24.08.2016

Zdrowe ciało, zdrowe zyski

Żeby otworzyć własne centrum rehabilitacyjne pod szyldem Salveo, nie trzeba być fizjoterapeutą.

Procesy demograficzne są bezlitosne. Na koniec 2014 roku w Polsce żyło 7,3 mln osób w wieku poprodukcyjnym – czyli 19 proc. wszystkich Polaków. Do połowy stulecia odsetek ten ma wzrosnąć do 33 proc. Wśród różnych konsekwencji społecznych i ekonomicznych tych zmian są również te, które dotyczą rynku usług związanych z medycyną i rehabilitacją. Działalność specjalistów z tych branż będzie cieszyć się coraz większym popytem.

Zabieg rehabilitacyjny w placówce Salveo Fot. Salveo Medical Devices

Pod szyldem Salveo działa obecnie jedna placówka własna w Bytomiu. Dwie kolejne powstaną w nadchodzących miesiącach w Warszawie i Częstochowie.

Rehabilitacja na licencji

Jednym ze sposobów, by wykorzystać trend demograficzny, jest otwarcie franczyzowego centrum usług rehabilitacyjnych. Swój koncept z tej dziedziny przygotowała firma Salveo Medical Devices, która od trzech dekad zajmuje się nadzorowaniem i doradztwem w zakresie tworzenia centrów rehabilitacyjnych. Teraz debiutuje również jako franczyzodawca.

– Nasze centrum rehabilitacyjne w Bytomiu działa od 2006 roku. Nie stawiamy sobie celów dotyczących otwarć, choć już teraz przygotowujemy dwie kolejne placówki – w Warszawie oraz Częstochowie. Chcemy sprawdzić, jaki jest potencjał rozwoju naszego biznesu we franczyzie – zapowiada Arkadiusz Stępniewski, współwłaściciel Salveo Medical Devices.

W rozwoju sieci franczyzodawcy ma pomóc doświadczenie zdobyte przez lata obecności na rynku. Spółka Salveo to polska firma, która w Polsce jest jedynym dystrybutorem urządzeń medycznych cenionych na świecie producentów, w tym marki Indiba. Narzędzia tej firmy pozwalają na dopełnienie terapii manualnej o tzw. biostymulację i waskularyzację – zabiegi oddziałujące na tkanki i komórki, które przyspieszają ich regenerację.

Franczyza w dwóch formatach

Na licencji Salveo można uruchomić centrum rehabilitacji w dwóch formatach. Pierwszy wymaga lokalu o powierzchni 50-100 m2 i wiąże się z inwestycją od 75 do 150 tys. zł. Większy z formatów przeznaczony jest dla lokali wielkości 200-500 m2 i wymaga inwestycji rzędu 300-600 tys. zł.
Nie oznacza to jednak, że franczyzobiorca musi dysponować całą kwotą. Współpracujemy z instytucją finansową, która zapewnia finansowanie poprzez kredyty i leasingi – tłumaczy Arkadiusz Stępniewski. – Na centrum rehabilitacji w mniejszej wersji wystarczy wkład własny w wysokości 20-30 tys. zł, w większej – 60-80 tys. zł.

Franczyzodawca zapewnia, że prowadzenie centrum rehabilitacyjnego nie wymaga branżowego doświadczenia ani umiejętności czy wykształcenia związanego z fizjoterapią. Nimi muszą legitymować się pracownicy, których zatrudni franczyzobiorca. Tak czy inaczej, zostaną oni dodatkowo przeszkoleni.
– Oferujemy nielimitowane czasowo wstępne szkolenie medyczne dla pracowników, które odbywa się w naszej siedzibie. Po jego zakończeniu każdy uczestnik powinien zdać egzamin, a po pozytywnym zaliczeniu egzaminu dostaje od nas uprawnienia do wykonywania pracy – mówi Arkadiusz Stępniewski. Franczyzodawca zobowiązuje się też do prowadzania szkoleń okresowych.

O ile rehabilitacja stanowi trzon usług centrum Salveo, o tyle nie będzie ona jedyną dostępną w ofercie usługą. W przyszłości franczyzodawca chce postawić również na medycynę estetyczną, a także uroginekologię – dziedzinę coraz popularniejszą w zachodnich krajach.

W sieci Salveo nie ma opłaty wstępnej. Partnerzy odprowadzają natomiast miesięczną opłatę franczyzową w wysokości 3 proc. od obrotu, a także 450 zł składki na fundusz marketingowy.
– W biznesplanie warto uwzględnić dodatkowe środki finansowe, by spokojnie przetrwać pierwsze sześć miesięcy na rynku. Po upływie tego czasu centrum rehabilitacji powinno już zarabiać na pokrycie bieżących kosztów – radzi franczyzodawca.