgodnie z planem, ale kosztowało nas to sporo nerwów – wspomina franczyzobiorczyni.

Radzi, by przygotowując się do otwarcia przyłożyć się do negocjacji warunków najmu z galerią handlową. Chodzi nie tylko o wysokość czynszu, ale też o kwestie marketingowe, jak np. możliwość umieszczenia informacji o sklepie na nośnikach należących do galerii.
 W trakcie negocjacji uzyskaliśmy możliwość skorzystania z wykupionych przez Gemini Park citylightów na przystankach autobusowych – opowiada Małgorzat Mękal. – W ramach marketingu organizujemy też akcje billboardowe, a w naszym salonach organizujemy spotkania ze stylistami Vistuli i warsztaty z wiązania krawatów i much.

Depozyt ułatwia biznes

Franczyza marek Vistula i Wólczanka opiera się na modelu depozytowym. Franczyzobiorca nie ponosi kosztów zatowarowania, jest natomiast wynagradzany poprzez prowizję od wielkości sprzedaży.
Taki system zdejmuje z franczyzobiorcy ryzyko niesprzedanego towaru – tłumaczy franczyzobiorczyni. – Na razie jest za wcześnie, by mówić o zyskowności moich sklepów. Potrzeba roku działania, żeby można było uzyskać ich pełny obraz. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że nieco łatwiej jest uzyskać rentowność na sklepach Vistuli. Lepiej radzą sobie też lokale tarnowskie, niż te w Bielsku-Białej, ale to wynika z faktu, że w Tarnowie są to jedyne punkty tych marek.

Na ocenę poczynionych inwestycji przyjdzie więc jeszcze czas. Małgorzata Mękal wierzy jednak w ich potencjał i już planuje kolejne. Energii jej nie brakuje – realizuje się nie tylko jako przedsiębiorca, była radną miasta Tarnowa, a teraz zaangażowana jest w działalność społeczną.