28.08.2016

Rabaty dla klientów, zyski dla franczyzobiorców

Już w pierwszym miesiącu współpracy z nami można wypracować spore zyski – mówi Michał Janus, franczyzodawca Rabatem.pl.

Kiedy powstały zalążki sieci franczyzowej marki Rabatem.pl?
Mijają właśnie trzy lata od kiedy zaczęliśmy prowadzić stronę Rabatem.pl w Nowym Sączu. Pomysł na portal zakupów rabatowych urodził się w naszych głowach pod koniec 2012 roku. Nikt jeszcze wtedy nie myślał o rozwijaniu portalu z kuponami rabatowymi za pomocą franczyzy. A my chcieliśmy prowadzić  własnego „Grupona” na terenie Nowego Sącza, dlatego też powstała strona Rabatnowysacz.pl. Kolejnym etapem było prowadzenie prostej gazetki z perforowanymi kuponami, żeby dotrzeć do starszej grupy odbiorców. Do osób, które niekoniecznie wiedzą, czym są media społecznościowe, nie są fanami smartfonów, tabletów, czy innych nowoczesnych rozwiązań. A cieszą się, gdy w swojej skrzynce pocztowej lub w jakimś urzędzie znajdują gazetkę z 16 atrakcyjnymi kuponami rabatowymi do okolicznych sklepów i restauracji.

Michał Janus, franczyzodawca Rabatem.pl Fot. Rabatem.pl

Nasz franczyzobiorca będzie zajmował się prowadzeniem portalu z kuponami zniżkowymi na usługi i produkty lokalnych firm oraz wydawaniem gazetki reklamowej.
Michał Janus, franczyzodawca Rabatem.pl

Skąd pomysł na taki biznes?
Od 11 lat stale zajmuję się marketingiem, przez 8 lat pracowałem w dużej korporacji i sprzedawałem reklamy do prasy lokalnej, ogólnopolskiej oraz na strony WWW. Pracowałem również w Gruperze, czyli pierwszym portalu zakupów grupowych w Polsce, byłem też dyrektorem w domu mediowym. Mam także bogate doświadczenie w prowadzeniu kampanii reklamowych, czy działalności agencji reklamowych, moje zawodowe życie to sprzedawanie, kupowanie reklam. Moim celem i pomysłem było wprowadzenie innego nośnika reklamowego na rynek. Nie chciałem kolejnej gazety płatnej lub bezpłatnej, nie chciałem kolejnej radiostacji, stawiania billboardów, opiniotwórczego portalu, etc. To wszystko już było. Szukałem nośnika z niskimi kosztami stałymi w prowadzeniu biznesu, formy reklamy, która jest tania, ale efektywna. Nie jest sztuką sprzedać reklamę pierwszy i ostatni. Sztuką jest sprzedać reklamę, tak, żeby nasz klient miał odzew, żeby pieniądze, które zainwestował w rekamę zwróciły się. To właśnie się nam udało z Rabatem. Przyciągaliśmy nowych klientów „za uszy” do naszych kontrahentów, właściwie w każdej branży. Zyskaliśmy stałych klientów, zaczynamy współpracować z coraz większymi partnerami, którzy nam zaufali.

Kto może zostać waszym franczyzobiorcą?
Największym wyzwaniem jest sprzedaż, dlatego też szukamy doświadczonych sprzedawców – najlepiej związanych ze sprzedażą reklam w prasie, Internecie, agencjach reklamowych, czy przedstawicieli handlowych lub firm farmaceutycznych. Takie osoby bez problemu są w stanie już w pierwszym miesiącu wypracować spore zyski. Z kolei dla osób bez doświadczenia wdrożyliśmy całodniowe szkolenie z trenerem sprzedaży, ułatwiające początki pracy z Rabatem.pl

Nasz franczyzobiorca będzie zajmował się prowadzeniem portalu z kuponami zniżkowymi na usługi i produkty lokalnych firm oraz wydawaniem  gazetki reklamowej. Musi posiadać laptop i telefon oraz uiścić niecałe 8 tys. zł netto opłaty licencyjnej, jeśli zdecyduje się działać w mieście zamieszkałym przez maksymalnie 300 tys. mieszkańców. Jeśli w większym, opłata wzrasta, bo można więcej zarobić. W ramach współpracy franczyzobiorca powinien uiszczać opłatę abonamentową w wysokości 249 zł miesięcznie. Musi też mieć pieniądze na druk gazetek. Przykładowo w mieście 60-tysięcznym powinien wydrukować 5 tys. egzemplarzy, co kosztuje 470  zł netto. Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty dystrybucji Gazetki z Rabatem – ok. 150 zł. Jeden kupon sprzedaje za 409 zł, a w gazetce można ich umieścić minimum 16. Łatwo policzyć, że przy sprzedaży zaledwie trzech kuponów już wychodzi się na plus. A przecież w gazetce i na stronie WWW można też publikować standardowe reklamy czy prezentacje.

Rozmawiała Anna Smolińska

Udostępnij artykuł

Komentarze na forum

0