18.08.2016

Piotr i Paweł zrezygnuje z małych sklepów?

Koncept Piotr i Paweł Market miał wprowadzić markę na rynek convenience. Zarząd woli jednak skupić się na supermarketach.

Wywodząca się z Poznania sieć Piotr i Paweł liczy 136 supermarketów, których średnia powierzchnia wynosi mniej więcej 1 tys. m2. W ubiegłym roku franczyzodawca postanowił wejść na rynek convenience, rzucając tym samym rękawicę takim sklepom, jak Żabka. W tym celu powołał nowy format handlowy – Piotr i Paweł Market, dedykowany powierzchniom między 250-500 m2. Dziś jednak jego dalszy rozwój stoi pod znakiem zapytania.
Do tej pory powstały trzy takie sklepy. Będziemy jednak koncentrować się na naszym flagowym formacie, czyli supermarketach otwieranych w lokalach powyżej 500 m2 mówi Robert Krzak, członek rady nadzorczej Piotr i Paweł.

wnętrze sklepu Piotr i Paweł Fot. Piotr i Paweł

Trzeba wnieść wkład własny w wysokości 20 tys. zł i przejść program szkoleniowy, aby zostać franczyzobiorcą Piotra i Pawła.

Mniej więcej połowa sklepów działających pod szyldem poznańskiej marki prowadzona jest przez franczyzobiorców. W przyszłości udział sklepów zarządzanych przez partnerów ma rosnąć. W tym celu franczyzodawca wprowadził program „Mój Sklep”, który ma być swoistym „inkubatorem” dla franczyzobiorców. Zaczynając od stanowiska kierownika zmiany poprzez kierownika sklepu, a kończąc na roli właściciela, uczestnik programu zdobywa doświadczenie w kierowaniu supermarketem. Proces ten trwa trzy lata, a żeby przystąpić do programu należy wnieść wkład własny w wysokości 20 tys. zł. Cykl szkoleń i warsztatów ma sprawić, że franczyzobiorca będzie odpowiednio przygotowany do roli właściciela supermarketu.

Franczyzobiorcy w sieci Piotr i Paweł są potrzebni nie tylko dlatego, że zarząd wierzy w ich większą sprawność operacyjną, niż kierowników zatrudnianych na umowę o pracę. 1 września zacznie obowiązywać podatek handlowy. Franczyzobiorcy Piotra i Pawła go nie zapłacą, bo ich sklepy nie przekroczą ustawowych limitów podatkowych. Ale już franczyzodawca, do którego należy kilkadziesiąt sklepów, będzie musiał odprowadzić należną kwotę do fiskusa. Przekazanie części sklepów franczyzobiorcom może okazać się korzystne ze względów podatkowych.
– Podatek handlowy miał pomóc zrealizować trzy cele: wyrównać szanse małych i dużych sklepów, wesprzeć polskie firmy i zwiększyć wpływy do budżetu. Ostatecznie zrealizuje tylko jeden – cel fiskalny, a i tak nie w wymiarze, jaki był zakładany. Przepaść finansowa, jaka dzieli zagraniczne koncerny od polskich marek handlowych jest zbyt duża, by podatek w uchwalonym kształcie mógł ją zniwelować. Ponadto nie ma prawnej możliwości, by obciążyć nim wyłącznie zagraniczne sieci, a oszczędzić polskie. Franczyzobiorcy Piotra i Pawła podatku nie zapłacą, ale już my jako franczyzodawca, który posiada też własne sklepy - tak – komentuje Robert Krzak.

Obroty Piotra i Pawła za rok finansowy 2015 wyniosły 2,1 mld zł, co oznacza wzrost w porównaniu z rokiem 2014 o 4,4 proc. W roku 2016 sieć planuje wzmocnić swoją pozycję rynkową uruchamiając około 20  placówek – zarówno własnych, jak i franczyzowych. Od początku roku koncept powiększył się o sklepy w Nowej Soli, Głogowie i Gdyni, gdzie powstał trzeci pilotażowy punkt Piotr i Paweł Market.